powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Taki Speedmaster miał pojawić się już dawno. Omega wreszcie wraca do rozsądnego rozmiaru

Moda na coraz większe zegarki przez lata działała trochę jak wyścig na przekątne telewizorów. Skoro 40 mm wygląda dobrze, 42 mm powinno wyglądać jeszcze lepiej, a później jakoś doszliśmy do modeli, które na drobniejszym nadgarstku przypominały urządzenia pomiarowe. Dlatego powrót mniejszych kopert naprawdę mnie cieszy.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Taki Speedmaster miał pojawić się już dawno. Omega wreszcie wraca do rozsądnego rozmiaru
Chcesz czytać więcej treści jak „Taki Speedmaster miał pojawić się już dawno. Omega wreszcie wraca do rozsądnego rozmiaru"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Omega właśnie mocno odświeżyła Speedmastera 38 mm i zrobiła coś, na co część fanów czekała od dawna – przybliżyła jego wygląd do słynnego Moonwatcha.

Szwajcarska marka pokazała siedem nowych wersji Speedmastera 38 mm. Są klasyczna czerń, biel, srebro, złote akcenty, a nawet diamenty. Pod całym tym wyborem kryje się jednak znacznie ważniejsza zmiana. Nowy Speedmaster 38 wygląda po prostu dojrzalej i bardziej sportowo niż jego poprzednik. Tyle że liczba 38 na papierze może być trochę zwodnicza.

Wreszcie wygląda bardziej jak Speedmaster, którego większość z nas ma w głowie

Speedmaster 38 pojawił się w ofercie Omegi w 2017 roku. Mniejsza koperta miała otworzyć rodzinę Speedmasterów na osoby szukające bardziej kompaktowego chronografu, ale charakterystyczne owalne liczniki sprawiały, że stylistycznie model wyraźnie odsuwał się od klasycznego Moonwatcha. Teraz Omega ten pomysł poprawiła.

Owalne subtarcze zastąpiono okrągłymi. Z tarczy zniknęła część napisów, bezel stał się szerszy, a skala tachymetru otrzymała charakterystyczny detal Dot-Over-Ninety, dobrze znany miłośnikom historycznych Speedmasterów. Do tego dochodzi pięciorzędowa bransoleta utrzymana w stylistyce Moonwatcha. To kilka pozornie drobnych decyzji, które razem naprawdę zmieniają odbiór zegarka.

Najbardziej przekonuje mnie podstawowa wersja z czarną tarczą. Jest też najbardziej purystyczna. Jako jedyna z całej siódemki rezygnuje z datownika, ma czarny aluminiowy pierścień bezela, matowo wykończoną tarczę oraz białą Super-LumiNovę na wskazówkach i indeksach. Gdy ktoś chciał mniejszego Speedmastera, ale dotychczasowe 38 mm wydawało mu się zbyt ozdobne, właśnie dostał bardzo konkretny argument za ponowną wizytą w salonie.

38 mm brzmi kompaktowo. 14,75 mm już zdecydowanie mniej

Wszystkie nowe modele mają 38 mm średnicy, ale jednocześnie aż 14,75 mm grubości. Dla porównania klasyczny Speedmaster Moonwatch Professional o średnicy 42 mm ma około 13-13,6 mm grubości, zależnie od wersji. Mniejszy Speedmaster jest więc wyższy od większego kuzyna.

Mam wrażenie, że właśnie ten parametr będzie wywoływał największe dyskusje. Przy zegarku o średnicy 38 mm prawie 15 mm wysokości oznacza dość masywne proporcje. Z drugiej strony pierwsze relacje osób, które miały nowego Speedmastera na ręku, sugerują, że sama tabela nie oddaje wszystkiego. Część wysokości przypada na wypukłe szkło i zaokrąglony dekiel, więc środkowa część koperty wygląda znacznie smuklej, niż wskazywałaby liczba. Nadal jednak trudno przejść nad tym parametrem zupełnie obojętnie.

Omega trochę rekompensuje grubość codzienną funkcjonalnością. Wodoszczelność wynosi 100 metrów, podczas gdy tradycyjny Moonwatch oferuje 50 metrów. Wszystkie nowe modele mają też automatyczny naciąg i około 52 godziny rezerwy chodu. To może mieć większe znaczenie podczas normalnego użytkowania niż romantyczna wizja ręcznego nakręcania zegarka przed każdym wyjściem.

Jeden Speedmaster, siedem bardzo różnych charakterów

Czarna wersja korzysta z nowego mechanizmu Co-Axial Calibre 3332. Pozostałe sześć modeli, wyposażonych w datownik na godzinie szóstej, otrzymało Calibre 3330. Są wśród nich dwa dodatkowe warianty stalowe. Biały ma niebieski ceramiczny bezel i niebieskie detale na tarczy, natomiast srebrny otrzymał ciepłoszary aluminiowy pierścień.

Później zaczyna się bardziej biżuteryjna część gamy. Omega przygotowała wersje łączące stal z 18-karatowym Moonshine Gold oraz Sedna Gold. Na samym szczycie stoją dwa Speedmastery z bezelami wysadzanymi 52 diamentami o łącznej masie 1,53 karata. Jeden ma lodowoniebieską tarczę, drugi tarczę z białej masy perłowej. Widać więc, że 38 mm przestało pełnić rolę jedynie mniejszej alternatywy dla klasycznego modelu. Omega buduje wokół tego rozmiaru całą osobną rodzinę.

Ceny także mają odpowiednią rozpiętość. Na rynku australijskim czarny Speedmaster 38 kosztuje 10 325 dolarów australijskich, czyli około 27 600 zł. Srebrny model wyceniono na około 28 100 zł, a biały na około 29 600 zł. Wersje dwukolorowe kosztują po 18 425 dolarów australijskich, czyli około 49 300 zł. Diamentowe odmiany dochodzą do 20 650 dolarów australijskich, czyli około 55 200 zł. Polskie ceny mogą oczywiście wyglądać inaczej.

Omega chyba dobrze odczytała moment

Rynek luksusowych zegarków coraz wyraźniej odchodzi od przekonania, że sportowy model musi zajmować pół nadgarstka. 38 mm przestało brzmieć jak rozmiar przeznaczony dla konkretnej płci. Dziś może być po prostu sensownym wyborem dla osoby, która lubi bardziej klasyczne proporcje.

Właśnie dlatego czarny Speedmaster 38 wydaje mi się tutaj najbardziej trafiony. Zachowuje automatyczny mechanizm, 100 metrów wodoszczelności i kompaktową średnicę, a wizualnie podchodzi znacznie bliżej do ikony, którą większość osób kojarzy ze słowem Speedmaster.

Szkoda jedynie tych 14,75 mm. Omega zrobiła zegarek mniejszy tam, gdzie patrzymy na niego z góry, ale niespecjalnie przejęła się tym, co zobaczymy z boku. Mimo tego cała kolekcja pokazuje ciekawy kierunek. W czasach, gdy 38 mm znowu brzmi normalnie, być może właśnie taki Speedmaster okaże się dla wielu osób rozsądniejszym wyborem niż słynne 42 mm.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Taki Speedmaster miał pojawić się już dawno. Omega wreszcie wraca do rozsądnego rozmiaru"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX