powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Parenting

Szkoła bez smartfonów brzmi jak świetny plan. Jednak nowe badanie psuje prostą odpowiedź na to rozwiązanie

Telefony w szkołach są dziś trochę jak cukier w diecie dzieci: wszyscy widzą problem, prawie każdy ma własną opinię, a proste rozwiązania brzmią kusząco, dopóki nie zaczniemy sprawdzać, co dzieje się po ich wdrożeniu. Zabrać, zamknąć, schować, zakazać – w teorii brzmi to, jak przywrócenie porządku. Wyobrażamy sobie, że nagle dostajemy lekcję bez powiadomień i przerwę bez scrollowania, co powinno sprawić, że szkoła odzyskuje uwagę uczniów jak pilot odnaleziony między poduszkami kanapy.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Szkoła bez smartfonów brzmi jak świetny plan. Jednak nowe badanie psuje prostą odpowiedź na to rozwiązanie

Dzieci w Polsce coraz wcześniej dostają swój pierwszy telefon / Zdjęcie poglądowe

Nowe badanie studzi jednak tę bardzo atrakcyjną opowieść. Naukowcy przeanalizowali wpływ restrykcyjnych zasad dotyczących telefonów w ponad 43 tysiącach amerykańskich szkół średnich i ponadpodstawowych w okresie trzech lat. Chodziło o tzw. pouch policies, czyli rozwiązania wymagające zamykania telefonów w specjalnych magnetycznie blokowanych pokrowcach na cały dzień szkolny. Efekt? Użycie telefonów w szkole faktycznie spadło, ale nie pojawiła się natychmiastowa poprawa wyników testów, frekwencji, uwagi na lekcji ani odczuwanego cyberprzemocowego napięcia. Na początku wzrosła za to liczba incydentów dyscyplinarnych, a dobrostan uczniów spadł. Dopiero z czasem sytuacja zaczęła wyglądać lepiej: problemy dyscyplinarne wygasły po pierwszym roku, a w trzecim roku dobrostan uczniów był wyższy niż przed wprowadzeniem polityki bez telefonów.

Czytaj też: Młodzi wolą rady ChatGPT od porad specjalistów. To mówi dużo o AI, ale myślę, że jeszcze więcej o systemie pomocy

Szkoła bez telefonu nie staje się automatycznie dobrą szkołą

Zwolennicy zakazów mogą powiedzieć, że telefony realnie zniknęły z dnia szkolnego, a po czasie pojawiła się poprawa dobrostanu. Przeciwnicy prostych rozwiązań mogą odpowiedzieć: same pokrowce nie podniosły dramatycznie wyników w nauce, nie naprawiły frekwencji, nie poprawiły od razu koncentracji i nie rozwiązały cyberprzemocy. Obie strony mają trochę racji, czyli dokładnie tak, jak zwykle przy problemach dotykających dzieci, szkoły i technologii.

Największy błąd polegałby na potraktowaniu zakazu telefonów jak odkurzacza do szkolnych kłopotów. Wkładamy smartfony do zamykanych etui, przejeżdżamy po dywanie systemu i nagle jest czysto. Tyle że telefon nie jest jedynym źródłem rozproszenia, samotności, napięcia, konfliktów i nudy. Jest raczej bardzo mocnym wzmacniaczem. Jeśli uczeń ma słabą relację ze szkołą, problemy społeczne, niską motywację albo lęk, sam brak telefonu nie sprawi, że od poniedziałku zacznie kwitnąć jak roślina po przesadzeniu do większej doniczki.

W pierwszym etapie zakaz może nawet wywołać tarcie. To logiczne. Jeśli nastolatek przez lata nosił w kieszeni urządzenie będące jednocześnie komunikatorem, rozrywką, notatnikiem, lustrem społecznym i kołem ratunkowym na nudę. Zabranie go na cały dzień nie jest małą zmianą organizacyjną. To ingerencja w codzienny rytm, w relacje, w poczucie kontroli. Można uważać ją za potrzebną, ale nie warto udawać, że uczniowie przyjmą ją jak wymianę kredy na marker.

Najciekawsze efekty przychodzą dopiero wtedy, gdy szkoła nauczy się żyć bez telefonów

Wyniki badania pokazują coś, co w debacie publicznej często ginie. Zakaz jest początkiem procesu. Thomas Dee ze Stanford Graduate School of Education podkreśla, że budowanie środowiska nauki wolnego od telefonów nie jest prostą ani szybką naprawą, choć z czasem korzyści mogą się ujawniać. Badacze zauważyli, że po trzech latach dobrostan uczniów był wyższy niż przed wdrożeniem zasad, co może mieć związek ze zmianą dynamiki społecznej: więcej bezpośrednich rozmów między lekcjami, więcej wspólnych gier podczas lunchu i przerw.

Szkoła bez telefonu nie musi być od razu szkołą z lepszymi wynikami z matematyki. Może najpierw stać się miejscem, w którym dzieci i nastolatki częściej patrzą na siebie, a nie w dół. Miejscem, gdzie przerwa znowu jest przerwą, a nie miniaturową wersją samotnego siedzenia w feedzie. Tyle że to wymaga czasu. Uczniowie muszą znaleźć nowe rytuały, nauczyciele nauczyć się egzekwować zasady bez ciągłej wojny, rodzice przestać traktować telefon jako natychmiastową smycz bezpieczeństwa, a szkoła zaproponować coś więcej niż sam zakaz. Bo jeśli po zabraniu telefonu zostaje tylko nuda, presja i puste korytarze, ekran wróci w głowie nawet wtedy, gdy fizycznie leży zamknięty w pokrowcu.

Telefon w pokrowcu nie załatwia cyberprzemocy

Szczególnie trzeźwiący jest brak wyraźnego wpływu na odczuwaną cyberprzemoc. Intuicja podpowiada, że skoro telefon znika z dnia szkolnego, problem powinien słabnąć. Ale cyberprzemoc nie zna dzwonka na lekcję. Może wrócić po południu, wieczorem, w weekend, w grupach klasowych, w prywatnych wiadomościach, które krążą długo po tym, jak urządzenia zostały odebrane z pokrowców.

To pokazuje granicę polityki „bez telefonu w szkole”. Może ograniczyć rozproszenie i zmienić dynamikę dnia, ale nie rozwiąże problemów cyfrowych relacji, jeśli uczniowie nie dostaną języka, procedur i realnej pomocy. Szkoła potrzebuje nie tylko miejsc, gdzie telefony się zamyka, ale też rozmowy o tym, co dzieje się po ich otwarciu. Bez tego zakaz staje się trochę jak zamknięcie okna podczas burzy: w środku jest ciszej, ale pogoda na zewnątrz nie znika.

Zakaz ma sens, gdy jest częścią kultury

Wygląda na to, że zakazy telefonów mogą przynosić korzyści, szczególnie dla dobrostanu uczniów, ale nie działają natychmiast i nie zastępują dobrej szkoły. Pokrowiec na telefon jest tylko narzędziem. Może stworzyć warunki do lepszej uwagi i relacji, ale ktoś musi te warunki mądrze wykorzystać.

W praktyce oznacza to, że szkoła powinna wprowadzać takie rozwiązania z planem: jasno tłumaczyć powody, przygotować nauczycieli, uwzględnić sytuacje bezpieczeństwa i kontaktu z rodzicami, a przede wszystkim zadbać o to, co uczniowie robią w czasie odzyskanym z telefonu.

Nie mam wielkiej wiary w magiczne zakazy, ale mam coraz mniejszą cierpliwość do udawania, że telefon w szkole jest neutralny. Nie jest. To urządzenie zaprojektowane do przejmowania uwagi, a szkoła opiera się na uwadze, relacji i rytmie, których nie da się łatwo odzyskać po każdym powiadomieniu.

M

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka. Fascynują mnie odkrycia, które pomagają lepiej rozumieć świat i Wszechświat, a także innowacje, które z laboratoriów trafiają do codziennego życia. Ukończyłam studia dziennikarskie oraz szkolenia z zakresu dietetyki i sztucznej inteligencji. W wolnym czasie uwielbiam gry i muzykę.

Więcej tekstów autora→

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Udostępnij
FacebookX