Pierwsza w nocy. – Jeszcze jeden odcinek – kusi mąż. Jutro dzieci idą na ósmą do szkoły, my do pracy. – Pół? – negocjuję. Ale czy można obejrzeć pół końcówki pierwszego sezonu „Domu grozy”? Kiedy jeden z głównych bohaterów właśnie okazał się wilkołakiem? To zdarza się każdemu z nas – oglądamy „jeszcze tylko jeden odcinek”, a rano idziemy do pracy jak zombie. Z badania przeprowadzonego w październiku 2017 przez agencję mediową MEC wynika, że niemal 12 mln Polaków ogląda seriale w sieci. 24 proc. to grupa wyjątkowo aktywnych odbiorców nowej generacji – tzw. seryjni, z których aż 87 proc. uprawia tzw. binge-watching, czyli kompulsywnie ogląda kilka odcinków po kolei, bez czekania na emisję raz w tygodniu. Jeśli też nie możesz się powstrzymać, by obejrzeć naraz cały sezon „Stranger Things” i odliczasz dni do premiery ostatniego sezonu „Mostu nad Sundem”, jesteś „binge-watcherem”. A współczesne seriale mają na ciebie większy wpływ, niż sądzisz.

Z PRZYJACIÓŁMI POROZMAWIASZ O „DARK”, Z UKOCHANYM – O „NARCOS”

Znajomi zapraszają mnie na czwartek do pubu – będzie wieczór dla miłośników serialu „Dark” (odkąd go oglądam, zaczynam lubić niemiecki). W sobotę – na obiedzie u innych znajomych stół nagle dzieli się na „klany”; fani Daenerys Targaryen kontra fani Cersei Lannister. I jeszcze ci, którzy uważają, że w „Grze o tron” powinna wygrać Sansa Stark. Wymieniamy się informacjami: co ostatnio kogo zachwyciło, co warto obejrzeć, a co nie? Badanie grupy MEC potwierdza, że seriale pełnią rolę socjalizującą i służą budowaniu pozycji towarzyskiej. Dla blisko 40 proc. „seryjnych” oglądanie seriali jest obowiązkową aktywnością osoby, która chce być postrzegana jako obyta i atrakcyjna towarzysko. Seriale są ważniejszym tematem rozmów niż książki – 68 proc. „seryjnych” dyskutuje o nich z rodziną lub znajomymi. – Jeszcze kilkanaście lat temu oglądanie seriali, które kojarzyły się z telenowelami typu „Klan”, było czymś wstydliwym. Zmieniła to nowa generacja produkcji takich jak „House of Cards” „Sherlock” czy „Gra o tron”, które nie ustępują, a wręcz przewyższają poziomem i budżetem filmy kinowe.

Seriale reżyserują gwiazdy takie jak Martin Scorsese, bracia Coen, grają w nich najlepsi aktorzy – wylicza dr Lidia Rudzińska- -Sierakowska, medioznawca i kulturoznawca z Uniwersytetu SWPS, która prowadzi m.in. zajęcia na temat kinowego oblicza współczesnych seriali. – Rozciągnięcie opowieści nie na dwie godziny filmu, ale 10 odcinków sprawia, że twórcy serialu mogą lepiej nakreślić tło społeczne, pogłębić charakterystykę postaci. W rezultacie te produkcje wciągają, zżywamy się z ich bohaterami i chętnie o nich dyskutujemy. Doświadczenie oglądania tych samych seriali zacieśnia relacje między ludźmi. Charo Lacalle, badaczka z Uniwersytetu Autònoma de Barcelona, przeanalizowała ponad 7,4 tys. komentarzy z forów poświęconych tematyce serialowej. Aż 44 proc. badanych przyznało, że czuje silną więź z ludźmi z forum oglądającymi ten sam serial.

„Spotkałam tutaj wielu wspaniałych ludzi, z którymi pogłębialiśmy przyjaźń” – pisały internautki. Wspólne oglądanie serialu może również odgrywać rolę w budowaniu związku. Grupa badaczy ze szkockiego University of Aberdeen obserwowała (średnio przez 16 miesięcy) ponad 200 studentów pozostających w związkach: naukowcy pytali obie strony m.in. o to, jak liczną mają grupę wspólnych przyjaciół i w jaki sposób spędzają czas z nimi i partnerem. Najbardziej zadowolone ze związku były te osoby, które miały dużo wspólnych (swoich i partnera) znajomych oraz te, które choć miały ich mniej, spędzały dużo czasu na oglądaniu seriali z ukochanym. – Obcowanie z serialowymi bohaterami, dyskutowanie o nich i ich problemach może zastępować parze krąg wspólnych znajomych, pogłębiać więź i jakość związku – tłumaczy autorka badań dr Sarah Gomillion.