GJ 1132 b okrąża czerwonego karła znajdującego się około 40 lat świetlnych od Ziemi. Została odkryta w 2015 roku w Projekcie MEarth w Chile. Okrąża swoją gwiazdę w ciągu 1,6 ziemskiego dnia w odległości 2,3 miliona km. Jest to planeta typu ziemskiego i ma masę równą 1,6 masy Ziemi i promień równy 1,16 promienia naszego globu. 

Ostatnio naukowcy postanowili ponownie przyjrzeć się danym na jej temat, jakie w 2017 roku zarejestrował teleskop Hubble’a. Analiza tych obserwacji pozwoliła dokonać wyjątkowego odkrycia. Naukowcy twierdzą bowiem, że dostrzegli „oznaki wtórnej atmosfery”, która narodziła się z samej egzoplanety długo po jej powstaniu.

– To bardzo ekscytujące. Uważamy, że atmosfera, którą teraz obserwujemy, została zregenerowana, więc może być atmosferą drugorzędną – mówi współautorka nowego badania Raissa Estrela, naukowiec zajmujący się egzoplanetami z Laboratorium Napędów Odrzutowych NASA (JPL) w Kalifornii.

– Początkowo myśleliśmy, że te silnie napromieniowane planety mogą być dość nudne, ponieważ wierzyliśmy, że utraciły swoją atmosferę. Ale przyjrzeliśmy się istniejącym obserwacjom tej planety, prowadzonym za pomocą Hubble'a, i stwierdziliśmy: „O nie, tam jest atmosfera” - wyjaśnia Estrela.

Naukowcy wyjaśniają, że planetom trudno jest utrzymać atmosferę. Ziemska atmosfera jest mocno trzymana wokół planety, głównie dzięki naszemu polu magnetycznemu. Ale inne planety nie mają tak dobrych warunków. Przykładem może być Mars, który – jak wynika z innych badań – miał kiedyś gęstą atmosferę, ale większość z niej utracił po tym, jak stracił pole magnetyczne, co miało miejsce koło 4 miliardy lat temu.

Podobny mechanizm może zachodzić w przypadku egzoplanet (planet spoza Układu Słonecznego). Naukowcy uważają, że rezultat takich zmian często jest dramatyczny i oznacza dla planety przekształcenie w martwy świat. 

W nowym badaniu naukowcy sugerują, że egzoplaneta GJ 1132 b straciła swoją podstawową atmosferę bogatą w wodór i hel, i stała się pustym światem. Ale obserwacje Hubble'a pokazują, że obecnie planeta jest pokryta mieszanką wodoru, cyjanowodoru, metanu i mgły bogatej w aerozol, który może przypominać ziemski smog.

Aby lepiej zrozumieć, co dzieje się na tej odległej planecie, naukowcy przyglądają się związkom GJ 1132 b z gwiazdą, wokół której krąży. Okazuje się, że czerwony karzeł utrzymuje planetę cały czas skierowaną tą samą stroną do swojej tarczy. Ze względu na tor orbity naukowcy podejrzewają, że gwiazda przyciąga planetę na tyle mocno, aby intensywnie ogrzewać jej powierzchnię. Rezultatem takiej „współpracy” może być świat aktywny wulkanicznie – podsumowują. 

Dziwna nowa atmosfera egzoplanety mogła zatem powstać z gazów uwalnianych ze stopionej skały. Zgodnie z tymi obserwacjami naukowcy przedstawiają obraz „roztopionego świata” pokrytego cienką skorupą, która może pękać jak skorupka jajka. Takie pęknięcia pozwoliłyby na wyciek gazu, który mógłby stworzyć drugą atmosferę.

Naukowcy mają nadzieję, że potwierdzenie dla swoich tez znajdą dzięki Kosmicznemu Teleskopowi Jamesa Webba, który ma zostać wystrzelony jesienią. Nowy sprzęt NASA być może będzie w stanie zobaczyć powierzchnię GJ 1132 b w świetle podczerwonym, co pozwoli na wykrycie ewentualnej aktywności wulkanicznej czy jezior magmy, które mogą pokrywać powierzchnię planety. 

Badania zostały opisane w badaniu przez The Astronomical Journal.