Brytyjscy naukowcy od lat rejestrują tam bowiem fale radiowe powstające w wyniku oddziaływania wiatru słonecznego z ziemskim polem magnetycznym oraz wyładowań atmosferycznych. Niedawno postanowili zrobić z nimi coś zupełnie nieoczekiwanego: przekształcić je w muzykę, która pozwala usłyszeć zjawiska kosmiczne w zupełnie nowy sposób.
Czytaj też: Naukowcy śledzą niewidzialne ścieżki przy Słońcu. Pomagają im krótkie rozbłyski radiowe
Za projektem stoi zespół z British Antarctic Survey, a także artyści współpracujący w ramach inicjatywy Sounds of Space Project. Na czele stanął naukowiec Nigel Meredith, który od lat analizuje dane zbierane przez rozległy system anten znajdujących się w stacji badawczej Halley na Antarktydzie. Instrumenty nie rejestrują zwykłych dźwięków, lecz fale radiowe emitowane przez zjawiska zachodzące w magnetosferze Ziemi. Wiele z nich znajduje się jednak w zakresie częstotliwości, który po odpowiednim przetworzeniu można zarejestrować ludzkim uchem.
Powstałe nagrania zaskakują swoim brzmieniem. Niektóre przypominają trzask ogniska, inne krótkie impulsy rodem z filmów science fiction, a jeszcze inne brzmią jak śpiew ptaków o świcie. Każdy z tych dźwięków odpowiada konkretnemu zjawisku fizycznemu. Jedne powstają podczas wyładowań atmosferycznych i po przebyciu tysięcy kilometrów wzdłuż linii pola magnetycznego zmieniają swoje brzmienie podczas gdy inne są efektem oddziaływania naładowanych cząstek pochodzących ze Słońca z ziemską magnetosferą. To właśnie te procesy odpowiadają również za powstawanie zórz polarnych.
Nagrania sporządzone w ramach projektu Sounds of Space znajdziecie POD TYM ADRESEM
Badacze podkreślają, że nie jest to wyłącznie artystyczna ciekawostka. Rejestrowane sygnały dostarczają cennych informacji o pogodzie kosmicznej, czyli zjawiskach wywoływanych aktywnością Słońca. Silne burze geomagnetyczne mogą zakłócać działanie satelitów, systemów nawigacyjnych, łączności radiowej, a nawet sieci energetycznych na Ziemi. Analiza fal radiowych pozwala lepiej zrozumieć, jak zachowuje się magnetosfera naszej planety i w jaki sposób chroni nas przed wysokoenergetycznym promieniowaniem docierającym z kosmosu.
Do współpracy z naukowcami dołączyli kompozytor Kim Cunio i artystka multimedialna Diana Scarborough. Wspólnie stworzyli Sounds of Space Project, którego celem jest łączenie badań naukowych z muzyką i sztuką wizualną. Od 2020 roku zespół wydał już dziewięć albumów opartych na autentycznych danych naukowych. Najnowszy z nich, zatytułowany Infinitas Formas, zawiera przetworzone sygnały elektromagnetyczne i nagrania wykonane podczas wyprawy badawczej na Antarktydę w ubiegłym roku. Słychać na nich szum oceanu, wiatr, odgłosy pingwinów i fok oraz dźwięki towarzyszące pracy naukowców na pokładzie statku badawczego.
Twórcy projektu tłumaczą: muzyka ma pomóc odbiorcom lepiej zrozumieć zjawiska, których nie da się zobaczyć ani usłyszeć na co dzień. Dzięki sonifikacji, czyli zamianie danych na dźwięki, abstrakcyjne pomiary stają się bardziej przystępne i pozwalają dosłownie usłyszeć procesy zachodzące w przestrzeni kosmicznej. Zespół planuje kolejne projekty wykorzystujące sygnały pochodzące nie tylko z Ziemi, lecz również z innych planet Układu Słonecznego. Bo skoro każda planeta posiada własne pole magnetyczne i charakterystyczne fale radiowe, to materiału do działań powinno być naprawdę sporo.
Źródło: Sounds of Space Project
