Pornografia znów staje się tabu. Tumblr jej zakazuje, Starbucks wprowadza filtry

W grudniu dobiegającego właśnie końca roku znany portal społecznościowy Tumblr wprowadził zakaz treści pornograficznych na swoich stronach. Przez ostatnie 11 lat, od swoich początków, znany był z tolerancyjnego podejścia. Według analizujących media społecznościowe ekspertów to znak zachodzącej na naszych oczach bardzo istotnej zmiany.

Społecznościowy serwis nie jest pierwszy. Wcześniej właściciel sieci lokali Starbucks zapowiedział zainstalowanie specjalnego filtru w wifi kawiarnii, który odetnie je od pornografii. Do walki ruszają także niektóre administracje państwowe, jak choćby w Wielkiej Brytanii, gdzie wprowadzono system weryfikacji użytkowników takich treści – trzeba będzie zapisać się do bazy danych. Za realizację pomysłu odpowiedzialna jest instytucja British Board of Film Classification (BBFC). Jego zadaniem jest dokładna weryfikacja wieku użytkowników i w razie czego odcięcie dostępu nieletnim do nieodpowiednich treści.

Dostępność pornografii w internecie nie jest niczym nowym i wraz z rozpowszechnianiem się podłączeń oraz poprawą jakości samych łączy – pornografii było i jest coraz więcej. Można by zapytać: skąd nagle taki zwrot akcji? Szczególnie, że zostawiliśmy już dawno za sobą Rewolucję Seksualną, wiemy skąd się biorą dzieci a fakt, że można uprawiać seks nie tylko dla stworzenia potomstwa chyba nie powinien nikogo dziwić. 

Warto też pamiętać o tym, że pornografia sprawiła, że wiele twarzy erotyki oraz seksualności wyszło z ukrycia i przestało być czymś dziwacznym czy gorszącym. Oczywiście, że pornografia nigdy nie była i nie będzie dobrym narzędziem do nauki seksualności ludzi młodych i dorastających. Staje się nim wtedy, gdy rodzice o „tych sprawach” nie chcą rozmawiać ze swoimi dziećmi (najczęściej sami nie odebrali odpowiedniej edukacji, wstydzą się, nierzadko boją się wyrażać własnych potrzeb w tym zakresie). 

Zawsze istniał strach wokół seksu

Jeśli tak ważny element życia każdego człowieka zamyka się w szufladzie z etykietą „obrzydlistwo, zboczenie”, a w zamia nie proponuje niczego innego, trudno się dziwić, że dla kolejnych pokoleń dzieci pornografia stawała się nauczycielką tego „jak to się robi”. Wraz z tym pojawiały się (wciąż pojawiają) konsekwencje w postaci nieprawdziwych wyobrażeń o anatomii mężczyzn i kobiet oraz kompletnie odrealniona wizja tego jak wygląda seks szczęśliwych ludzi, gdzie wszystkie strony (nie zawsze przecież dwie) realizują swoje potrzeby w zgodzie i szacunku dla siebie wzajemnie. Warto jednak pamiętać, że gdyby odpowiednie wzory i normy młodzi ludzie otrzymywali w ramach wychowania i edukacji, pornografia nie stanowiłaby zagrożenia. 

– Zawsze istniał strach wokół seksu – mówi Michael Stabile, z Free Speech Coalition, która w USA zrzesza firmy produkujące materiały dla dorosłych – Są jednak punkty, gdzie ta gorączka podbudowywana jest silniej. 

 

Stabile przekonuje, że strach przed pornografią pojawia się falami, korelując z innymi wydarzeniami w kulturze i historii. Rzeczywiście, coś w tym jest. Początek pigułek antykoncepcyjnych, wybuch epidemii AIDS, rozpowszechnienie internetu: w tych wszystkich momentach pojawiały się inicjatywy dążące do blokowania i delegalizacji porno. W niektórych przypadkach potrafiły osiągać naprawdę absurdalny rozmach. Najlepszym przykładem chyba była nierówność sutków w portalu Facebook oraz Instagram. Pokazywanie kobiecych sutków może spowodować tam bardzo szybką blokadę konta, męskie natomiast traktowane są ulgowo. 

W 2012 roku miała miejsce kampania „Free the nipple”, której celem była walka z takim podejściem zarówno w sieci jak i innych mediach oraz szeroko pojętej kulturze popularnej. Uwalnianie sutków poparli między innymi: Miley Cyrus, Lena Dunham, Jennifer Aniston, Rihanna,  Naomi Campbell, oraz Willow Smith. Zarówno gwiazdy, jak i internauci z łatwością wyciągali jak z rękawa przykłady gdy w mediach spokojnie można pokazywać o dowolnej porze przemoc, krew, śmierć, ludzką krzywdę, podczas gdy nagość ludzkiego ciała już nie. 

Internet jako medium stał się dla pornografii środowiskiem idealnym. Po pierwsze pozwala na zwiększenie zasięgów, bez kłopotliwej konieczności wypożyczania, kupowania w sklepie, praktycznie jakiegokolwiek ujawniania się. Po drugie daje możliwość poznawania własnych potrzeb. Strony takie jak Pornhub, Porntube czy Redtube umożliwiają nie tylko dostęp do różnych treści, ale też eksplorację dziesiątek, jeśli nie setek podgatunków. 

Wraz z tą swoistą normalizacją pornografii przyszły jednak efekty uboczne. Zarówno media jak i eksperci donoszą o niebezpiecznym i postępującym zbliżaniu się rynku reklamy z takimi treściami. Oprócz tego powraca co jakiś czas kwestia istnienia uzależnienia od pornografii. Tu warto wspomnieć, że w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób takie uzależnienie jest możliwe do zdiagnozowania.  W punkcie 6C72 znajdujemy informacje o kompulsywnych zachowaniach seksualnych, pod które mają podpadać między innymi seksoholizm oraz wspomniane uzależnienie od porno. 

Co ciekawe, już w 2002 roku (czyli można powiedzieć, na początku ery nowoczesnego internetu) dwaj giganci światowej ekonomii, operatorzy kart płatniczych Visa oraz Mastercard uznali witryny pornograficzne jako elementy „wysokiego ryzyka”. Za tym przyszły blokady płatności na takich stronach od operatorów internetowych transakcji: Amazon Pay, PayPal, SquareCash czy Stripe. W sklepie z aplikacjami Apple panuje absolutny zakaz pornografii. Rynek erotyki na smartfony szybko się rozrastał już po wypuszczeniu pierwszego iPhone’a, jednak tego typu blokady są dla niego mocnym ciosem. Obecna zmiana w portalu Tumblr także nie wzięła się znikąd. W 2013 roku portal został zakupiony przez Yahoo!, a ostatnio odkupiony przez Verizon. Co wpłynęło głównie na decyzję o zakazie pornografii w portalu? Nie naciski rządowe, nie kampanie społeczne, nie organizacje religijne, czy obrońcy moralności. To decyzja biznesowa, a chodzi o kompatybilność aplikacji Tumblra z AppStore. 

 

Politycy USA także starają się walczyć z pornobiznesem, Republikanie w 2016 roku ogłosili, że jest on „kryzysem zdrowia publicznego”. Administracja demokratyczna za czasów Obamy starała się działać znacznie ciszej, ale także zacieśniała gorset prawny wokół twórców i wydawców takich treści. 

W Indiach rząd stara się o możliwość blokowania wszystkich stron pornograficznych, w Malezji policja ma prawo monitorować użytkowników korzystających z takich materiałów. 

Tu warto też zaznaczyć, że sam biznes i działalność w jego ramach zmieniły się znacznie. Dzisiejszy rynek, szczególnie na zachodzie, to nie tylko wytwórnie tworzące filmy, ale przede wszystkim rozrastająca się sieć twórców indywidualnych. Witryny internetowe umożliwiające streaming to miejsca, gdzie wciąż powstają kanały nowych camgirls i ich męskich odpowiedników, a subskrybujący je użytkownicy (obojga płci, kobiety też lubią porno jeśli jeszcze ktokolwiek ma wątpliwości) płacą bezpośrednio im, dzięki czemu wyeliminowany zostaje potencjalny element zmuszający takich nadawców do tworzenia takich treści. Mając swój własny kanał i publiczność mogą decydować co chcą pokazać oraz jak być za to wynagradzani. Mogą także przestać w dowolnym momencie. Zupełny zakaz pornografii zdecydowanie uderza w twórców takich kanałów, zrównując ich status z przestępcami zmuszającymi do uczestniczenia w pornobiznesie. 

W Polsce niestety daleko nam do inteligentnej dyskusji na temat pornografii, a także edukacji seksualnej. Organizacje pozarządowe, które próbują prowadzić w szkołach warsztaty i zajęcia o seksualności są traktowane jako siejące zgorszenie, a podczas marszów i akcji środowisk konserwatywnych (nierzadko wspieranych przez polityków oraz hierarchów religijnych) porównywane do zboczeńców czyhających na zdrowie dzieci. Podobnie traktowane są organizacje dbające o prawa społeczności LGBT+. Jedna z organizacji walczących z edukacją seksualną w szkołach, Stowarzyszenie Rodzice Chronią Dzieci, na swojej stronie internetowej wydaje walkę przyjętej przez Radę Europy „Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”, uznając ją za narzędzie zmiany obyczajowości. 

Jeszcze porno nie umarło

Czy czeka nas powrót do czasów sprzed rewolucji seksualnej? Niekoniecznie. Założyciel wytwórni filmów dla dorosłych „Evil Angel” John Stagliano mówi, że to raczej przeszkoda na drodze, a nie nowy kurs kultury. 

– Kultura ewoluuje w stronę tolerancji i różnych punktów wiedzenia – mówi, a za przykłady podaje podejście do marihuany czy homoseksualizmu – W porównaniu do lat osiemdziesiątych (ubiegłego wieku – przyp. red.) ludzie coraz bardziej akceptują pornografię. 

Stagliano dodaje, że choć pornobiznes jest obecnie pod ostrzałem, a zakaz ze strony Tumblra może być dla niego odczuwalny – w dłuższej perspektywie może okazać się pomocny, bo umocni pozycję profesjonalistów na rynku (a tym samym lepsze warunki pracy dla pracowników tego sektora). 

– Wygrywamy – podsumowuje optymistycznie.   

Oczywiście jego osąd dotyczy USA. W Polsce w mijającym roku pojawił się projekt delegalizacji pornografii. Przewodniczący Zespołu na Rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej, poseł PiS Piotr Uściński przekonywał w kwietniu, że w Polsce powinno się rozważyć wprowadzenie podobnych do brytyjskich rozwiązań. Temat upadł jednak w czasie kampanii wyborczej do wyborów samorządowych. Czy wróci? Z pewnością szczególnie, że czekają nas wybory parlamentarne oraz  europarlamentarne. Strach jest ważnym narzędziem polityki, a podczas kampanii wyborczych to mocny oręż, o czym może świadczyć straszenie uchodźcami w jesiennych wyborach, czy wreszcie podręcznikowy już casus „dziadka w wermachcie”. 

Edukacja seksualna w polskich szkołach dalej nie wygląda dobrze, cofnięcie reformy wprowadzającej gimnazja umieści w tych samych klasach dzieci w różnym wieku, z pewnością o różnej wiedzy dotyczącej seksualność. Czy zakaz pornografii uchroniłby je przed złymi wzorcami? Z pewnością pokazanie tych wzorców przez rodziców i pedagogów rozwiązałoby problem. Wraz z postępującą tabuizacją jakiegokolwiek zagadnienia budzi się ciekawość smaku zakazanego owocu. Zamiast tego bombę można rozbroić znacznie łatwiej, przez rozmowę i nauczanie. Pytanie tylko, kiedy dorośli przestaną się wstydzić? 

Źródło: Medium