Tak powstał Mugen – głęboko zmodyfikowany CB750 Hornet, który zdobył ponad 10 tysięcy głosów i wygrał europejski konkurs Honda Customs 2026. Zwycięstwo nie przyszło dzięki wymianie kilku plastików i efektownemu lakierowaniu. Zmieniono proporcje motocykla, jego pozycję, tył, przód, wydech, wahacz oraz szereg drobniejszych elementów. Cały projekt podobno powstał w zaledwie sześć tygodni.
Nazwa Mugen może trochę zmylić
Na początek warto wyjaśnić jedną rzecz. Mugen kojarzy się fanom Hondy przede wszystkim z Mugen Motorsports, japońską firmą tuningową mocno związaną z marką. Ten motocykl nie jest jednak jej dziełem. Projekt stworzył portugalski dealer Mototrofa przy współpracy z Hondą Portugal, a nazwa Mugen nawiązuje do japońskiego określenia nieskończoności.
Punktem wyjścia był CB750 Hornet na rok modelowy 2027. Pod seryjnymi owiewkami pracuje rzędowy dwucylindrowy silnik o pojemności 755 cm3 z wałem korbowym o przesunięciu 270 stopni. Rozwija 92 KM przy 9500 obr./min oraz 75 Nm przy 7250 obr./min. Standardowy Hornet waży 192 kg, a producent deklaruje prędkość maksymalną 205 km/h.

Sam napęd jest więc wystarczająco mocny, żeby tunerzy nie musieli zaczynać od polowania na dodatkowe konie. Cała uwaga mogła zostać skierowana tam, gdzie różnicę widać natychmiast.
Streetfighter zrobił się znacznie bardziej dosłowny
Najbardziej zmieniła się sylwetka. Mototrofa obniżyło przednie zawieszenie i zamontowało kierownicę typu clip-on. Jeździec siedzi dzięki temu bardziej pochylony, a cały motocykl sprawia wrażenie przyklejonego do asfaltu.
Tył mocno skrócono. Pojawił się indywidualnie wykonany wahacz, nowe siedzenie i znacznie ciaśniej poprowadzona sekcja ogonowa. Do tego dochodzi wykonana specjalnie osłona pod silnikiem oraz krótki wydech, który kończy się tuż przy tylnej części motocykla.
Takie zmiany łatwo zepsuć. Streetfighter po kilku nieprzemyślanych modyfikacjach potrafi wyglądać jak motocykl, któremu właściciel zgubił połowę części podczas jazdy. Tutaj proporcje są bardzo uporządkowane. Zielony zbiornik prowadzi wzrok prosto do krótkiego tyłu, natomiast złote elementy rozbijają sporą ilość ciemnego karbonu i metalu.

Głęboki forest green zestawiono ze złotymi felgami, łańcuchem i elementami przedniego zawieszenia. Karbon pojawia się między innymi z przodu oraz na drobniejszych detalach nadwozia.
Kolorystycznie można było łatwo przesadzić. Zieleń i złoto bywają zestawem balansującym gdzieś pomiędzy elegancją a tuningiem wykonywanym z katalogiem w ręce. Tutaj wyszło zaskakująco spójnie.
Ma nawet skrzydełka rodem z MotoGP
Najbardziej ostentacyjnym elementem są niewielkie karbonowe skrzydełka z przodu. Mototrofa inspirowało się aerodynamiką motocykli MotoGP, choć trudno oczekiwać, żeby w drogowej Hondzie tej klasy ich wpływ na docisk zmienił życie kierowcy.
Ich rola jest przede wszystkim wizualna. W połączeniu z małą maską reflektora, obniżonym przodem i clip-onami sprawiają, że CB750 wygląda bardziej nerwowo i sportowo. Projektant seryjnego Horneta Giovanni Dovis zwrócił zresztą uwagę właśnie na te skrzydła oraz sposób opracowania przedniej maski z motywem plastra miodu. Podobny wzór pojawił się także przy końcówce układu wydechowego.

To jeden z tych przypadków, w których dekoracja ma sens, bo powtarza się w kilku miejscach. Nie wygląda jak przypadkowo przyklejony kawałek karbonu zamówiony późnym wieczorem w internecie.
Ponad 42 tysiące osób wybierało między Hornetem a Transalpem
Mugen powstał na potrzeby siódmej edycji Honda Customs. W 2026 roku konkurs zorganizowano pod hasłem Battle of the Twins i zestawiono ze sobą dwie konstrukcje korzystające z tej samej rodziny silników – drogowego CB750 Hornet oraz turystycznego XL750 Transalp.
Dziesięć projektów pokazano podczas Wheels and Waves w Biarritz, a później rozpoczęło się internetowe głosowanie. Wzięły w nim udział osoby ze 102 krajów. Łącznie oddano 42 119 głosów, o 39% więcej niż rok wcześniej. Mugen zebrał 10 092 z nich. Oznaczało to niemal 24% wszystkich głosów oraz 36% głosów w kategorii drogowej.
Mototrofa zna już zresztą smak zwycięstwa. Portugalski dealer wygrał Honda Customs także w 2021 roku, wtedy z przebudowaną CB650R nazwaną Fenix. Jest obecnie jednym z zaledwie dwóch zespołów, którym udało się triumfować w konkursie dwukrotnie.

Sześć tygodni i niewiele miejsca na pomyłkę
Tempo prac nad Mugenem robi sporą różnicę w odbiorze całego projektu. Od pomysłu do ukończonego motocykla minęło około sześciu tygodni. W tym czasie trzeba było zaprojektować i dopasować indywidualne części, przygotować nadwozie, zmienić zawieszenie, tył oraz dopracować szczegóły wykończenia.
Nie dziwi mnie, że właśnie ten motocykl zdobył tak dużą część głosów. Mugen ma coś, czego czasami brakuje fabrycznym edycjom specjalnym. Patrząc na niego, od razu wiadomo, że ktoś podjął kilka ryzykownych decyzji.
Seryjny Hornet został zaprojektowany dla ogromnej grupy użytkowników. Musi nadawać się do codziennej jazdy, spełniać normy, być wygodny, rozsądny kosztowo i możliwie uniwersalny. Custom nie ma tych obowiązków. Może mieć krótszy tył, dziwniejszą pozycję i skrzydła, których nikt przy zdrowych zmysłach nie potrzebuje podczas dojazdu do pracy.
Szkoda jedynie, że kupić go nie można. Honda nie zapowiedziała produkcji Mugen ani zestawu części pozwalających odtworzyć całość. Pozostaje więc pokazowym egzemplarzem i bardzo skuteczną reklamą tego, co można zrobić z CB750 Hornet, zanim zaczniemy myśleć o zakupie zupełnie innego motocykla.
