Sprawa zaginionego Ryszarda Jacka przedstawiana jest w mediach jako nowa afera Olewnika. Tak naprawdę ze śmiercią syna potentata mięsnego z mazowieckiego Drobina nie ma nic wspólnego. Może oprócz dziwnych policyjnych metod dochodzeniowych, by nie rzec – zaniechań.



We wczorajszej (wtorek, 30.11.br.) Interwencji – śledczym programie telewizji Polsat, z którym magazyn „Śledczy” ma przyjemność współpracować, ukazał się materiał o zaginięciu rzeszowskiego przedsiębiorcy Ryszarda Jacka.


Przypomnijmy – 6 września 2005 r. ów biznesmen z branży budowlanej zniknął w tajemniczych okolicznościach. Mówiąc kolokwialnie – rozpłynął się we mgle, do dziś nie wiadomo co tak naprawdę z nim się stało. Wielu – łącznie z rodziną Jacka – przewiduje najgorsze. W jego mieszkaniu (które dzielił z byłą żoną i ich córkami) odnaleziono bowiem ślady krwi, które ktoś chciał zatrzeć. Z mieszkania zniknął ręcznik i ścierka, które mogły posłużyć do wytarcia podłogi po dokonaniu morderstwa. Pytanie: komu mogło zależeć na śmierci przedsiębiorcy? Tu wersji jest wiele. Jasnowidz, który został poproszony o opinię nie ma wątpliwości – Jacek nie żyje, a jego zwłoki zostały dobrze ukryte.


Ale pojawia się jeszcze jedna kwestia: dlaczego liczne tropy, mogące prowadzić do mordercy, zostały przez śledczych zlekceważone? Czy komuś mogło zależeć na wyciszeniu całeg zamieszania?


Szczegóły tej bulwersującej sprawy i lista zaniechanych (?) tropów znajdują się na stronie Interwencji – http://interwencja.interia.pl/news?inf=1564909


Zachęcam do porażającej lektury i dzielenia się swoimi komentarzami. Być może w Waszej okolicy miało miejsce podobne zdarzenie i także w śledztwie nastąpił impas? „Śledczy” chce o tym wiedzieć.