powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Słuchawki czy głośnik? TDM Neo nie każą wybierać, ale za wygodę trzeba zapłacić

Rynek słuchawek nauczył nas już dość przewidywalnego zestawu premier. Kolejna generacja dostaje trochę lepszą redukcję hałasu, kilka godzin więcej na baterii, nowe kodeki i aplikację, w której można przesunąć jeszcze więcej suwaków. TDM Neo idą w zupełnie inną stronę. Wystarczy skręcić pałąk, żeby z dużych słuchawek wokółusznych zrobić przenośny głośnik.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·3 minuty·
Słuchawki czy głośnik? TDM Neo nie każą wybierać, ale za wygodę trzeba zapłacić
Chcesz czytać więcej treści jak „Słuchawki czy głośnik? TDM Neo nie każą wybierać, ale za wygodę trzeba zapłacić"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Pierwsza reakcja jest dość oczywista: po co? Po chwili zaczynam jednak widzieć sytuacje, w których taki pomysł rzeczywiście może być wygodny. Podróż, wyjazd ze znajomymi, hotel, camping, działka czy zwykły wieczór, podczas którego muzyka nagle przestaje być prywatna. Zamiast pakować słuchawki i osobny głośnik Bluetooth, zabieramy jedno urządzenie. Pytanie brzmi tylko, ile kompromisów trzeba zaakceptować za tę wygodę.

Skręcasz pałąk i dźwięk wychodzi na zewnątrz

Neo powstały w startupie Tomorrow Doesn’t Matter i po debiucie na CES 2026 przeszły przez kampanię na Kickstarterze. 766 osób wpłaciło łącznie ponad 154 tysiące dolarów, zdecydowanie przekraczając pierwotny cel wynoszący 10 tysięcy dolarów. Teraz urządzenie trafiło już do normalnej sprzedaży w USA. Mechanizm jest bardzo prosty. Elastyczny pałąk można skręcić tak, aby obie muszle znalazły się obok siebie. Słuchawki rozpoznają zmianę położenia i przechodzą w tryb głośnika.

Co ważne, producent nie próbuje zmuszać tych samych przetworników do wykonywania dwóch zupełnie różnych zadań. W każdej muszli znajdują się dwa 40-milimetrowe przetworniki. Jedna para skierowana jest do uszu i odpowiada za normalne słuchanie. Druga znajduje się po zewnętrznej stronie i po złożeniu urządzenia działa jako zestaw dwóch głośników o mocy 5 W każdy.

To rozwiązanie znacznie bardziej mnie przekonuje niż słuchawki, które po obróceniu muszli po prostu zaczynają grać na zewnątrz. Głośnik i słuchawki mają przecież inne wymagania, a TDM przynajmniej konstrukcyjnie potraktowało oba zastosowania osobno.

Jedna bateria zachowuje się jak dwie zupełnie różne

Największe wrażenie robi deklarowany czas pracy. W trybie słuchawek Neo mają działać ponad 200 godzin. To wynik tak duży, że przy normalnym użytkowaniu ładowarka może spokojnie zniknąć gdzieś na dnie szuflady.

Po przejściu w tryb głośnika sytuacja oczywiście mocno się zmienia. Czas pracy spada do około 16 godzin, co przy dwóch zewnętrznych przetwornikach i zdecydowanie większej wymaganej mocy jest całkowicie zrozumiałe. Pięć minut ładowania przez USB-C ma natomiast wystarczyć na około osiem godzin dalszego słuchania.

Podoba mi się również decyzja o wymiennej baterii. Wymienne są także poduszki z pianki memory foam. W świecie elektroniki użytkowej, gdzie zużyty akumulator potrafi zakończyć życie całego sprzętu, możliwość kupienia nowej baterii jest znacznie ciekawszym dodatkiem niż kolejny efekt dźwiękowy w aplikacji.

Za dwa urządzenia w jednym płacimy również wagą

Neo ważą 340 g. To sporo. Dla porównania wiele popularnych bezprzewodowych słuchawek wokółusznych mieści się bliżej 250-300 g. Dodatkowe przetworniki i mechanizm składania gdzieś musiały się zmieścić, więc fizyki nie udało się oszukać. 340 g w plecaku jest praktycznie niezauważalne. 340 g noszone przez kilka godzin na głowie może już mieć znaczenie.

Pierwsze wrażenia po prezentacji na CES wskazywały zresztą, że Neo rzeczywiście są dość ciężkie, a charakter brzmienia może być mocno nastawiony na bas. Z drugiej strony sam mechanizm składania oceniano jako łatwy i przyjemny w obsłudze.

To jeden z tych produktów, przy których specyfikacja nie odpowie na najważniejsze pytanie. Dopiero kilka godzin na głowie pokaże, czy hybrydowa konstrukcja jest wygodnym rozwiązaniem, czy ceną za funkcję, której będziemy używać raz na miesiąc.

Brakuje funkcji, której trudno już nie oczekiwać

Największy kompromis jest jednak inny. Neo nie mają aktywnej redukcji hałasu. Przy cenie 249 dolarów, czyli około 977 zł, robi się z tego całkiem poważny brak. W tym segmencie ANC jest właściwie standardem w słuchawkach przeznaczonych do podróży czy codziennych dojazdów.

TDM liczy najwyraźniej na to, że kupujący uznają funkcję głośnika za wystarczająco dużą rekompensatę. Jest za to aplikacja z osobnymi ustawieniami korektora dla trybu słuchawkowego i głośnikowego. Można również sprawdzić ostatnią zapisaną lokalizację urządzenia. Sam gest skręcenia da się skonfigurować – może przełączać tryby, zatrzymywać muzykę, wybudzać sprzęt lub blokować go w trybie głośnika.

Neo mają też klasyczne złącze 3,5 mm, więc nie jesteśmy całkowicie skazani na Bluetooth. Nadal chciałabym jednak ANC. Za około 1 000 zł trudno już udawać, że samoloty, pociągi i biurowy gwar nagle przestały istnieć.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Słuchawki czy głośnik? TDM Neo nie każą wybierać, ale za wygodę trzeba zapłacić"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX