Współpraca powstała na pięćdziesięciolecie Beams. Jej głównym bohaterem jest sześciocalowy Classic Round z okrągłym noskiem, wykonany ze skóry Oro Russet. Takie powroty lubię za możliwość obejrzenia starszej formy jako nowego przedmiotu, którego zużycie i ślady noszenia powstaną dopiero u aktualnego właściciela.
Okrągły nosek zmienia odbiór znajomej podeszwy
Przy jasnej klinowej podeszwie Traction Tred łatwo pomyśleć o modelach Classic Moc. Tutaj przód wygląda inaczej: ma zamkniętą, zaokrągloną powierzchnię, bez charakterystycznego szwu wyznaczającego moc-toe. Różnica jest widoczna nawet bez znajomości oznaczeń katalogowych. But zachowuje masywność, ale inaczej prowadzi wzrok ku sznurowaniu.

Model oparto na kopycie numer 23, znanym także z części innych klasycznych Red Wingów. Kopyto nadaje formę przestrzeni dla stopy i wpływa na sylwetkę. Nie traktowałabym jednak wspólnego numeru jako gwarancji identycznego odczucia w każdej konstrukcji. Krój cholewki i rodzaj skóry również uczestniczą w dopasowaniu.
Czerwono-brązowy Oro Russet ma tu dużą powierzchnię do pokazania koloru. Jasna podeszwa mocno odcina dolną krawędź, a żółtawe sznurowadła rozjaśniają środek. Podoba mi się ten układ, bo wszystkie elementy są łatwe do zauważenia. Zielona metka zostaje drobnym szczegółem, który odkrywa się po odchyleniu języka.
Metka ma własną historię
Nazwa Irish Setter pojawiła się w świecie Red Winga już w latach 50., przy butach związanych z aktywnością w terenie. Współcześnie funkcjonuje również jako osobna marka w grupie. Jubileuszowy Classic Round odnosi się jednak do określonego fragmentu archiwum i konkretnego wyglądu naszywki z połowy lat 90.
To ważne rozróżnienie. Samo pojawienie się psa na metce nie oznacza, że każdy nowy model Irish Setter jest bezpośrednią kontynuacją 9872. W tej współpracy chodzi o przywrócenie rozpoznawalnego zestawu detali, którego szukają osoby interesujące się dawnymi japońskimi i amerykańskimi wydaniami marki.

Beams przypomina także wcześniejszą współpracę z okazji czterdziestolecia. Czerwony 9872 pojawił się już wtedy, więc tegoroczny powrót dopisuje następny rozdział znajomości obu firm. Dziesięć lat różnicy jest dobrym kontekstem dla rzeczy, które bywają kupowane z zamiarem wieloletniego noszenia.
Jednoczęściowy tył pozostawia skórze większą powierzchnię
Z tyłu cholewkę uformowano z jednego fragmentu skóry, zgodnie z odniesieniami do konstrukcji z lat 40. Ogranicza to liczbę szwów w tej części. Na zdjęciach widać też nieprzerwany kolor i sposób, w jaki powierzchnia przechodzi wokół pięty. Przy tak prostej formie detal konstrukcyjny staje się częścią wyglądu.
Nie dopisywałabym z tego powodu obietnicy bezwarunkowej trwałości. O żywotności skórzanego obuwia decydują także warunki używania i pielęgnacja. Sam pomysł odpowiada mi jednak wizualnie: tył nie jest podzielony na wiele mniejszych pól i pozwala obejrzeć skórę w większym fragmencie.
Takie buty z czasem nabierają indywidualnego wyglądu. Zagięcia pojawiają się tam, gdzie pracuje stopa, a powierzchnia reaguje na noszenie. Właśnie dlatego sens reedycji nie musi kończyć się na idealnym odtworzeniu sklepowego zdjęcia. Nowa para ma własny początek, choć otrzymała historyczną metkę.

Druga para ma zupełnie inną powierzchnię
Obok Oro Russet pokazano model 9882 ze skóry Hawthorne Abilene Roughout w piaskowym odcieniu. To także sześciocalowy Classic Round z zieloną naszywką, lecz odwrócona, włóknista powierzchnia skóry nadaje mu inny charakter. Przy podobnym kształcie kolor i faktura bardzo wyraźnie zmieniają rezultat.
Sama wybrałabym czerwono-brązowy wariant do ciemnego denimu. Jasna podeszwa pozostaje wtedy widoczna, a cholewka wnosi ciepły kolor do prostego zestawu. Piaskowa para może dać łagodniejszy efekt z jaśniejszymi spodniami. To dwa sensowne sposoby wykorzystania tej samej formy, bez potrzeby kupowania całej kolekcji.
W jubileuszowej współpracy są również ubrania i dodatki. Nie trzeba jednak znać wszystkich elementów, by rozpoznać pomysł stojący za butami. Metka, okrągły nosek i określona skóra tworzą czytelny zestaw. Dla mnie to wystarczająco dużo odniesień do archiwum w jednej parze.
Sześciocalowa cholewka zasłania kostkę, więc długość nogawki wpływa na to, ile buta ostatecznie widać. Podwinięty denim odsłoni większą część sznurowania, a dłuższy materiał może oprzeć się na górnej krawędzi. Sprawdziłabym oba układy, bo ta sama para potrafi przy nich wyglądać znacznie lżej albo bardziej masywnie.

To również dobry powód, by nie oceniać samych kolorów ze zbliżenia. Czerwono-brązowa skóra przy ciemnej nogawce i przy jasnej bawełnie daje inne proporcje. Historyczna metka pozostaje wspólna, a sposób noszenia pozwala nadać nowej parze własne miejsce. Taki powrót do archiwum zostawia właścicielowi sporo swobody.
Amerykańska produkcja i japoński wybór archiwum
Beams podaje przy modelu 9872 produkcję w Stanach Zjednoczonych, skórę bydlęcą na cholewce oraz gumową podeszwę. Sam Red Wing powstał w 1905 roku w Minnesocie. Współpraca łączy więc amerykański produkt z wyborem archiwalnych detali dokonanym wspólnie z japońskim partnerem, który świętuje własną historię.
Ten układ jest dla mnie interesujący przez to, co uznano za warte odtworzenia. Nie wybrano wielkiego jubileuszowego emblematu na boku. Wrócił konkretny odcień skóry i niewielka naszywka, które część odbiorców już pamięta. Osoba bez tej pamięci nadal może po prostu polubić kolor oraz formę, a historię odkryć później.
Taka reedycja pozwala też rozdzielić dawny wygląd od stanu zachowania starej pary. Kolekcjoner szukający obuwia sprzed trzydziestu lat ocenia ślady używania i przechowywania. Tutaj dostaje nową produkcję z odtworzonymi znakami epoki. To dwa różne sposoby interesowania się archiwum, z innymi oczekiwaniami wobec przedmiotu.

Japońska premiera i amerykańska cena
Sprzedaż w Beams rozpoczęła się 30 października, a kolejny termin w sklepach Red Wing wyznaczono na 6 listopada. W Japonii każda z dwóch par kosztuje 58 850 jenów, czyli około 1450 zł. Amerykańska cena zapowiedzianego wydania 9872 wynosi 320 dolarów, czyli około 1250 zł.
Przy tej parze bardziej od samego jubileuszu przekonuje mnie dokładność wyboru szczegółów. Zielona półokrągła naszywka odpowiada konkretnej epoce, a Oro Russet i zaokrąglony przód dają jej właściwą formę. To powrót, który można rozpoznać z bliska, bez wielkiego rocznicowego napisu na zewnętrznej stronie buta.
