Gdy samoloty startują lub podchodzą do lądowania, dochodzi czasem do powstawania ogromnych okrągłych wyrw w warstwach chmur na wysokości 1-6 km. Ich pochodzeniem naukowcy zaczęli interesować się już kilkadziesiąt lat temu, lecz dopiero niedawno naukowcom z amerykańskiego centrum badań atmosferycznych (National Center for Atmospheric Research, NCAR) udało się znaleźć zadowalającą odpowiedź na pytanie, w jaki sposób powstaje takie efektowne zjawisko.

Badacze obserwowali przelatujące przez warstwy obłoków samoloty z silnikiem turbowałowym, nakierowując na miejsce zdarzenia kilka radarów i lidarów – urządzeń badających przejrzystość powietrza i wykrywających stężenie zanieczyszczeń w powietrzu. Okazało się, że w określonych warunkach atmosferycznych samoloty przelatują obok olbrzymiej ilości drobnych kropel wody o temperaturze -15 stopni Celsjusza. W obszarach z tyłu śmigieł i górnych powierzchni skrzydeł krople schładzają się o wiele silniej i dochodzi do ich kondensacji pod postacią śniegu lub deszczu. W miejscach, w których krople te właśnie uległy przekształceniu w śnieg lub deszcz, pozostają wielkie „dziury” i tunele w chmurach.

Naukowcy już wcześniej podejrzewali, że właśnie w ten sposób powstają otwory w chmurach, lecz do tej pory nie udało im się tego dowieść. Podczas obserwacji naukowców z NCAR w miejscu przelotu samolotu śnieg zaczął padać po 5 minutach, padał przez 45 minut, pokrywając obszar wzdłuż toru lotu o powierzchni 32 x 4 km. Według ekspertów po raz pierwszy udało się zarejestrować dzięki radarom szybkie ukształtowanie się lokalnych opadów śniegu, co więcej – odbyło się to w sposób zupełnie przypadkowy. Przez obszar nieba, skanowany przez urządzenia naziemne, nagle przeleciał samolot.

Efekt dziur w chmurach jest więc rezultatem kombinacji określonych temperatur, wilgotności powietrza i wysokości n. p. m. Według naukowców zjawisko to najbardziej widoczne jest, gdy przez warstwę chmur przelatują samoloty o napędzie śmigłowym. Proces ochładzania, wywokłany przez końce śmigła, jest bowiem o wiele silniejszy, niż ten, który spowodowały skrzydła samolotu. W filmie na Youtube autor badania, Andrew Heymsfield, opowiada o jego szczegółach.

źródło: www2.ucar.edu