Fioletowe przejścia kolorystyczne, błękitne elementy, metaliczne detale i ciemna podeszwa tworzą bardzo rozpoznawalny efekt. Przyznam, że kojarzy mi się bardziej ze starymi komputerami, plakatami i sportowymi reklamami niż ze współczesną architekturą Japonii. I właśnie dlatego zainteresował mnie ten projekt. Saucony nie przygotowało nowego wyczynowego modelu do bicia rekordów, lecz przywróciło dawną sylwetkę do codziennego noszenia.
Pierwsza Kinvara powstała w czasach fascynacji naturalnym bieganiem
Oryginalna Saucony Kinvara 1 pojawiła się w 2010 roku i szybko stała się rozpoznawalną propozycją wśród biegaczy szukających lżejszych butów. Miała stosunkowo niewielki, czteromilimetrowy drop i konstrukcję pomyślaną jako alternatywa dla bardziej rozbudowanych modeli treningowych. W tamtym okresie dużą popularność zdobywały dyskusje o naturalnym sposobie biegania oraz obuwiu, które mniej ingeruje w ustawienie stopy.
Kinvara nie była całkowicie minimalistyczna, bo zachowywała amortyzację, lecz wyraźnie odróżniała się od cięższych konstrukcji. W kolejnych latach seria rozwijała się technicznie, a nowoczesne modele znacznie odbiegły od pierwowzoru. Powrót pierwszej generacji ma dziś przede wszystkim sens stylistyczny. Warto pamiętać, że wymagania stawiane butom treningowym również się zmieniły, dlatego historyczny model nie musi odpowiadać każdemu.

Tokijskie Daikanyama stało się inspiracją do bardzo kolorowej serii
Daikanyama to część Tokio kojarzona z ciekawą architekturą, butikami i spokojniejszą estetyką niż najbardziej zatłoczone dzielnice miasta. Saucony nawiązało do tego otoczenia w kol
ekcji obejmującej cztery modele: Kinvara 1, ProGrid Omni 9, ProGrid Guide 7 oraz Endorphin Speed 5. W przypadku Kinvary wybrano siateczkową cholewkę z fioletowym gradientem, dodatki w różnych odcieniach błękitu i szarości oraz metalicznie połyskujące elementy. Pięta ma fakturę przywołującą dżins, a sznurowanie i podeszwa pozostają ciemne. To zestawienie, które mogłoby pochodzić z archiwum mody końca lat 90.
Mnie najbardziej przekonuje odważne operowanie kolorem. W świecie pełnym kremowych sneakersów i jednolitych szarości taka para przypomina, że sportowe obuwie może wnosić do garderoby trochę zabawy.

Stara sylwetka ma inne zadanie niż współczesny but startowy
W nowej Kinvarze zachowano lekką konstrukcję i elementy charakterystyczne dla pierwowzoru, w tym amortyzację w podeszwie środkowej oraz gumę XT-600 w części zewnętrznej. Producent podaje także wkładkę z pianki PU i trwałe wykończenia miejsc narażonych na ścieranie.
Rozwój pianek i geometrii podeszew przez ostatnie kilkanaście lat był ogromny. Dzisiejsze propozycje często zapewniają większą amortyzację i zupełnie inny sposób przetaczania stopy. Wskrzeszona Kinvara może odpowiadać osobom lubiącym bliższy kontakt z podłożem, ale z perspektywy codziennego użytkowania najważniejszy pozostaje jej styl.
Jeszcze niedawno smukłe buty biegowe sprzed kilkunastu lat mogły wydawać się po prostu przestarzałe. Teraz ich charakterystyczne proporcje stały się zaletą. Cieńsze podeszwy, przewiewna siateczka i mocniej zarysowane panele kontrastują z masywnymi sneakersami popularnymi kilka sezonów temu.

Kinvara ma za sobą autentyczną historię sportową, choć jej obecna wersja nastawiona jest na estetykę. W takich butach podoba mi się brak nadmiernego udawania elegancji. Są kolorowe, trochę techniczne i swobodne. Można zestawić je z prostymi spodniami, a cała stylizacja nabiera charakteru bez potrzeby dodawania kolejnych ozdób.
Retro biegówki nie muszą udawać obuwia wyczynowego
W przypadku powracających modeli sprzed kilkunastu lat łatwo pomylić estetykę ze współczesnym przeznaczeniem. Kinvara 1 była kiedyś odpowiedzią na modę na lżejsze, bardziej naturalne bieganie, ale dziś konkurencja wykorzystuje inne pianki i konstrukcje. Wydanie inspirowane tokijską dzielnicą Daikanyama traktowałabym przede wszystkim jako sneakersy lifestyle’owe.
Dla osób, które lubią wąskie sylwetki biegówek i nie przepadają za ogromnymi podeszwami, może to być ciekawa alternatywa. Nie zakładałabym jednak, że powrót historycznej nazwy oznacza automatycznie najlepszy wybór do intensywnych treningów. Warto odróżniać model noszony dla stylu od buta dobranego pod własną biomechanikę i dystanse.

Cena pokazuje, że nostalgia również stała się produktem
Daikanyama Kinvara 1 kosztują 150 dolarów, czyli około 580 zł, i trafiły do oferty internetowej Saucony. To o 10 dolarów więcej niż standardowa wersja ponownie wprowadzonej sylwetki. Na polską cenę i dostępność trzeba spojrzeć osobno, ponieważ zagraniczny cennik nie oznacza automatycznie takiej samej oferty w naszych sklepach.
W tej kwocie znajdziemy wiele nowoczesnych sneakersów i butów biegowych, dlatego decyzja zależy w dużej mierze od wyglądu oraz osobistych preferencji. Sama przed zakupem zastanowiłabym się, czy zależy mi na codziennym, modowym obuwiu, czy na sprzęcie do regularnych treningów. To dwa różne zadania, nawet jeśli punkt wyjścia stanowi model o sportowym rodowodzie.

Nowa Kinvara 1 przekonuje mnie przede wszystkim jako ciekawy przykład reinterpretowania archiwum. Saucony sięgnęło po but z 2010 roku, dodało do niego odważną kolorystykę i pokazało, że historyczne obuwie biegowe może funkcjonować jako współczesny element garderoby. Nie musimy przy tym udawać, że każda stara konstrukcja jest technicznie lepsza od nowej. Czasami kupujemy buty dlatego, że dobrze wyglądają i wywołują przyjemne skojarzenia.
