Kiribati, wyspiarskie państwo na Oceanie Spokojnym. Z powodu niespotykanej do tej pory emisji gazów cieplarnianych, nadmorskie metropolie i małe państwa wyspiarskie, będą zalewane ekstremalnymi powodziami. Klimatolodzy szacują, że jeśli nic się nie zmieni i globalne ocieplenie będzie narastać tak jak teraz, to do roku 2050 Kiribati z populacją 116 tys. ludzi, zostanie zalane całkowicie przez Ocean. 

W zeszłym roku ONZ uznało, że uchodźcom klimatycznym nie można odmawiać prawa do azylu, jeżeli zagrożone jest ich życie. Uchodźcy tacy jak ci z Kiribati, którzy uciekają np. do Nowej Zelandii, nie będą musieli udowadniać, że ich życie jest zagrożone. Wystarczy, że zmiany klimatyczne staną się krytyczne, a przez to prawo do życia zostało zagrożone. ONZ zalicza do nich: wzrost poziomu mórz, nagłe powodzie i sztormy. 

Amerykańscy naukowcy m.in. z NASA, w raporcie The National Climate Assessment stwierdzili, że klimat na Ziemi zmienia się szybciej niż w jakimkolwiek momencie w historii. A dzieje się tak głównie za sprawą działalności człowieka. Ci sami naukowcy z Narodowej Agencji Kosmicznej dodali, że topnienie lodu na Antarktydzie może zdestabilizować jeden z największych lodowców świata. A to spowoduje, że poziom wszechoceanu podniesie się o 1,5 m. Okazuje się, że dotyka to również nas w Polsce. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej twierdz, że będzie to miało wpływ na poziom Morza Bałtyckiego. Już teraz niezbędne jest oszacowanie ryzyka osłony meteorologiczno-hydrologicznej polskiego wybrzeża oraz planów zagrożenia powodziowego i następstw biologicznych dla Bałtyku.

W Australii z niedalekiej przyszłości, gdzie rozgrywa się akcja „The Commons”, rząd nie radzi sobie z napływem imigrantów klimatycznych. Na granicach tłumy, gigantyczne korki i bunty. W rzeczywistości już w tej chwili obserwujemy napływ ludności z trawionych konfliktami zbrojnymi, ale też biednych, pozbawionego wody i ziem uprawnych obszarów południa, do bogatej, przyjaźniejszej klimatycznie północy. W wyniku kryzysu emigracyjnego rządy państw Unii Europejskiej zastosowały półśrodek i płacą krajom w Afryce Północnej za to, by przetrzymywały emigrantów w obozach dla uchodźców, planujących przeprawę przez Morze Śródziemne. Ten sam model zastosowano w Turcji, co jest wykorzystywane przez tamtejszy rząd do nacisków politycznych na UE.

W dystopijnej Australii z „The Commons” jest coraz mniej miejsca, które nadaje się do życia. Powstają ultra nowoczesne, chronione przez drony enklawy dla najbogatszych. Rodziny starają się bezskutecznie o potomstwo. Głębokie zmiany klimatyczne i zanieczyszczenia doprowadziły do wielu chorób, które są przyczyną poronień. W niedalekiej przyszłości prognoza pogody składa się z informacji, gdzie codziennie przewidywane są tajfuny i pożary.
W raporcie WWF nt. ostatnich wielkich pożarów australijskiego buszu stwierdzono, że sezon 2019-2020 był inny niż dotychczasowe. Żywioł objął niespotykaną dotąd powierzchnię. Pożary były wyjątkowo intensywne, trwały dłużej niż zwykle. Sytuacja była na tyle tragiczna, że wydarzenia z przełomu roku zostały przez Australijczyków określone mianem Czarnego Lata (The Black Summer). Zmiana klimatu nie była bezpośrednią przyczyną tych pożarów lecz je spotęgowała. Rok 2019 był najgorętszym w historii Australii (1,50 °C cieplejszy niż średnia temperatura z lat 1961-90). Poprzednie lata również należały do rekordowych pod względem temperatur. Australia jest najsuchszym kontynentem na Ziemi. W wyniku zmiany klimatu, sytuacja ulega dalszemu pogorszeniu. W 2019 r. opady były o 40 proc. niższe od średniej. Był to najsuchszy rok w historii kraju. Wysokie temperatury, małe opady oraz wysuszone podłoże, w połączeniu z silnym wiatrem, stworzyły idealne warunki do powstania i rozprzestrzeniania się pożarów.
Według WWF były to najtragiczniejsze w historii pożary na tym kontynencie. Ogień strawił ok. 17 milionów hektarów lasów i buszu (więcej niż połowa powierzchni Polski). Zginęły co najmniej 34 osoby, tysiące zostało rannych. Spłonęło ponad 3 tys. domów. Tysiące ludzi znalazło się bez środków do życia i dachu nad głową. W pożarach zginęło 1,25 miliarda dzikich zwierząt. Wiele populacji zagrożonych wyginięciem gatunków stanęło na krawędzi wymarcia i mogą zniknąć w ciągu najbliższych lat. Ucierpiały populacje koali, kanguroszczura długonogiego, żałobnicy brunatnej, drzewnicy górskiej i skalniaka brązowoogonowego. Do atmosfery trafiło między 400 a 700 milionów ton CO2. Pożary zostały opanowane dopiero w marcu 2020 r., po przejściu jesiennych deszczy i obniżeniu temperatury.

W Australii przyszłości z „The Commons”, opady nie przynoszą jednak już żadnej nadziei. Tam prognozy pogody przewidują kwaśnie deszcze, trujące na tyle, że w tych dniach dzieci nie muszą chodzić do szkoły…

O serialu:

Osadzony w niedalekiej przyszłości australijski serial „The Commons” to thriller z wyrazistymi bohaterami, którego akcja rozgrywa się w rzeczywistości zmian klimatycznych i najnowszych osiągnięć biotechnologii. Główną bohaterką serialu jest Eadie (Joanne Froggatt, znana z Downton Abbey) - neuropsycholog, która leczy pacjentów po traumach z pomocą najnowszych technologii w szpitalu w Sydney. Jednak otaczający ją świat to codzienność pełna toksycznych opadów, zatrutego powietrza, rządowej inwigilacji oraz imigrantów uciekających przed nieodwracalnymi zmianami klimatu.  Premiera serialu The Commons we wtorek 6 kwietnia o godz. 22:10. Kolejne odcinki w każdy wtorek o 22:10 w AXN White.