Jeżeli ktoś codziennie jedzie pociągiem, metrem albo autobusem, a hulajnogi potrzebuje jedynie na ostatnie dwa kilometry, 60 km zasięgu potrafi być mniej ważne niż możliwość wniesienia pojazdu do biura jedną ręką.
Pół metra po złożeniu zmienia więcej, niż sugerują liczby
Blizwheel F0.5 po złożeniu mierzy 490 x 110 x 250 mm. Producent porównuje jego rozmiar do dużego, 17-calowego laptopa. Porównanie jest trochę optymistyczne, bo hulajnoga jest oczywiście znacznie grubsza, ale pod względem długości rzeczywiście zbliża się do przedmiotu, który bez większego zastanowienia zabieramy ze sobą do pracy.

Wersja Air waży około 7,5 kg, Standard 7,7 kg, a najmocniejsza Pro 9,2 kg. Dla porównania wiele klasycznych miejskich hulajnóg waży kilkanaście kilogramów. F0.5 można więc przenieść pod pachą, a po częściowym złożeniu prowadzić niczym niewielką walizkę. Pełne składanie ma zajmować od sześciu do dziewięciu sekund.
Nie trzeba szukać stojaka, zostawiać drogiego sprzętu przed sklepem ani zastanawiać się, czy współpasażerowie w pociągu będą zachwyceni widokiem kierownicy zajmującej pół przejścia. Po dotarciu do biura F0.5 można postawić obok biurka albo schować.
Małe koła to lekkie utrudnienie
Miniaturyzacja ma jednak swoją cenę. F0.5 korzysta z 5,5-calowych kół, wyraźnie większych od tych zastosowanych w poprzedniej generacji, ale nadal niewielkich jak na hulajnogę elektryczną. Producent zastosował opony typu honeycomb oraz centralny element amortyzujący z poliuretanu. Rozwiązanie ma poprawiać zachowanie pojazdu na szczelinach, nierównościach i niewielkich krawężnikach.

Fizyki całkowicie oszukać się jednak nie da. Na równych drogach rowerowych taki układ może być wystarczający. Na popękanym asfalcie czy kostce duże koła nadal będą miały przewagę. Dlatego widziałabym F0.5 przede wszystkim jako sprzęt do krótkich miejskich przejazdów, a nie pojazd, którym z przyjemnością pokonuje się kilkanaście kilometrów po przypadkowo wybranej nawierzchni.
Standard otrzymuje jeden silnik 250 W i według deklaracji producenta przejedzie do 12 km. Air zwiększa zasięg do 15 km, natomiast Pro ma dwa silniki po 250 W i może osiągnąć do 20 km zasięgu. Wyniki podawane są dla określonych warunków testowych, między innymi płaskiej i suchej nawierzchni oraz użytkownika ważącego 75 kg, więc podczas normalnej jazdy warto traktować je jako wartości orientacyjne.
Wersja Air ma jeszcze jeden argument
Air wykorzystuje dwa wyjmowane akumulatory o pojemności około 96-98 Wh każdy. Można je wyjąć z hulajnogi i naładować osobno w ciągu około godziny. Producent zwraca uwagę, że pojedynczy akumulator mieści się poniżej limitu 100 Wh stosowanego w lotnictwie dla wielu baterii przewożonych w bagażu podręcznym.

Nie oznacza to automatycznie, że z F0.5 można wejść do każdego samolotu. Linie lotnicze często mają osobne zakazy dotyczące hulajnóg elektrycznych, niezależnie od pojemności baterii. W praktyce trzeba więc sprawdzić regulamin konkretnego przewoźnika. Pomysł z wyjmowanymi modułami nadal uważam za bardzo rozsądny – także dlatego, że hulajnoga może zostać w samochodzie czy schowku, a do mieszkania zabieramy wyłącznie baterię.
32 km/h wygląda dobrze w reklamie, w Polsce lepiej o tym zapomnieć
Standardowo F0.5 rozwija do 25 km/h, a aplikacja pozwala na prywatnym terenie odblokować prędkość do 32 km/h. W Polsce dopuszczalna prędkość hulajnogi elektrycznej wynosi 20 km/h. Ministerstwo Infrastruktury pracuje dodatkowo nad przepisami mającymi ograniczyć obecność urządzeń konstrukcyjnie zdolnych do przekraczania wymaganych parametrów. Przed ewentualnym zakupem zagranicznej wersji F0.5 zdecydowanie sprawdziłabym więc jej zgodność z polskimi wymaganiami.

I akurat tutaj pogoń za prędkością wydaje mi się kompletnie zbędna. Przy tak małych kołach znacznie bardziej interesują mnie przewidywalne hamowanie i zachowanie na nierównościach niż możliwość zobaczenia 32 km/h na wyświetlaczu.
Cena kusi, ale Kickstarter wymaga spokojnych decyzji
Najtańsza wersja Lite kosztuje w kampanii Early Bird 199 dolarów, czyli około 735 zł, ale jest zwykłą hulajnogą mechaniczną. Elektryczny Standard zaczyna się od 349 dolarów, czyli około 1 290 zł. Air kosztuje 479 dolarów, czyli około 1 765 zł, a Pro 499 dolarów, czyli około 1 840 zł. Po zakończeniu kampanii planowane ceny detaliczne mają być znacznie wyższe.
Zainteresowanie jest spore – kampania zebrała już ponad 230 tysięcy dolarów przy celu wynoszącym 10 tysięcy dolarów.

Entuzjazm warto jednak połączyć z pamięcią o poprzednim projekcie Blizwheel. Firma sama przyznaje, że wcześniejsza kampania miała poważne problemy produkcyjne i wieloletnie opóźnienia. Tym razem deklaruje między innymi korzystanie z dwóch dostawców kluczowych komponentów oraz przeprowadzenie próbnej serii produkcyjnej.
F0.5 bardzo mi się podoba jako koncepcja. Pokazuje, że miejski pojazd może zostać zaprojektowany wokół całej podróży, także tej części spędzonej w pociągu, windzie i biurze. Tyle że dziś kupujemy przede wszystkim obietnicę produkcji. W przypadku crowdfundingu te dwie rzeczy potrafią dzielić miesiące, a czasem znacznie więcej.
