W późniejszych dekadach życia mamy też więcej wpływu na to, z kim spędzamy czas. Nie trzeba tolerować złośliwego szefa czy znosić niemiłej wychowawczyni dziecka. Laura Carstensen, profesor psychologii ze Stanford University, zauważyła też, że z wiekiem stajemy się coraz bardziej wybredni w wyborze ludzi, którymi się otaczamy. A dzięki temu spada ilość codziennych konfliktów i negatywnych uczuć. Emeryci wolą przebywać z osobami, które już dobrze znają i wiedzą, czego się po nich spodziewać. Carstensen przywołuje wypowiedź pewnego rezydenta domu starców, która jej zdaniem dobrze ilustruje stosunek emerytów do szukania nowych znajomości: „Nie mam czasu na tych wszystkich innych ludzi. Jeśli mam kilka chwil dla siebie, wolę sobie odpocząć”.

Z badań Carstensen wynika też, że osoby w podeszłym wieku (te, które nie mieszkają w domach starców) mogą się pochwalić większą liczbą przyjaciół niż ludzie od nich młodsi: przeciętny osiemdziesięciolatek miał około ośmiu zaufanych przyjaciół, a typowy czterdziestolatek – tylko pięciu. Osiemdziesięciolatkowie spędzają również więcej czasu ze swoimi przyjaciółmi – umawiają się z nimi średnio trzynaście razy w miesiącu, a czterdziestolatkowie – osiem razy.

Króliczki tak, szpital nie

Przy kawie czy herbacie osoby starsze wolą też wspominać rzeczy pozytywne zamiast rozpamiętywać przykrości i tragedie. W 1987 roku Carstensen przeprowadziła wywiady z trzystoma zakonnicami w wieku od 33 do 88 lat – pytała je o uczucia, o codzienność zakonu, o stosunki z innymi siostrami.

Czternaście lat później Carstensen ponownie odwiedziła zakonnice, tym razem prosząc je o relacjonowanie wspomnień z 1987 roku. Co się okazało? Otóż najstarsze z sióstr pamiętały przeszłość w dużo bardziej różowych barwach niż te młodsze. Na efekt różowych okularów u emerytów nie trzeba nawet długo czekać. W innym eksperymencie, opisanym w 2003 r. w piśmie „Journal of Experimental Psychology”, trzem grupom osób (młodych: 18–29 lat, w wieku średnim: 41–53 lat, i w starszym: 65–80 lat) pokazano na ekranie komputera 32 obrazy przedstawiające rzeczy pozytywne, np. słodkie króliczki czy dziecko z mewami na tle zachodu słońca, oraz negatywne: rozbity samolot, parę w szpitalu. Po piętnastu minutach od zakończenia prezentacji poproszono uczestników eksperymentu o przywołanie jak najwięcej zapamiętanych obrazów. Wynik potwierdził to, co Carstensen zauważyła wcześniej w rozmowach z zakonnicami: im ktoś był starszy, tym lepiej pamiętał radosne obrazy, a szybciej zapomniał te smutne. A więc króliczki – tak, szpital – nie.

Na dodatek, jak zauważył Derek Isaacowitz, profesor psychologii na North Eastern University w Bostonie, to że osoby starsze koncentrują uwagę bardziej na rzeczach pozytywnych niż na negatywnych można dostrzec w ich oczach. „Śledziliśmy ruch gałek ocznych u osób w różnym wieku i zaobserwowaliśmy, że ludzie starsi patrzą krócej na nieprzyjemne obrazy” – mówi Isaacowitz. Do eksperymentu Isaacowitz zaprosił grupę ludzi młodych (18–21 lat) i starszych (57–84 lat), po czym pokazywał im twarze przedstawiające różne emocje. Okazało się, że starsi mniej skupiali się na wizerunkach pełnych złości czy strachu – zwyczajnie odwracali od nich wzrok.