Spam to nie tylko strata czasu dla użytkowników poczty, którzy muszą czyścić skrzynki z internetowego śmiecia, jest także bardzo groźny dla środowiska. Kto wie, czy zatrzymanie spamu nie będzie mieć znaczącego wpływu na polepszenie sytuacji związanej z globalnym ociepleniem. Według zajmującej się bezpieczeństwem informatycznym firmy McAfee i jej badania „ Carbon Footprint of Spam”, każdy niechciany list powoduje emisję 0,3 grama dwutlenku węgla do atmosfery. Jeśli przemnożyć to przez liczbę tych listów, które wysyłane są w ilościach gigantycznych i szacuje się ich masę na 62 biliony rocznie, to masa dwutlenku węgla jest tak wielka, że taką samą wytworzyłoby 3,1 miliona przeciętnych samochodów. Aby wysłać tyle informacji trzeba zużyć rocznie 33 miliardy kWh (innymi słowy 33 terawotogodziny). To tyle, ile w tym samym czasie zużywa 2,4 miliona przeciętnych gospodarstw domowych w USA. Przy okazji naukowcy wspomnieli, że blisko 80 procent energii traconej z powodu spamu zużywane jest na odnajdywanie w poczcie niechcianej korespondencji i jej kasowanie. Na jednego internautę borykającego się ze spamem przypadają rocznie średnio 22 kilowatogodziny zmarnowanej energii. Jednocześnie - jak przypomina McAfee - dzięki filtrom antyspamowym udało się ograniczyć liczbę niechcianych listów i zaoszczędzić jakieś 135 miliardów kilowatogodzin. A to tak, jakby nagle przestało jeździć 16 milionów samochodów. W badaniu obliczono ilość energii zużywanej na wysyłanie, przechowywanie, czytanie oraz filtrowanie spamu w Australii, Brazylii, Chinach, Francji, Hiszpanii, Indiach, Kanadzie, Meksyku, Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Wyniki zostały później uśrednione. W innym niedawnym raporcie Microsoft wskazał na fakt, że w całej sumie poczty internetowej spam to aż 97 procent przesyłek. Wynika z tego, że walka z nim będzie co najmniej nierówna. Zaś sam spam ma już 16 lat (pierwszy niechciany list został wysłany 7 kwietnia 1993 roku) i czuje się świetnie. h.k.