Leather Shielding Jacket wygląda jak klasyczna czarna pilotka, którą można nosić przez kilka dekad. W środku kryje jednak podszewkę zawierającą srebro oraz kieszeń działającą jak klatka Faradaya. Włożony do niej telefon ma stracić kontakt z siecią komórkową, Wi-Fi i Bluetooth. Nikt się nie dodzwoni, powiadomienia przestaną napływać, a urządzenie przestanie przekazywać swoją lokalizację przez bezprzewodowe połączenia. Wszystko za 3295 funtów, czyli około 16 720 zł.
Mam wrażenie, że Vollebak przypadkiem stworzył jeden z trafniejszych symboli naszej relacji z technologią. Jesteśmy gotowi zapłacić fortunę za możliwość odcięcia telefonu, choć podobny rezultat można osiągnąć, włączając tryb samolotowy. Tyle że przycisk w menu smartfona nie daje poczucia, że właśnie wzięliśmy prywatność we własne ręce.
Z zewnątrz klasyka, pod spodem srebrna zbroja
Kurtkę wykonano z czarnej owczej skóry nappa pochodzącej z włoskiej garbarni. Skóra ma 1 mm grubości i została wyprawiona przy użyciu roślinnych garbników. Ma dzięki temu stopniowo pokrywać się patyną, zamiast po kilku sezonach wyglądać jak zmęczona kanapa z poczekalni. Konstrukcja nawiązuje do amerykańskiej kurtki lotniczej A-2, wprowadzonej do użytku wojskowego w latach 30. XX wieku. Są więc dzianinowe ściągacze, krótki fason, solidne zamki i kieszenie, które zachowują wojskową dyscyplinę, choć zapewne będą służyć głównie do przechowywania słuchawek oraz kart parkingowych.
Technologiczna warstwa zaczyna się od lekkiego poliamidu ripstop. W jego włókna wprowadzono czyste srebro, zamiast nanosić metal wyłącznie na powierzchnię tkaniny. Materiał ma tłumić fale elektromagnetyczne w zakresie od 30 MHz do 10 GHz. Obejmuje to między innymi częstotliwości wykorzystywane przez Wi-Fi, Bluetooth, część systemów satelitarnych i radarowych. Według danych producenta skuteczność ekranowania wynosi od 51,5 do 61,1 dB, co podczas testów laboratoryjnych oznacza tłumienie przekraczające 99,999%.
Podszewka ma również właściwości antybakteryjne wynikające z obecności srebra. Cała kurtka waży 1342 gramy, jest produkowana w Londynie i wymaga specjalistycznego czyszczenia skóry. Pierwsze egzemplarze zamówione w przedsprzedaży mają zostać dostarczone w połowie września 2026 roku.

Telefon znika, ale problemy z cyberbezpieczeństwem zostają
Praktycznym elementem jest ukryta kieszeń na smartfon. Została zaprojektowana tak, aby całkowicie otaczać urządzenie ekranowanym materiałem. Po jej prawidłowym zamknięciu telefon ma przestać wysyłać i odbierać sygnały bezprzewodowe nawet wtedy, gdy pozostaje włączony. Podobne torby i pojemniki wykorzystuje się między innymi podczas zabezpieczania urządzeń elektronicznych do badań, ponieważ metaliczne włókna mogą blokować częstotliwości radiowe.
To może zainteresować osoby pracujące z poufnymi informacjami, często podróżujące albo po prostu zmęczone ciągłym meldowaniem swojej obecności aplikacjom. Kieszeń przyda się również wtedy, gdy ktoś chce odciąć się od powiadomień bez wyłączania telefonu i bez pozostawiania go w hotelowym sejfie.
Nie traktowałabym jej jednak jako mobilnego systemu ochrony przed każdym cyfrowym zagrożeniem. Odcięcie łączności nie usuwa danych zapisanych na urządzeniu, nie naprawia słabych haseł i nie zastępuje aktualizacji oprogramowania. Bezpieczeństwo telefonu nadal wymaga kilku uzupełniających się zabezpieczeń, a srebrna kieszeń chroni wyłącznie jeden z kanałów dostępu.
Także cała kurtka nie zmienia właściciela w niewidzialną dla fal postać. Parametry dotyczą materiału mierzonego w kontrolowanych warunkach, podczas gdy ubranie ma kołnierz, rękawy, zamek i otwór na głowę. Marketingowa wizja osobistej tarczy jest więc znacznie szersza niż realna funkcja zamykanej kieszeni.
Technologia z laboratoriów NASA trafia do garderoby
Vollebak porównuje zastosowaną technologię do rozwiązań wykorzystywanych podczas testowania marsjańskich łazików. Sam pomysł ma solidne podstawy. Sprzęt kosmiczny przechodzi testy kompatybilności elektromagnetycznej, które sprawdzają, czy poszczególne systemy elektroniczne nie zakłócają wzajemnie swojej pracy i poradzą sobie z zewnętrznymi zaburzeniami. NASA prowadzi takie badania między innymi w specjalnych ekranowanych pomieszczeniach i komorach pochłaniających fale radiowe.

Droga od komory laboratoryjnej do skórzanej pilotki jest jednak długa i trochę komiczna. Łazik musi bezbłędnie funkcjonować miliony kilometrów od serwisu. Człowiek w kawiarni chce przede wszystkim, żeby nikt nie przerywał mu rozmowy wiadomością o przecenie butów.
Łączność jeszcze niedawno była przywilejem. Dziś luksusem staje się możliwość jej kontrolowanego wyłączenia. Zwykłe odłożenie telefonu coraz częściej wymaga decyzji, silnej woli i tłumaczenia się otoczeniu. Vollebak zamienił ten gest w produkt premium, wykończył go miękką skórą i podszewką ze srebra.
Czy jest wart niemal 17 tysięcy złotych? Dla większości osób oczywiście nie. Jako przedmiot pokazujący, dokąd zmierza eksperymentalna moda, wypada fascynująco. Być może przyszłość ubrań rzeczywiście będzie polegała na ochronie przed środowiskiem, które sami wytworzyliśmy. Na razie wystarczy pamiętać, że najtańsza klatka Faradaya wciąż znajduje się w ustawieniach telefonu.
