powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Moda i uroda

Pół roku czekania na sneakersy. Tak wygląda dziś pożądanie w modzie ulicznej

Premiery limitowanych sneakersów od dawna mają w sobie coś z gry cierpliwości, szczęścia i lekkiego upokorzenia konsumenta. Człowiek niby chce kupić buty, czyli przedmiot do chodzenia, a nagle okazuje się, że musi zainstalować aplikację, zapisać się do losowania, liczyć na wybór i jeszcze pogodzić się z tym, że dostanie zamówienie za pół roku. W takich momentach najbardziej widać, jak daleko moda uliczna odeszła od zwykłego sklepu.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Pół roku czekania na sneakersy. Tak wygląda dziś pożądanie w modzie ulicznej

fot. Nike

Chcesz czytać więcej treści jak „Pół roku czekania na sneakersy. Tak wygląda dziś pożądanie w modzie ulicznej"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Kith for Nike Air Max 95 BB NYC idealnie wpisuje się w ten świat. To kolaboracyjna wersja klasycznych Air Maxów 95, wcześniej pokazana tylko w rozmiarach dziecięcych, teraz dostępna także dla dorosłych. Słowo dostępna jest tu oczywiście dość umowne, bo mówimy o losowaniu dla klientów z USA, modelu wykonywanym na zamówienie i oczekiwaniu liczonym nie w dniach, ale w miesiącach. Buty kosztują 220 dolarów, czyli około 820 zł. Na papierze to cena jeszcze nie absurdalna jak na limitowaną współpracę Nike i Kith. Cała reszta mechaniki zakupu przypomina jednak bardziej wejście do zamkniętego klubu niż zwykłą premierę obuwia.

Air Max 95 nadal rzuca się w oczy

Air Max 95 ma za sobą trzy dekady, ale wciąż wygląda jak projekt, który nie chce spokojnie zestarzeć się w muzeum sneakersów. Sergio Lozano zaprojektował model z myślą o biegaczach potrzebujących solidnej amortyzacji, ale estetyka buta szybko zaczęła żyć własnym życiem. Warstwowa cholewka, widoczne poduszki Air, mocna sylwetka i inspiracje anatomią człowieka sprawiły, że ten model od początku był trochę dziwny, trochę techniczny i bardzo miejski.

Wersja Big Bubble jeszcze mocniej podbija ten charakter. Większa, bardziej widoczna poduszka Air działa jak przypomnienie, że w latach 90. but sportowy mógł wyglądać jak sprzęt z przyszłości, nawet gdy stał na sklepowej półce obok zupełnie zwyczajnych modeli.

fot. Nike

Kith, czyli marka Ronniego Fiega od lat umie opakowywać sportowe klasyki w miejskie historie, które nie wyglądają jak przypadkowe przemalowanie znanego modelu. Tu punktem odniesienia jest Nowy Jork, a dokładniej kolorystyka kojarzona z Knicksami: szarości, czerń, niebieskie akcenty i sportowa energia miasta, które potrafi zamienić lokalny kod w globalny towar.

Szarość, zamsz i detale

Kith x Nike Air Max 95 BB NYC nie idzie w krzykliwą kolorystykę, choć temat Knicksów aż prosiłby się o mocniejsze granie pomarańczem i błękitem. Zamiast tego mamy warstwy szarego zamszu, siateczkowe panele, czarną podeszwę i królewsko-niebieskie poduszki Air. Ten niebieski akcent jest wystarczająco wyraźny, by nadać całości sportowy rytm, ale nie zamienia butów w gadżet kibica zakładany tylko w dniu meczu.

fot. Nike

Detale są tu bardzo w duchu Kith. Na bocznych panelach pojawia się monogram, wewnętrzna część cholewki dostała duże logo Kith, a na języku i pięcie zastosowano panele z efektem zmiany obrazu pod kątem. Raz widać logo Nike, raz Kith. To drobiazg typowy dla współczesnych kolaboracji: ma być coś, co da się zauważyć na zdjęciu, ale jeszcze lepiej odkryć z bliska, kiedy but trafia już do ręki.

Najbardziej przekonuje mnie jednak to, że ta para nie wygląda jak projekt narysowany wyłącznie pod szybką viralowość. Jest ciężka wizualnie, dość poważna, bardziej uliczna niż wakacyjna. Przy odpowiednich spodniach może wyglądać świetnie, ale nie będzie łaskawa dla każdego zestawu. Air Max 95 nigdy nie był najłatwiejszym modelem w szafie i chyba właśnie dlatego wciąż ma tak oddanych fanów.

Pół roku czekania na buty. Luksus czy męcząca gra?

System made-to-order ma swoje racjonalne uzasadnienie. Produkcja na zamówienie ogranicza nadwyżki, pozwala lepiej kontrolować dostępność i teoretycznie zmniejsza marnowanie towaru. W praktyce jednak przy limitowanych sneakersach często działa też jak narzędzie budowania napięcia. Klient najpierw musi wygrać możliwość zakupu, potem płaci, a później czeka. Pół roku to sporo, zwłaszcza w świecie mody, który co tydzień próbuje nam wmówić, że właśnie pojawiło się coś pilniejszego.

Trudno mi się dziwić, że sneakerheadzi wchodzą w tę grę. Dla części osób to kolekcjonerstwo, dla innych inwestycja, dla jeszcze innych czysta przyjemność posiadania czegoś, czego nie da się po prostu wrzucić do koszyka. Sama mam jednak coraz większy problem z kulturą zakupów, w której dostęp do produktu staje się osobnym doświadczeniem, a czasem ważniejszym niż sam produkt.

fot. Nike

Ta premiera pokazuje, że współczesny luksus nie zawsze polega na skórze, ręcznym szyciu czy cenie z kosmosu. Czasem luksusem jest sam dostęp. Możliwość kliknięcia w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej godzinie, w odpowiednim kraju. Dla polskiego klienta ta para i tak pozostaje raczej obiektem obserwacji niż realnym zakupem, bo oficjalne losowanie dotyczy USA. Potem zostaje rynek wtórny, a tam ceny zwykle tracą kontakt z początkową metką szybciej niż białe sneakersy z chodnikiem po deszczu.

Sneakersy jako pamiątka po mieście, do którego nie każdy ma wejściówkę

Kith for Nike Air Max 95 BB NYC najlepiej czytać jako buty mocno zakorzenione w lokalnym micie Nowego Jorku. Knicksowe kolory, marka wyrosła z tamtejszej kultury ulicznej, klasyczny model Nike i formuła premiery dostępnej tylko dla wybranych klientów z USA tworzą produkt, który jednocześnie zaprasza i odgradza.

Czy same buty są udane? Moim zdaniem tak. Mają charakter, korzystają z dobrego modelu bazowego i nie wyglądają jak przypadkowa wersja do odhaczenia w kalendarzu premier. Czy cały rytuał wokół nich jest trochę męczący? Też tak. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że sneakersy stały się jedną z najbardziej wyrafinowanych form sprzedaży oczekiwania.

Może właśnie dlatego Air Max 95 nadal pasuje do tych czasów. To but zbudowany z warstw, a współczesna kultura sneakersów też składa się z kolejnych warstw: nostalgii, statusu, technologii, miejskich kodów, aplikacji, losowań i cierpliwości. Kith tylko bardzo sprawnie to wszystko spiął w jedną parę. Ładną, limitowaną i trochę irytującą. Czyli dokładnie taką, o jakiej internet lubi rozmawiać.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Pół roku czekania na sneakersy. Tak wygląda dziś pożądanie w modzie ulicznej"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX