Dlatego automatyczne kuwety od kilku lat coraz śmielej wychodzą z niszy dla entuzjastów gadżetów. Teraz na rynku pojawia się jeszcze Oneisall Ease S1 – ma posprzątać po kocie, ograniczyć zapachy, nie straszyć nadmiarem aplikacji i przy okazji kosztować mniej niż najbardziej rozpoznawalne „kocie roboty”. W Europie kosztuje obecnie 239,99 euro, czyli około 1020 zł, choć jest to cena promocyjna obniżona z 299,99 euro, czyli około 1270 zł.
Kuweta, która nie wymaga codziennego dyżuru
Oneisall Ease S1 nie wygląda jak klasyczna zamknięta kapsuła, do której kot wchodzi jak do małego statku kosmicznego. To konstrukcja otwarta od góry, oparta na podwyższonych nóżkach, z mechanizmem przesiewającym żwirek i dolną szufladą na nieczystości. Po skorzystaniu przez kota urządzenie oddziela zbrylony żwirek od czystego i zrzuca odpady do pojemnika. Producent deklaruje, że 11-litrowa szuflada może wystarczyć nawet na 14 dni przy jednym kocie. Brzmi ambitnie, choć w praktyce wiele zależy od wielkości zwierzaka, rodzaju żwirku i naszej tolerancji na to, jak długo chcemy trzymać zawartość pojemnika pod kuwetą.
Mam wrażenie, że właśnie tu leży największa atrakcyjność takich urządzeń. Nie w futurystycznym efekcie, lecz w zdjęciu z człowieka obowiązku codziennego „doglądania sytuacji”. Przy jednym kocie może to być po prostu wygoda. Przy dwóch czy trzech – realne odciążenie, szczególnie jeśli kuweta stoi w łazience albo małym mieszkaniu, gdzie zapachy nie mają szansy rozproszyć się po domu.

Ease S1 ma współpracować przede wszystkim ze żwirkiem bentonitowym i mineralnym. Do żwirków tofu oraz mieszanek potrzebne jest dodatkowe sito.
Bezpieczeństwo jest ważniejsze niż efekt „wow”
W przypadku urządzenia, które rusza mechanizmem w pobliżu zwierzęcia, technologia nie może być tylko ozdobą specyfikacji. Ease S1 wykorzystuje zestaw czujników: radar, sensory ciężaru w nóżkach, czujnik podczerwieni wewnątrz kuwety oraz monitoring pracy silnika. Gdy kot zbliży się do urządzenia albo wejdzie do środka podczas cyklu sprzątania, mechanizm ma się zatrzymać.
Automatyczna kuweta może być genialnym ułatwieniem, ale tylko wtedy, gdy nie budzi niepokoju u opiekuna i nie staje się źródłem stresu dla kota. Koty potrafią uznać za podejrzane nawet nową miskę ustawioną o 20 centymetrów dalej niż zwykle, więc głośny mechanizm ruszający po każdej wizycie mógłby zakończyć eksperyment szybciej, niż zdążylibyśmy przeczytać instrukcję.

Jak oswoić kota z nową kuwetą?
I tu dochodzimy do punktu, którego nie da się przeskoczyć żadnym czujnikiem ani ładną obietnicą wygody: kot musi chcieć z tej kuwety korzystać. Zalecenie, by na początku ustawić Ease S1 obok dotychczasowej kuwety i wsypać do niej odrobinę używanego żwirku, nie jest fanaberią. To próba oswojenia zwierzaka z nowym miejscem i nowym zapachem. Czasem działa szybko, czasem wymaga cierpliwości.
Odkurzacz możemy polubić my. Kuwetę musi zaakceptować ktoś, kto nie uczestniczył w procesie decyzyjnym, nie zna ceny i nie ma najmniejszego obowiązku docenić naszych nowoczesnych wyborów. Choć z pewnością otwarta góra w urządzeniu może przekonać część kotów, które boją się wejść do tych urządzeń, które przypominają kapsułę.

To wciąż duży sprzęt
Ease S1 potrzebuje około pół metra sześciennego przestrzeni. W domu z osobnym pomieszczeniem gospodarczym to drobiazg. W niewielkim mieszkaniu w bloku – już decyzja aranżacyjna. Automatyczna kuweta ma odciążyć codzienność, ale nie znika po wykonaniu zadania. Stoi, zajmuje miejsce, wymaga dostępu do prądu i trzeba ją od czasu do czasu rozłożyć oraz umyć. Producent podkreśla łatwy demontaż i elementy wykonane ze stali nierdzewnej oraz silikonu, co ma ograniczać przywieranie zabrudzeń i zapachy.
Mimo tych zastrzeżeń Ease S1 wydaje mi się ciekawą propozycją dla osób, które chcą spróbować automatycznej kuwety, ale niekoniecznie od razu wchodzić w pułap cenowy najbardziej znanych urządzeń z tej kategorii. Cena około 1020 zł nadal nie jest drobnostką, jednak na tle topowych modeli brzmi już jak zakup do rozważenia, a nie ekstrawagancja dla technologicznych zapaleńców.

Wygoda dla człowieka, decyzja po stronie kota
Oneisall Ease S1 dobrze pokazuje, jak zmienia się rynek gadżetów dla zwierząt. Coraz częściej nie chodzi o zabawki, które mają zająć pupila na pięć minut, lecz o urządzenia próbujące uporządkować codzienność opiekuna. Automatyczne karmniki, fontanny, lokalizatory, a teraz coraz przystępniejsze cenowo kuwety.
Czy automatyczna kuweta stanie się kiedyś tak oczywista jak zmywarka? Nie byłabym aż tak odważna. Koty nadal pozostaną kotami, czyli istotami zdolnymi odrzucić najlepszy pomysł tylko dlatego, że pojawił się bez konsultacji. Ale jeśli zwierzak zaakceptuje nowe urządzenie, Ease S1 może być jednym z tych sprzętów, po których trudno wrócić do dawnego rytuału z łopatką w dłoni.
