Częste przebywanie na słońcu wydłuża życie. Świadczą o tym najnowsze badania, które przeprowadzono w Szwecji z udziałem niemal 70 tys. kobiet. Uczeni wykazali, że aktywne zwolenniczki słońca żyły średnio nawet o dwa lata dłużej niż te, które się przed nim jak najlepiej chroniły. Jeśli kobieta lubiła się opalać i zarazem paliła papierosy, żyła mniej więcej tak samo długo jak niepaląca i unikająca słońca. – Sugeruje to, że unikanie ekspozycji na słońce jest czynnikiem ryzyka o podobnej wadze jak palenie papierosów – stwierdził biorący udział w badaniach dr Pelle Lindqvist z Karolinska Institutet. Co więcej, opalanie się
nie zwiększało w zauważalny sposób ryzyka zachorowania na czerniaka – jednego z najgroźniejszych nowotworów skóry, którym straszy się zwolenników wylegiwania się na słońcu.

Czy to oznacza, że każda opalenizna jest zdrowa? Naukowcy studzą ten zapał. Szwedzkie badania wykazały, że dobroczynne działanie ma tylko naturalne światło słoneczne. Opalanie w solarium bardziej szkodzi, niż pomaga. Uczestniczki badania, które przez co najmniej 10 lat chociaż raz w miesiącu korzystały z takiej formy opalania się, były obciążone wyższym ryzykiem przedwczesnej śmierci niż te, które unikały takich zabiegów. Oznacza to, że „przygotowanie” skóry na lato w solarium nie ma sensu z punktu widzenia medycyny. Opalenizna nie chroni przed poparzeniami – nawet jeśli jest ciemna, jej działanie można porównać do słabego kremu przeciwsłonecznego o współczynniku SPF równym 5. Poza tym częste korzystanie z solarium przyspiesza starzenie się skóry.

NA ODPORNOŚĆ, CIŚNIENIE I SAMOPOCZUCIE

Najważniejszym dla zdrowia efektem umiarkowanego opalania się jest produkcja witaminy D3. To dzięki niej mamy mocne kości, lepszą odporność, a krew sprawniej krąży w naszych żyłach. Prawidłowy poziom witaminy D3 zmniejsza też ryzyko wielu nowotworów (w tym raka jelita grubego) oraz łagodzi przewlekłe stany zapalne. Zdaniem naukowców wielu mieszkańców krajów rozwiniętych cierpi na przewlekły niedobór tej substancji, co fatalnie wpływa na zdrowie i skraca życie. Lekarze zalecają, by każdy z nas przyjmował witaminę D3 w formie suplementów, gdy słońca jest za mało (np. zimą), ale jego korzystny wpływ sięga głębiej. Ultrafiolet A (UVA) uwalnia z magazynów skórnych tlenek azotu, który wpływa m.in. na ciśnienie tętnicze krwi.

Ultrafioletem w skórę

Fototerapię wykorzystuje się do naświetlania zmienionych chorobowo fragmentów skóry i leczenia takich chorób jak łuszczyca czy bielactwo. 800tys. Polaków cierpi na łuszczycę. 

Wystarczy godzina przebywania na słońcu, by zaobserwować znaczącą poprawę u pacjentów z nadciśnieniem tętniczym. Regularne opalanie się obniża ryzyko zawału i udaru, spowalniając procesy miażdżycowe w naczyniach. Inne pozytywne działania światła słonecznego – choć dobrze udokumentowane – nie są dokładnie wyjaśnione. Tak jest np. z jego wpływem na schorzenia autoimmunologiczne i zaburzenia hormonalne. Wiadomo np., że na stwardnienie rozsiane częściej chorują osoby, które urodziły się albo przez długi czas mieszkały tam, gdzie słońce przygrzewa mniej intensywnie. Zaostrzenia tej choroby też częściej zdarzają się zimą niż latem. Podobną zależność obserwuje się dla cukrzycy typu 1. Światło ultrafioletowe pobudza też produkcję beta-endorfiny – naszego wewnętrznego „hormonu szczęścia”. To ona odpowiada za to, że opalanie się jest przyjemne. Jednocześnie wiadomo, że niedobór słońca sprzyja zaburzeniom nastroju. Skrajnym przykładem jest tzw. choroba afektywna sezonowa, zwana w skrócie SAD, wywołująca pogorszenie samopoczucia i uczucie osłabienia.

Czy słońce może uczulać?

Czasami wystarczy spacer w czasie słonecznej pogody, by wywołać nieprzyjemne objawy: zaczerwienienia, swędzenie, wysypkę, a nawet pęcherze na skórze. To pokrzywka posłoneczna, która nie jest alergią, lecz zwiększeniem wrażliwości skóry na promieniowanie UV. Najczęściej jest ona skutkiem wcześniejszego zażycia takich substancji jak napar z dziurawca, doksycyklina, leki na cukrzycę czy niektóre środki antykoncepcyjne. Pokrzywkę mogą też wywołać np. perfumy, których użyliśmy przed wyjściem na plażę.