Solartaxi, którego pomysłodawcą jest Louis Palmer, został konstruowany w Szwajcarii przez międzynarodowy zespół techników i inżynierów. Napędzany alternatywnie samochód pokonał niezwykle długą trasę, ciągnąc za sobą na przyczepce olbrzymi panel słoneczny o powierzchni 6 m2, dzięki któremu czerpał niezbędną energię. Pojazd wyruszył z Lucerny na początku lipca zeszłego roku. Dwumiejscowy trycykl, nie zanieczyszczający powietrza spalinami oraz nie wymagający tankowania, przejechał bez najmniejszego problemu 52 tysiące kilometrów - nie poradził sobie na razie jedynie z morzami i oceanami. W pokonywaniu takich przeszkód wspomogły go statki.

     „Zielony” pojazd rozwija prędkość do 90 km/h, a jedno załadowanie akumulatora wystarczy na przejechanie 300 km.

     W czwartek Solartaxi oficjalnie zakończyło swoją oryginalną podróż dookoła świata, przybywając do Poznania. Poznań nieprzypadkowo został metą dla pojazdu, ma to bowiem ścisły związek z odbywającą się tam międzynarodową Konferencją Klimatyczną, w trakcie której toczą się debaty o nowym dokumencie ograniczającym emisję gazów cieplarnianych, który zastąpi Protokół z Kioto.  

     Louis Palmer, twórca i kierowca Solartaxi, poinformował, że pokonanie trasy dookoła świata przez samochód napędzany wyłącznie za pomocą promieni słonecznych jest wydarzeniem bezprecedentnym, wyraził rownież nadzieję, że jego rekordowej długości podróż zainspiruje ludzi do tworzenia innych „zielonych” technologii samochodowych.

     Wyprawa trwała 17 miesięcy – w tym czasie pojazd zdążył odwiedzić 38 krajów świata. Solartaxi cieszył się niezwykłą popularnością w odwiedzanych przez niego państwach, a jego pasażerami byli zarówno wysoko postawieni urzędnicy państwowi (na przykład burmistrz Nowego Jorku M. Bloomberg czy sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon), jak i zwykli obywatele (w sumie tysiąc osób).  JSL

źródło: www.solartaxi.com