Ewa Nieckuła:Tyle się mówi o korzyściach z tworzenia różnorodnego zespołu pracowników, ale chyba lepiej jest pracować z ludźmi takimi samymi jak my?

Tamara Erickson: Przez lata badałam setki innowacji i doszłam do wniosku, że kluczem do sukcesu jest różnorodność wiedzy eksperckiej. Mózg to laboratorium, ale szybciej powstaje w nim coś nowego, gdy ludzie o różnych perspektywach, różnych sposobach widzenia problemu dzielą się pomysłami. Choć rzeczywiście, kryje się tu pewien paradoks, bo z zasady nie lubimy rozmawiać z ludźmi, którzy bardzo się od nas różnią.

I wystarczy przemieszać różnych ludzi, by zaiskrzyło nową jakością?

- Menedżer musi się upewnić, że pracownicy naprawdę ze sobą rozmawiają, że swobodnie wymieniają się informacjami. A to niestety ciężka praca. Można ją porównać z wydawaniem obiadu. Jeśli zaproszeni goście będą pochodzili z tej samej okolicy, z czasem sami odnajdą sprawy, które ich łączą. Gospodarz, poza własnym entuzjazmem, nic nie musi wnosić do tego spotkania, będzie siedział i dobrze się bawił. Co innego, jeśli goście bardzo się różnią. Im większa różnorodność, tym mniejsze prawdopodobieństwo naturalnej konwersacji. To lider ma zaangażować ludzi i wyzwolić ich energię, sprawić, by pracownicy byli stale prowokowani do myślenia w niecodzienny sposób.

Jeśli coś jest uniwersalną przeszkodą, a różnorodność pracowników do pewnego stopnia tym jest, to chyba niełatwo się z nią uporać?

- To prawda. Gdy idę do jakiejś firmy i spotykam się z zarządem, zwykle są to osoby w starszym wieku. Oni głównie narzekają na dzieciaki. Mówię wtedy: robicie błąd. Takie jest życie, oni są inni niż wy, chcą czegoś innego. I ani oni się nie zmienią, ani wy się nie zmienicie. Robimy pierwszy krok w kierunku zaakceptowania różnic, przełamania niezadowolenia z tego, że obok pracują odmienni ludzie. Trzeba przyjąć, że widzenie spraw w inny sposób jest jednym ze źródeł innowacji. Czasami trzeba popatrzeć na problem oczami drugiej osoby, by coś odkryć.

Jaki jest więc przepis na idealnego gospodarza w mocno wymieszanym towarzystwie?

- Według mnie istnieje kilka narzędzi niezbędnych do budowania pozycji lidera i efektywnego przewodzenia w takich warunkach. Przede wszystkim menedżer musi być entuzjastycznie nastawiony do pracowników należących do różnych pokoleń, różnej płci. Wykształcenie tolerancji jest w gruncie rzeczy najtrudniejsze. Gdy menedżer słyszy dziwną opinię, nie może myśleć: ale to głupie. Ja sama w takich momentach poprawiam się i staram się myśleć: to jest inne. Do menedżera należy stworzenie okoliczności, w których ludzie dobrze się poznają i budują relacje oparte na zaufaniu. Muszą mieć czas, by porozmawiać, a temu służą na przykład różnego typu imprezy pracownicze.