Architektura adaptacyjna dla społeczności wszystkich pokoleń
Współczesne metropolie opanowały do perfekcji sztukę pionowego zagęszczania przestrzeni życiowej. Działało to lata temu i wciąż działa tak samo, budujemy coraz wyżej, mieszcząc tysiące osób na stosunkowo niewielkich działkach, a we współczesnej Polsce, robi się nawet coraz gorzej.

Jednak rozwiązując w ten sposób kryzys rynku nieruchomości, miasta niechcący pogłębiają inny poważny problem – izolację społeczną. Mieszkańcy wielkich blokowisk żyją obok siebie, ale nie ze sobą. Seniorzy zamknięci na jednych piętrach i młode rodziny na innych są od siebie odizolowani, a jedynym punktem styków ich codziennych dróg bywa winda.
Z tym wyzwaniem postanowiła zmierzyć się architektka Yi Lu w swoim projekcie zgłoszonym do prestiżowej nagrody A’ Design Award. Jej projekt wprowadza rewizję starzejącego się, powojennego superbloku i zamiast przeznaczyć go do wyburzenia, traktuje go jako bezcenny surowiec do budowy nowej infrastruktury, w której znajdzie się miejsce na stworzenie wspólnoty mieszkaniowej nie tylko z administracyjnej nazwy, ale też w praktycznym zastosowaniu dobudowanej przestrzeni.
Stuyvesant Town jako doświadczenie, które da się przenieść
Jako obiekt testowy dla swojej wizji, architektka wybrała Stuyvesant Town , gigantyczne powojenne osiedle mieszkaniowe w Nowym Jorku. Powstałe w czasach, gdy priorytetem była maksymalna wydajność i szybkie łagodzenie deficytu mieszkaniowego, Stuyvesant Town charakteryzuje się powtarzalną i dość monotonną zabudową z surowej cegły, która aż się zlewa w jedną masę. Choć osiedle przez dekady spełniało swoją podstawową funkcję czysto użytkową, brakuje mu elastyczności i przestrzeni sprzyjających budowaniu relacji sąsiedzkich.

Zamiast burzyć te gargantuiczne struktury, projekt adaptatywnego ponownego wykorzystania zakłada zachowanie od 75% do 85% istniejącej powierzchni mieszkalnej. Pozostała część zostaje poddana głębokiej transformacji: dolne kondygnacje przekształcane są w tętniące życiem korytarze i przestrzenie dla prywatnych sklepików oraz stoisk dla lokatorów. Te przestrzenie też mogą zostać dzięki temu wykorzystane na realizowanie mini festynów dla mieszkańców osiedla. Zaś na dachach powstają przedszkola i przestrzenie integracyjne, a w zewnętrzną strukturę budynków wplatana jest gęsta sieć balkonów i ciągów komunikacyjnych.
Czytaj też: Barcelona zyska kolejny powód do wizyty. Czegoś takiego nikt nie chce przegapić
Propozycja Yi Lu nie walczy z historycznym, ceglanym charakterem osiedla, lecz go przełamuje i nadaje mu nowy wymóg funkcjonalny. Zamiast płaskich i sztywnych elewacji pojawiają się zaokrąglone, cylindryczne formy wyrastające z dotychczasowej siatki i zderzające się pod niestandardowymi kątami. Całość tworzy dynamiczną, wręcz rzeźbiarską sylwetkę.

Kluczowym elementem całego przedsięwzięcia jest zastosowanie nowinek i doświadczenia inżynierii budowlanej w taki sposób, aby nieinwazyjnie wprowadzić zmiany. Polega to na tym, żeby przy użyciu wzmocnień dobudować nową przestrzeń nad już istniejącym budynkiem lub przy jego ścianach (tarasy, balkony).
Ma to na celu zastosowanie takiej metody, aby skutki tych odnowień dało się niemalże bezstratnie zmieniać i nawet odwracać, aby zachować pierwotny charakter budynku. Celem jest rewitalizacja przestrzeni, aby zachęcić ludzi do interakcji, nie do niszczenia spuścizny innych architektów.

Co najważniejsze, modułowy charakter i etapowanie prac budowlanych umożliwiają przeprowadzenie pełnej modernizacji bez konieczności wysiedlania dotychczasowych mieszkańców, co stanowi największą barierę w większości tradycyjnych projektów rewitalizacyjnych.
Mieszkanie międzypokoleniowe dla rozwoju osiedl
Innowacyjność projektu manifestuje się przede wszystkim w sposobie projektowania przestrzeni wspólnych. Zamiast tradycyjnego rozdzielania stref dla dzieci i dorosłych, Yi Lu proponuje ich celowe nakładanie się na siebie, a właściwie przeplatanie, żeby w naturalny sposób oddać do użytku okazję do spotkania innych osób, co jest w świecie cyfrowym coraz trudniejsze.

Taka forma architektury też bez problemu sprawdziłaby się w Polsce. Zamiast dzielić, można tworzyć wspólne, ocienione przestrzenie, dostępne dla każdego. Oczywiście to wymaga współpracy z każdej strony, ale jest możliwe. Tym bardziej, że widać zapotrzebowanie na “stare, dobre czasy”. W przestrzeni social media co chwilę można spotkać wspominki, jak to fajnie kiedyś było na blokowiskach, gdy tam się bawiono wspólnie, korzystano z budek z różnymi artykułami, zamiast iść do Żabki lub innego hipermarketu.
Skoro jest miejsce na nostalgiczną wspólnotę, to na pewno istnieje i fundament na współczesną, a taki projekt rewitalizujący jak architektki Yi Lu, wydaje się być dobrym punktem startowym, a do tego stylowym, bo zakłada on i estetyczny aspekt odnowy, nie tylko kolejne sześciany do dobudowy.
Źródło: yankodesign, nyarchitectureawards
