Freedom GMT Enjoy Life Holiday Limited Edition ma kolorową mapę świata, oznaczenie happy hour, symbole kawy, snu i plażowych akcesoriów. Jeden z 500 egzemplarzy skrywa dodatkowo złoty bilet na wyjazd dla dwóch osób na Malediwy. Dawno nie widziałam zegarka, który tak otwarcie próbował przekonać właściciela, że czas można również marnować w bardzo przyjemny sposób.
Wakacje zaczynają się na tarczy
Biała, matowa tarcza została pokryta mapą świata podzieloną na różowe, pomarańczowe i turkusowe obszary. Na poszczególnych kontynentach umieszczono niewielkie symbole kojarzące się z podróżami i charakterystycznymi miejscami. Australia dostała kangura, Kalifornia kamerę filmową, a reszta świata wygląda trochę jak plan urlopu przygotowany przez osobę, która nie uznaje pochmurnych kierunków.

Wokół tarczy biegnie 24-godzinna skala GMT. Zwykle służy ona do dyskretnego i dość technicznego odczytywania czasu w drugiej strefie. Tutaj znalazły się na niej także pory kawy, snu oraz happy hour. Trudno mi się temu dziwić. Po zmianie strefy czasowej człowiek częściej zastanawia się, czy wypada już zamówić śniadanie, niż analizuje pozycję wskazówki z akademicką dokładnością.
Dodatkową zabawę ukryto w oknie datownika na godzinie szóstej. Co siedem dni zamiast liczby pojawia się wakacyjna ikona, między innymi okulary przeciwsłoneczne, klapki, bikini albo parasol plażowy. To detal kompletnie niepotrzebny, a jednocześnie właśnie z takich drobiazgów często składają się przedmioty, które później naprawdę lubimy.
Kolorowa tarcza, poważny mechanizm
Wesoła oprawa mogłaby sugerować, że mamy do czynienia głównie z kosztownym gadżetem na lato. Pod tarczą pracuje jednak automatyczny kaliber Norqain Manufacture NN20/2 produkowany przez Kenissi. Mechanizm ma certyfikat chronometru COSC, 70 godzin rezerwy chodu i funkcję skokowej zmiany lokalnej wskazówki godzinowej.

W praktyce oznacza to, że po lądowaniu można szybko ustawić lokalny czas bez zatrzymywania mechanizmu i naruszania wskazania czasu domowego. To tak zwany prawdziwy GMT, szczególnie ceniony przez osoby, które faktycznie podróżują między strefami czasowymi, a nie wykorzystują dodatkową wskazówkę wyłącznie do urozmaicenia tarczy.
Stalowa koperta ma 40 mm średnicy, 14,5 mm grubości i jest zabezpieczona szafirowym szkłem. Wodoszczelność do 100 metrów wystarczy na basen, pływanie i większość rozsądnych wakacyjnych aktywności. Zegarek można kupić na stalowej bransolecie albo białym gumowym pasku. Drugi wariant wygląda bardziej plażowo, chociaż po kilku dniach w pobliżu kremów, piasku i kolorowych drinków może wymagać szczególnej troski.
Jeden zegarek naprawdę prowadzi na Malediwy
Norqain wyprodukował 500 egzemplarzy, a jeden z nich zawiera ukryte oznaczenie złotego biletu. Właściciel zwycięskiego zegarka otrzyma sześć noclegów dla dwóch osób w willi Ocean Villa w kurorcie Ayada Maldives. Nagroda obejmuje pełne wyżywienie, loty międzynarodowe i krajowe oraz transfery między lotniskiem a resortem.

Aby wziąć udział w promocji, trzeba zarejestrować numer seryjny zegarka do 30 września 2026 roku. Szansa wynosi zatem 0,2%. Nie kupowałabym go z myślą, że dzięki temu uda się taniej polecieć na Malediwy. Przy takim podejściu kasyno wyglądałoby wręcz jak rozsądny plan finansowy. Pomysł z biletem dobrze pasuje jednak do charakteru całego projektu. Zegarek ma kojarzyć się z podróżą, więc jeden egzemplarz rzeczywiście tę podróż uruchomi.
Za wakacyjny humor trzeba sporo zapłacić
Freedom GMT Enjoy Life Holiday Limited Edition kosztuje 4990 franków szwajcarskich na stalowej bransolecie, czyli około 23 330 zł. Wariant na białym pasku wyceniono na 4850 franków szwajcarskich, czyli około 22 680 zł. To poziom, na którym zakup rzadko tłumaczy się samą funkcjonalnością. Telefon pokaże czas w kilkunastu miastach, pogodę, numer bramki i opóźnienie lotu, a przy okazji nie będzie wymagał pamiętania o mechanizmie.

Zegarki mechaniczne od dawna grają jednak według innych zasad. Kupuje się je dla wykonania, emocji, kolekcjonerskiej atrakcyjności i zwykłej przyjemności noszenia czegoś ciekawego. Norqain dorzuca do tego odrobinę wakacyjnego kiczu, lecz robi to świadomie i z technicznym zapleczem, które pozwala traktować model poważniej niż sezonową zabawkę. Oficjalna cena oraz limit 500 sztuk potwierdzają, że jest to pełnoprawna limitowana premiera, a nie kolorystyczna ciekawostka dodana na kilka tygodni do katalogu.
Trochę radości w świecie bardzo poważnych zegarków
Mam wrażenie, że branża zegarkowa długo obawiała się humoru. Najbezpieczniej było opowiadać o dziedzictwie, precyzji, ekstremalnych wyprawach i konstrukcjach odpornych na warunki, z którymi większość właścicieli nigdy się nie spotka. Tymczasem zegarek z bikini w datowniku może być bardziej uczciwy wobec swojego użytkownika niż kolejny model stylizowany na wyposażenie oddziału specjalnego.
Freedom GMT Enjoy Life Holiday nie każdemu przypadnie do gustu. Tarcza jest intensywna, liczba detali duża, a cena daleka od wakacyjnej spontaniczności. Rozumiem jednak pomysł, by drogocenny przedmiot nie przypominał stale o produktywności, dyscyplinie i upływie czasu. Czasami może po prostu wskazywać, że o ósmej jest kawa, później zwiedzanie, a między szesnastą i osiemnastą producent oficjalnie przewidział happy hour.
I nawet gdy złoty bilet trafi do kogoś innego, pozostaje całkiem udana pamiątka po podróży, która być może dopiero czeka na zaplanowanie.
