powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Dom i ogród

Tani robot w robocie. Sprawdzamy Tapo RV30 Max Plus Gen 2

Budżetowe roboty sprzątające ma niemal każdy producent. Trudno w przypadku takich urządzeń oczekiwać sporo, ale i w tym segmencie producenci próbują dołożyć coś od siebie. Tapo RV30 Max Plus Gen 2 zmienia sporo względem poprzednika, przede wszystkim w stacji dokującej, mocy oraz nawigacji. Czy to wystarczy, by móc go polecić poszukującym taniego robota?

M
Michał Mielnik
1h temu·9 minut·
Tapo RV30 Max Plus Gen 2
Chcesz czytać więcej treści jak „Tani robot w robocie. Sprawdzamy Tapo RV30 Max Plus Gen 2"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

W kategorii robotów sprzątających najwięcej szumu generują urządzenia za kilka tysięcy złotych, z wysuwanymi szczotkami i mopami i ogromną mocą. Równie ważne, o ile nie ważniejsze z perspektywy sprzedaży, są jednak tańsze roboty. To przestrzeń, gdzie zarówno najwięksi gracze, jak i ci o nieco mniejszej renomie, mogą spróbować swoich sił.

TP-Link od lat rozwija markę własną Tapo, którą możecie kojarzyć przede wszystkim z kamerami IP, czujnikami, dzwonkami czy inteligentnym oświetleniem. Jednocześnie producent pokazuje, że to nie wszystko, co ma w swojej ofercie. Od pewnego czasu próbuje swoich sił z robotami mopującymi. Tapo RV30 Max Plus Gen 2 oferuje moc ssącą 13 000 Pa oraz system dToF LiDAR usprawniający nawigację w porównaniu do zastosowania samej kamery. Czy w urządzeniu z trzycyfrową kwotą to wszystko może działać dobrze?

Konstrukcja Tapo RV30 Max Plus Gen 2 oraz stacja dokująca — mniejszy rozmiar, te same możliwości

W tym roku producent postawił na kompaktową stację dokującą, w której mieści się worek na brud. Tapo RV30 Max Plus Gen 2 w teorii pozwala na 90 dni bez potrzeby wymiany worka, który ma pojemność 3,3 litra. To podobne rozwiązanie, co w poprzedniej generacji i wydaje się też, że łatwo będzie znaleźć zamienniki.

Tapo RV30 Max Plus Gen 2

Producent postawił na błyszczący plastik, który lubi zbierać odciski palców. Jeżeli jesteście estetami, dobrze będzie regularnie przecierać robota, jak i samą stację dokującą, bo nawet przy codziennym sprzątaniu gromadzi się na nich kurz. Zrobienie zdjęć, na których robot będzie wyglądał w miarę czysto nie było łatwe. To jednak rzecz, na którą można przymknąć oko ze względu na inne zalety.

Stacja dokująca jest niewielka (kot dla skali)

Dok, do którego podjeżdża Tapo RV30 Max Plus Gen 2, jest niewielki — ma wymiary 285x175x228,5 mm, co oznacza, że zmieści się w niewielkich pokojach, ale i w szafkach. Trzeba jednak uwzględnić, że podłączający się do stacji dokującej robot jest spory — ma 33 centymetry średnicy, niczym znacznie droższe konstrukcje. Przy tym wszystkim z jego wieżyczką sięga zaledwie na 10 centymetrów, co wystarczy, by wjechać pod pewne meble.

Tapo RV30 Max Plus Gen 2 ma trzy przyciski

Podnosimy górną pokrywę, wsadzamy worek, przypinamy kabel i mamy gotową do pracy stację dokującą. Zdejmujemy folię z robota i układamy go tak, by piny ładujące stykały się z tymi w doku i Tapo RV30 Max Plus Gen 2 może być już gotowe do pracy. Na obudowie znajdziemy trzy przyciski, z czego jeden może przydać się tam, gdzie dzieci lub zwierzęta mogłyby aktytować urządzenie — to blokada rodzicielska. Poza tym dość standardowy włącznik oraz przycisk powrotu do stacji bazowej.

Różne elementy Tapo RV30 Max Plus Gen 2

Tył robota, oprócz miejsca do ładowania, mieści w sobie pojemnik na wodę (300 ml) oraz zbiornik na brud (także 300 ml) oraz system filtracji HEPA E11 — spodziewany w tej klasie cenowej, jednak jest nad nim jeszcze kilka stopni lepszej filtracji. Na dole znajdziemy z kolei szczotkę boczną z dwoma miotełkami oraz dość pokaźne koła, jak i szczotkę główną w centrum oraz miejsce do podczepienia mopa — ściereczki z mikrofibry. Wszystko to dobrze się ze sobą łączy i choć robot nie pracuje bez dodatkowych dźwięków, np. skrzypnięcia plastiku, tak dopasowanie elementów jest na tyle dobre, bym nie bał się wizyty w salonie naprawczym.

Jak on jeździ i pracuje? Tapo RV30 Max Plus Gen 2 traktuje kulturę pracy poważnie

Są aspekty, w których Tapo RV30 Max Plus Gen 2 potrafi wyróżnić się na tle tanich robotów sprzątających. Trzeba przyznać, że robot od TP-Link porusza się z wyjątkową gracją. Czy zahaczy o meble? Tak, zdarza mu się to, szczególnie, gdy coś dostawimy (chociażby suszarkę na pranie albo krzesła). Czy będzie walczył z meblami o zajęcie swojego miejsca? Tylko przez chwilę. Potem zorientuje się, o co chodzi i płynnym ruchem wyminie nogę krzesła. Poza tym porusza się po domu łagodnie i w ramach swoich granic, więc nie musicie się bać o meble.

Co ważne, listwy łączące pomieszczenia z różnymi nawierzchniami nie są Tapo RV30 Max Plus Gen 2 straszne. Według producenta radzi sobie z podwyższeniami do 18 mm. Moje doświadczenie pokazuje, że takie różnice wysokości nie zakłócały mu pracy. Na co dzień omija kable, ale jeżeli te są sztywne, może po nich przejechać. Jeśli są luźne, to niczym każdy inny budżetowy robot najczęściej spróbuje je wciągnąć.

Czytaj także:Wentylator Dreame MF10 jest piękny i funkcjonalny. A czy coś poza tym?

Plusem Tapo RV30 Max Plus Gen 2 jest to, że dobrze adaptuje się do poruszających się w domu zwierzaków czy ludzi i raczej nie wchodzi im w paradę. Jeśli jednak ustawimy mu nieregularną przeszkodę jak suszarkę na pranie, to może się na niej zawiesić. Warto dodać takie elementy na mapie, by w razie czego nie mieć niemiłej niespodzianki.

Tapo RV30 Max Plus Gen 2 nie pracuje przesadnie głośno

Tapo RV30 Max Plus Gen 2 bez problemu odpalicie w domu także wtedy, gdy będziecie pracować. Codzienna praca to głośności rzędu 60-64 dB i to przy przejeździe pod nogami czy obok biurka. Kiedy jednak brud zbiera stacja dokująca, na kilkanaście sekund robi się głośniej — około 80 dB z odległości 1,5 metra sprawia, że możecie mieć chwilowy problem z odsłuchaniem treści z telewizora. Na co dzień nie jest to jedak problem.

A jak wypada czas pracy? Tapo RV30 Max Plus Gen 2 zmierzył swoją przestrzeń roboczą w mieszkaniu na 26 m². Robot wysprzątał ten obszar w około 25 do 30 minut (w zależności od intensywności pracy) w jednym przejeździe i przez ten czas pobrał około 30% energii. Można więc założyć, że bez dłuższego ładowania poradzi sobie także w dużym mieszkaniu, ale raczej nie w dużym domu. To jednak żaden problem.

Porusza się z gracją i ma moc, ale jak sprząta Tapo RV30 Max Plus Gen 2?

To dobry moment, by przypomnieć, że Tapo RV30 Max Plus Gen 2 nie kosztuje 5 czy 6 tysięcy złotych, a będzie wielokrotnie tańszy (piszę ten materiał przed premierą rynkową, ale najpewniej kwota będzie trzycyfrowa). Nie możecie więc, tak jak ja, wypuścić go na niewysprzątane podłogi domu ze zwierzętami i rozrzuconymi długimi włosami, z kawałkami kartonu rozdartego przez psa i oczekiwać, że robot wszystko wciągnie, przemieli i odda do stacji dokującej. Najpewniej dojedzie do niej, ale część z tych rzeczy zostanie wewnątrz jego zbiornika, a części dok nie wciągnie do worka.

dToF LiDAR pomaga w nawigacji

Jeśli jednak po takim sprzątaniu ogarniecie robota (a przydaje się to zrobić, bo po sprzątaniu potrafi wyglądać niczym wyjęty z okopów) i dacie mu przejechać po podłodze ze żwirkami, kurzem i włosami, to jego konstrukcja oraz ciśnienie robocze 13 000 Pa mogą was pozytywnie zaskoczyć. Moc w zupełności wystarcza do zbierania z podłogi nawet małych żwirkowych kuleczek.

Widzę więc w Tapo RV30 Max Plus Gen 2 potencjał na robota do utrzymywania czystości w mieszkaniu, gdzie większymi skrawkami brudu zajmiemy się my. Robot bez problemu pochłania włosy, pyłki, kurz i nadaje podłodze czystszy wygląd. Należy przy tym pamiętać, że za dużo włosia to i najlepsza szczotka nie rozplącze. Teoretycznie stacja dokująca ma się tym zajmować, ale jeśli nawet rozplątuje włosy, robi to tylko w swoim obszarze. Na szczotkę co jakiś czas warto spojrzeć, bo włókna niczym z miotły mogą nieco utrudniać porządki.

Zarówno robot, jak i stacja dokująca, odczuwalnie się brudzą

Nie rozpatrywałbym też robota Tapo jako sprzętu do mopowania. Jego nakładka moppująca to tak naprawdę ściereczka z mikrofibry, która z niewielkim naciskiem wchodzi w kontakt z podłogą. Nie pomogą wam większe ilości wody czy lepszy płyn – po prostu to sprzęt do przecierania podłóg i ich lekkiego nawilżania po to, by łatwiej przyklejał się do nich pozostały kurz. Miejcie też na uwadze, że nakładka mopująca nie podnosi się po wjeździe na dywan, więc warto wyznaczyć w aplikacji strefy, gdzie robot z częścią mopującą ma nie wjeżdżać.

Aplikacja mobilna Tapo działa jak przy najdroższych robotach

Nie myślałem, że w aplikacji mobilnej Tapo (dostępnej na Android, jak i iOS) znajdę doświadczenie z użytkowania, które wydawało się zarezerwowane dla droższych robotów. Z pewnością ucieszyła mnie mała liczba problemów wynikających z codziennego korzystania. Bardzo szybko jesteśmy w stanie przełączać się pomiędzy poszczególnymi trybami czy nanosić poprawki na mapy i strefy. Czasem nawet o wiele droższe roboty każą nam czekać długo, by zmienić nazwę pomieszczenia.

Konfiguracja Tapo RV30 Max Plus Gen 2 jest prosta i nie zajmuje wiele czasu

Interfejs aplikacji Tapo wypada dość standardowo. Konfiguracja wymaga połączenia się z siecią Wi-Fi, a jako, że aplikacja gromadzi wiele urządzeń inteligentnego domu, jeszcze przed wejściem w moduł poświęcony robotowi sprzątającemu, możemy uruchomić szybki program jego pracy. Później widzimy interfejs, w którym główną część zajmuje mapa, a pojedyncze przyciski do kontrolowania krążą wokół niej, podczas gdy najwięcej ustawień czeka w menu kontekstowym wysuwanym od dołu.

Z aplikacją Tapo zyskujemy sporą kontrolę nad tym, jak ma przebiegać sprzątanie. Najpierw dokonujemy standardowego podziału na pomieszczenia bądź obszary (wyznaczane przez nas ręcznie) lub wybierzemy tryb sprzątania całego mieszkania (nazwany tutaj Auto). Do wyboru zyskujemy liczbę cykli sprzątania, moc odkurzania (w tym ukryty osobno tryb Ultra) oraz poziom natryskiwania wody. Możemy decydować o kolejności sprzątania w całym mieszkaniu, jak i dyktować, czy w danych pomieszczeniach moc i poziom wody mają być większe bądź mniejsze.

Możliwości aplikacji Tapo

Aplikacja pozwala uruchomić przejazd z dowolnego miejsca i daje nam podgląd tego, gdzie robot się znajduje. Jako, że nie korzysta z kamery, nie podejrzymy sytuacji bezpośrednio w domu. Dowiemy się za to, w którym miejscu robot potencjalnie mógł się zablokować. Nad robotem możemy sprawować też zdalną kontrolę, jeśli chcemy podjechać nim w konkretne miejsce.

W ustawieniach znajdziemy sporo opcji. Możemy zdecydować, jak często podczas sprzątania robot ma zjeżdżać do stacji celem opróżnienia zbiornika na brud. Sprawdzimy też stan poszczególnych elementów konstrukcji. Ponadto Tapo pozwala na synchronizację z asystentami innych firm, by móc wydawać robotowi komendy głosowe lub korzystać z innej aplikacji do zarządzania robotem. Do tego podejrzymy raporty ze sprzątania czy na życzenie włączymy opróżnienie zbiornika na brud.

Jak na taniego robota, TP-Link Tapo RV30 Max Plus Gen 2 potrafi sporo

Trzeba przyznać, że TP-Link wcisnął sporo dobrego do wnętrza Tapo RV30 Max Plus Gen 2, a następnie sprawił, że zaczęło to działać. Na co dzień robot sprzątający porusza się najczęściej sprawnie i odkurza bez zająknięcia, nawet jeśli nie dojeżdża do samych krawędzi naszego mieszkania. Nie jest to może wybitny sprzęt do mopowania i więcej dobrego zrobicie myjąc podłogę samodzielnie, ale w codziennym utrzymywaniu porządku sprawdza się on bardzo dobrze.

Tapo RV30 Max Plus Gen 2
Zwierzęta polubiły się z Tapo RV30 Max Plus Gen 2, bo to solidny robot

Gdybym miał stworzyć listę życzeń, chciałbym większy otwór na wyprowadzanie brudu z odkurzacza do stacji dokującej. Jeśli jednak nie macie zwierząt i wasze podłogi nie są magnesem na kurz i długie włosy, nie powinno być problemu z pracą robota. Mam też nadzieję, że robot zyska jeszcze drobne poprawki zwiększające precyzję ruchów, ale i bez tego na tle taniej konkurencji wypada nieźle.

To wszystko w cenie, która nie będzie przerażała. Tapo RV30 Max Plus Gen 2 może zagrozić bezpośredniej konkurencji także dzięki niskiej cenie na start, która może rywalizować nawet z promocjami. Jeśli szukacie taniego robota sprzątającego, który nie uderza w meble i ściany, jakby były mu coś winne, a do tego nie pracuje przesadnie głośno, to robot od Tapo odnajdzie się w waszym domu.

logo
tak!
icon
logo
cena / jakość
icon

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Tani robot w robocie. Sprawdzamy Tapo RV30 Max Plus Gen 2"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX