Wciąż wszyscy zachodzą w głowę, dlaczego te złoża skamieniałości odkryto tak późno. Przecież przez blisko 200 lat paleontolodzy szukali w naszym kraju szczątków lądowych kręgowców z ery mezozoicznej. To właśnie w czasie jej trwania – od około 250 do 65 mln lat temu – Ziemię zdominowały dinozaury, pterozaury i inne wielkie zwierzęta, których rekonstrukcje tak mocno zawładnęły dziś ludzką wyobraźnią. Naukowcy marzyli, by w Polsce znaleźć cokolwiek im podobnego. Wiedzieli jednak, że szanse mają niewielkie. W czasach dinozaurów większość terenów dzisiejszej Polski znajdowała się przecież pod wodą.

By badać mezozoiczne kręgowce lądowe, polscy paleontolodzy zorganizowali serię ekspedycji naukowych na mongolską pustynię Gobi. W latach 60. i 70. XX wieku znaleźli tam mnóstwo spektakularnych skamieniałości dinozaurów i pradawnych ssaków. Prace, które to omawiały, czytano i cytowano na całym świecie. Choć Polacy tak świetnie wyszkolili się w badaniu i wyszukiwaniu mezozoicznych kręgowców, nadal jednak nic nie znajdowali we własnym kraju.

Aż do początku lat 90. XX wieku. Wtedy to prof. Jerzy Dzik z Instytutu Paleobiologii PAN, który dotychczas specjalizował się w opisywaniu bezkręgowców, zawędrował do kopalni odkrywkowej na Opolszczyźnie. Słyszał, że znajduje się tam kości jakichś kręgowców. I rzeczywiście, ze ściany kopalni we wsi Krasiejów naukowiec wydobył kilka kostek. Choć to niewiarygodne, szczątki wyglądały na skamieniałości gada sprzed 230 mln lat (późny trias). A to właśnie wtedy dinozaury wkraczały na arenę dziejów. Naukowiec przyjechał więc do Krasiejowa po raz drugi. Potem zorganizował regularne wykopaliska, a na ich kierownika wyznaczył Tomasza Suleja, wówczas swego doktoranta. Kości przybywało z roku na rok. I to coraz bardziej różnorodnych. „Po dwu stuleciach badań geologiczno-paleontologicznych tego regionu zdawało się niepodobieństwem, by można było przeoczyć coś równie spektakularnego” – pisał potem prof. Dzik. Odkrycie znalazło się na czołówkach gazet. Wiadomość o nim podawały serwisy telewizyjne. Huczało w internecie.

A wkrótce stało się jasne, że Krasiejów to dopiero początek serii odkryć. W 2005 r. znaleziono kolejne niezwykłe złoże skamieniałości. Tym razem w Lipiu Śląskim-Lisowicach. Było ono o jakieś 30 mln lat młodsze od pierwszego stanowiska, lecz formalnie też zaliczało się do późnego triasu. W tych czasach dinozaury już panowały na Ziemi, choć jeszcze nie osiągnęły swych maksymalnych wymiarów. Odkrycie ogłoszono latem 2008 r. i znów świat się zdumiał. Skamieniałości triasowych kręgowców lądowych uznano za polską specjalność. Dla badaczy początków świata dinozaurów nasz kraj stał się jednym z najważniejszych punktów na mapie świata.

Tym bardziej że worek z odkryciami wcale nie zamierza się zamykać. Skamieniałości, dzięki doskonałemu stanowi zachowania, badane są coraz dokładniej, co nieraz mocno zmienia dotychczasowe wyobrażenia na temat początku ery dinozaurów. Pojawiają się kolejne fascynujące szczątki i nowe stanowiska. O polskim triasie będzie więc głośno jeszcze nieraz. Na razie przedstawiamy całkiem pokaźny poczet potworów znalezionych w Krasiejowie i Lipiu Śląskim- -Lisowicach. Wszystko na podstawie najnowszych badań, których wyniki przedstawiamy pierwsi.

SMOK WCIĄŻ RZĄDZI


WIEK: 200 mln lat
Stanowisko: LIPIE ŚLĄSKIE-LISOWICE


To niewątpliwie król wśród polskich potworów triasowych. Pierwszy bezdyskusyjny polski dinozaur i jednocześnie najstarszy przodek T. reksa. Mimo że jego odkrycie ogłoszono rok temu, wciąż jeszcze nie doczekał się łacińskiej nazwy. Roboczo naukowcy nazywają go Smokiem. Od zeszłego roku przybyło trochę jego nowych szczątków. „Rekonstrukcja stała się pełniejsza” – mówi dr Sulej. „Dzięki temu wiemy, że była to bardzo dziwna i zagadkowa forma. Ma cechy zaawansowanych dinozaurów drapieżnych, ale też prymitywnych, a niektóre są w ogóle niespotykane u innych gatunków. Całość jest trudna do interpretacji”. Mimo to nie ma wątpliwości, że Smok był prawdziwie przerażającym drapieżnikiem. Choć wielkością nie dorównywał tyranozaurowi, i tak mógł się pochwalić imponującymi rozmiarami. Osiągał przecież cztery do pięciu metrów długości i blisko tonę wagi. Mocny i lekki szkielet pozwalał mu na szybką pogoń za ofiarą. Gdy ją dopadł, atakował ostrymi i wielkimi pazurami stóp. Potrafił też sprawnie chwytać przednimi kończynami. A jego najstraszliwszą bronią były wielkie, blisko siedmiocentymetrowe zębiska. Ich płaski kształt i piłkowane krawędzie wskazują, że Smok doskonale radził sobie z rozcinaniem świeżego mięsa.

PIERWSZY DINOZAUR KONTRA OSTATNI PRADINOZAUR

WIEK: 230 mln lat
Stanowisko: KRASIEJÓW

 

Kiedy w październiku 2002 r. prof. Jerzy Dzik ogłosił odkrycie silezaura, mówił o nim jako o pierwszym polskim szkielecie dinozaura, który okazał się jednocześnie najstarszym na świecie. Już wówczas paleontolodzy mieli w ręku szczątki dwudziestu pragadów, którym w 2003 r. paleontolog nadał łacińską nazwę Silesaurus opolensis. Przez kolejne lata wykopalisk przybyło kości tego zwierzęcia. Zmusiły one paleontologów do drobnych zmian w jego rekonstrukcji. Dotyczą one jednak przede wszystkim kształtu czaszki. Poza tym nadal jest to stworzenie długości nieco ponad dwa metry. Wielkością przypominał więc dużego psa – takiego jak bernardyn. Gdy silezaur żerował, zrywając rośliny niewielkim dziobem, stał na czterech łapach. Kiedy jednak wystraszył się i ruszał biegiem, ciężar ciała opierał tylko na tylnych, pionowo ustawionych kończynach. Przypuszczalnie prowadził stadny tryb życia. Dlatego właśnie w Krasiejowie w jednym miejscu znajduje się nagromadzenie kości wielu osobników.

Najwięcej dyskusji budzi jednak kwestia, kim tak naprawdę był silezaur. Prof. Jerzy Dzik i dr Tomasz Sulej, po przebadaniu nowych skamieniałości, podtrzymują swój pierwotny pogląd. W pracy z 2007 r. ujęli to ostrożnie, pisząc, że „może on okazać się najstarszym dinozaurem na świecie”. Odmienne stanowisko w 2006 r. przedstawili prof. Michael Benton z University of Bristol w Wielkiej Brytanii oraz Max C. Langer z FFCLRP-Universidade de Sao Paulo w Brazylii. Z ich analiz wynika, że silezaur z pewnością nie był dinozaurem, lecz bliskim krewniakiem tej grupy zwierząt, może i najbliższym spośród znanych skamieniałości. Dlatego niektórzy mówią, że to nie pierwszy dinozaur, lecz ostatni pradinozaur. „Dyskusja na temat pozycji silezaura jest otwarta i wciąż się toczy” – broni się dr Sulej.

ZUCH POLAK


WIEK: 230 mln lat
Stanowisko: KRASIEJÓW


To on gromił szacowne silezaury i pozostałych roślinożerców z pradawnego Krasiejowa. Wyglądał naprawdę groźnie: długie na cztery metry cielsko, wielka głowa, duża paszcza, a w niej rzędy masywnych, piłkowanych zębów. Poruszał się szybko na czterech kończynach. Czaszka miała elastyczne połączenia między kośćmi, co ułatwiało mu wbijanie zębów w ciało ofiary. Częściej niż na pradinozaury potwór ten bowiem polował na opancerzone gady z grupy aetozaurów. Jeśli podczas ataku ząb drapieżcy natrafił na twardą tarczkę na ciele ofiary, automatycznie ześlizgiwał się z niej i wbijał w miękką tkankę.

Choć na widok jego rekonstrukcji każde dziecko krzyczy „O, dinozaur!”, potwór ten dinozaurem z pewnością nie był. Zalicza się go do drapieżnych gadów z grupy rauizuchów. Dr Tomasz Sulej opisał go w 2005 r. jako nowy gatunek Teratosaurus silesiacus. Dwaj brytyjscy paleontolodzy Stephen Brusette i Richard Butler uznali jednak, że krasiejowski potwór różni się wyraźnie od teratozaura z Niemiec. Kilka miesięcy temu opublikowali więc – razem z Tomaszem Sulejem i Grzegorzem Niedźwiedzkim – pracę, w której utworzyli dla niego nową nazwę. W ten sposób postrach Krasiejowa nosi dziś imię Polonosuchus silesiacus albo polonozuch ze Śląska.

NIEBEZPIECZNE DZIECKO


WIEK: 230 mln lat
Stanowisko: KRASIEJÓW


Wodnym drapieżcą, którego szczątki najczęściej znajduje się w Krasiejowie, był dwumetrowej długości płaz tarczogłowy metopozaur. Dr Tomasz Sulej przebadał już 60 jego czaszek. A liczba ta rośnie. W sumie odkopano kości setek osobników. „To są zwierzęta neoteniczne, czyli takie, które uzyskiwały dojrzałość płciową już jako formy młodociane” – mówi paleontolog. Początkowo uważano, że metopozaury polowały z zasadzki. Na ofiary miały czekać, leżąc na dnie. Badania dr. Suleja dowiodły jednak, że podobnie jak fitozaury, były to zwierzęta toni wodnej. W szybkiej pogoni za rybami miały im pomagać kończyny przekształcone w duże płetwy boczne, płetwa ogonowa i sztywny kręgosłup.

NAJBARDZIEJ PŁASKI Z PŁASKICH


WIEK: 200 mln lat
Stanowisko: LIPIE ŚLĄSKIE-LISOWICE


Choć wielkością nie dorównywały innym płazom, wyróżniały się kształtem. Trudno bowiem wyobrazić sobie bardziej płaskie zwierzę tej wielkości. Przy metrowej długości ciała i szerokości głowy wynoszącej 30 cm, ich czaszki miały raptem 4 cm grubości! Zapewne więc osobniki te leżały przy dnie, czatując na drobne ofiary. Ich ciało pokrywały tarczki kostne, a z boków sterczały skrzela zewnętrzne. Wiadomo, że należą do grupy plagiozaurów. Dokładniejszych badań jeszcze nie przeprowadzono, nie ma więc pewności, do jakiego gatunku należy je zaliczyć.

RYBOŻERCA Z JEZIORA


WIEK: 230 mln lat
Stanowisko: KRASIEJÓW


W Krasiejowie 230 mln lat temu rozciągał się wielki zbiornik słodkiej wody. Pływanie w nim raczej nie było jednak bezpiecznym zajęciem. Czyhał tam choćby fitozaur, 3,5-metrowej długości gad, który wyglądem przypominał dzisiejsze krokodyle gawiale. Długie wąskie szczęki umożliwiały mu polowanie na ryby w toni wodnej. „Być może chwytał je ostrymi zębami, niemal na oślep wpadając do wnętrza ławic” – opisywał jego zwyczaje prof. Jerzy Dzik. Fitozaur był świetnym pływakiem.

TEN, KTÓRY URÓSŁ ZE STRACHU


WIEK: 200 mln lat
Stanowisko: LIPIE ŚLĄSKIE-LISOWICE


To on prawdopodobnie padał ofiarą drapieżnego Smoka. Choć rozmiarami mógł go nawet przewyższać. Rok temu oceniano go na 5 m długości i 2 m wysokości. „Od tego czasu znaleźliśmy jego nowe kości: kość udową, łokciową, międzyobojczyk i kompletną łopatkę” – opowiada dr Sulej. „Te szczątki dowodzą, że zwierzę mogło osiągać nawet 6,3 m długości oraz 2,5 m wysokości!”. Ten olbrzym należy do dicynodontów – jednej z grup gadów ssakokształtnych, które wcześniej dały początek ssakom. Lubował się w spokojnym trybie życia na wzór dzisiejszych hipopotamów. Tak jak one spędzał czas zarówno w wodzie, jak i na lądzie. Woda odciążała jego kończyny od dźwigania potężnego cielska. Lisowicki dicynodont był w ogóle zwierzęciem niezdarnym i ociężałym. Żywił się pokarmem roślinnym, który prawdopodobnie zbierał w wodzie. Kilkadziesiąt milionów lat wcześniej dicynodonty stały się prawdziwymi innowatorami w ewolucji. Nauczyły się bowiem skutecznie przeżuwać i trawić twarde rośliny lądowe. To pozwoliło im swego czasu na podbój wszystkich kontynentów i zróżnicowanie się na wiele rozmaitych form. Kres ich rozwojowi położyły dopiero zmiany klimatu oraz pojawienie się w triasie szybkich i sprawnych dinozaurów. W starciu z nimi dicynodonty miały marne szanse na przeżycie. Ich liczebność stopniowo więc malała. Lisowicki reprezentant był ostatni z ich rodu. W dodatku największy spośród wszystkich dziś znanych. Tak wielkie rozmiary dawały mu, jak się przypuszcza, pewną przewagę w starciu z dinozaurami. Ten sposób samoobrony uczeni nazwali „ucieczką w rozmiary”. Ale koniec końców i ta metoda okazała się nieskuteczna. Dinozaury jeszcze bardziej urosły, a dicynodonty wkrótce potem wymarły.

PANCERNY GAD OLEŃKI

 


WIEK: 230 mln lat
Stanowisko: KRASIEJÓW


Ktoś, kto przeniósłby się 230 mln lat wstecz w rejon dzisiejszego Krasiejowa, na pewno natrafiłby na spokojne, powolne gady z grupy aetozaurów. Gdy spacerowały na czterech krótkich łapach, wyglądały dość niepozornie, choć w rzeczywistości osiągały długość 2,5 m. Biegały niezbyt szybko, drapieżnik z łatwością więc mógł je dopaść. Główną ich bronią stał się zatem pancerz z prostokątnych płyt kostnych na ciele. Ale ponieważ ich prześladowca, polonozuch, potrafił sobie z tym radzić, aetozaury nieraz ginęły w jego groźnych szczękach.

Początkowo uważano, że te opancerzone gady były roślinożercami. Miał na to wskazywać bezzębny przód żuchwy, prawdopodobnie pokryty rogowym dziobem, oraz rozszerzony ryjek górnej szczęki. To pozwalało im na rycie w ziemi w poszukiwaniu kłączy i bulw. Najnowsze badania dr. Suleja zmieniły jednak to wyobrażenie. „Udało nam się znaleźć całą puszkę mózgową aetozaura” – opowiada paleontolog. „Dzięki temu stwierdziłem, że miał on duże płaty węchowe mózgu i bardzo duże nozdrza. A roślinożerca nie potrzebuje węchu do poszukiwania pokarmu. Aetozaury musiały więc być zwierzętami wszystkożernymi, czymś w rodzaju triasowych pancerników czy dzików”.

Polski gad okazał się nowym, nieznanym dotychczas nauce gatunkiem z rodzaju Stagonolepis. Na cześć swojej żony Oleńki, dr Sulej nadał mu nazwę Stagonolepis olenkae.

NIE ZBLIŻAĆ SIĘ DO WODY!


WIEK: 230 mln lat i 200 mln lat
Stanowisko: KRASIEJÓW I LIPIE ŚLĄSKIE-LISOWICE


Na dnie krasiejowskiego jeziora, w płytkiej wodzie, czyhał daleki kuzyn metopozaura, ponad dwumetrowej długości płaz tarczogłowy cyklotozaur. Dzięki temu, że oczy miał umieszczone na czole, mógł je wystawiać ponad powierzchnię jeziora. Obserwował zwierzęta tak, jak to dziś robią aligatory. Jeśli nieostrożny gad zanadto zbliżył się do niego, rzucał się gwałtownie do przodu, ostrymi zębami łapał ofiarę i wciągał ją pod wodę. Na kości czaszki cyklotozaura natrafiono również w Lipiu Śląskim-Lisowicach. Było to niespodziewane, bo 200 mln lat temu, pod koniec triasu, płazy te już praktycznie wymarły. Ażeby jeszcze bardziej zadziwić paleontologów, lisowicki cyklotozaur okazał się nawet większy od kolegów z Krasiejowa.