Nowy flagowiec serii Classic zadebiutował podczas Audio Video Show 2026 w Warszawie. Sprzedaż zapowiedziano na 2027 rok, a sugerowana amerykańska cena wynosi 9999 dolarów za parę, czyli około 39 250 zł. To pułap, przy którym wygląd może rozpocząć zainteresowanie, lecz wybór powinien opierać się na odsłuchu i warunkach pomieszczenia.
Duża obudowa jest częścią wyposażenia wnętrza
L150 Classic to trójdrożna kolumna podłogowa z orzechowym fornirem i czarną piankową maskownicą Quadrex mocowaną magnetycznie. Zdjęcie z maskownicą pokazuje spokojniejszą, meblową formę. Po jej zdjęciu uwagę przejmują przetworniki, szczególnie duża jasna membrana. Właściciel może więc zmienić odbiór zestawu bez zmiany ustawienia samej obudowy.

Podoba mi się możliwość świadomego pokazania sprzętu audio jako elementu pokoju. Nie każdy chce ukrywać kolumny przy ścianie i dobierać je wyłącznie do koloru szafki. W tym przypadku drewniana powierzchnia i wyraźna geometria maskownicy nadają całości rozpoznawalny charakter. Warto jednak obejrzeć fornir przy własnym oświetleniu, bo odcień drewna może inaczej współpracować z podłogą i pozostałymi meblami.
Jest w tym również pewna ulga od elektroniki projektowanej tak, aby jak najmniej przypominała sprzęt. Tutaj materiał i proporcje mogą po prostu współtworzyć wnętrze. Dla mnie ważna jest możliwość wyboru: maskownica porządkuje front w geometryczną powierzchnię, a jej zdjęcie ujawnia konstrukcję. Ten sam przedmiot raz pełni spokojniejszą rolę mebla, innym razem pokazuje membrany. Właściciel nie musi wybierać tego na etapie zamówienia i trzymać się jednej wersji przez następne lata.

Taki wybór zmienia również sposób urządzania pokoju. Wokół kolumn trzeba zostawić miejsce na ustawienie i odsłuch, więc część pozostałych rzeczy dostaje nowe położenie. To jeden z powodów, dla których duże hi-fi bywa tak osobistym zakupem. Dotyczy całego wnętrza oraz zwyczajów osób, które w nim mieszkają. Zestaw za tę kwotę powinien znaleźć w pokoju rzeczywiście sensowną pozycję, zamiast jedynej wolnej szczeliny między meblami.
Trzy drogi dzielą pracę między przetworniki
Za wysokie tony odpowiada jednocalowa tytanowa kopułka, średnicę obsługuje przetwornik 6,5-calowy, a niskie częstotliwości 15-calowy woofer. Punkty podziału ustalono przy 310 Hz i 1,8 kHz. Te dane opisują podział zadań, ale nie mówią jeszcze, czy przejście między zakresami odbieramy jako spójne. Właśnie tego słuchałabym przy znanym głosie i akustycznych instrumentach.

Duża membrana niskotonowa naturalnie budzi oczekiwanie swobody w dole pasma. Nie dopisywałabym jednak automatycznie ani głębokiego zejścia w każdym pokoju, ani określonego charakteru basu. Akustyka pomieszczenia może mocno zmieniać odbiór. Ważne, czy niskie dźwięki pozostają rozróżnialne i nie zasłaniają reszty nagrania, szczególnie przy ustawieniu możliwym w konkretnym mieszkaniu.
Sama zabrałabym na odsłuch również nagrania słuchane cicho. Duże kolumny często pokazuje się przy poziomie, który robi szybkie wrażenie, podczas gdy w domu korzysta się z nich także wieczorem. Chciałabym wiedzieć, czy wokal zachowuje czytelność i czy rytm pozostaje wyraźny bez zwiększania głośności. To pozwala dopasować sprzęt do sposobu życia, a nie tylko do krótkiej demonstracji.
Regulacja pomaga, lecz nie przenosi ścian
W L150 Classic przewidziano regulację charakterystyki brzmienia. To użyteczne narzędzie do dostrojenia odbioru, ale nie zastąpi właściwego położenia kolumn ani uporządkowania problemów pomieszczenia. Zanim zaczęłabym kręcić regulatorami, ustaliłabym pozycję obudów i fotela. Dopiero później można oceniać, jaki zakres korekty rzeczywiście pomaga, a który tylko zmienia pierwsze wrażenie.

W pokoju z dużą ilością twardych powierzchni dźwięk może odbijać się inaczej niż w przestrzeni z zasłonami i miękkimi meblami. Nie trzeba od razu urządzać osobnego studia, aby uwzględnić tę różnicę. Warto po prostu słuchać w warunkach zbliżonych do własnych i nie zakładać, że demonstracyjny salon automatycznie odtworzy się po rozpakowaniu kolumn w domu.
Zestaw wymaga również odpowiedniego wzmacniacza, dobranego do rzeczywistych parametrów obciążenia. Nie sprowadzałabym tego do samej mocy zapisanej przy urządzeniu. Właściciel buduje tor, w którym części mają współpracować, a nie tylko osobno dobrze wyglądać w tabeli. Przy takiej inwestycji spokojny odsłuch planowanej konfiguracji jest naturalną częścią wyboru, podobnie jak sprawdzenie jej zachowania przy cichszym słuchaniu.
Koszt około 39 250 zł za parę od razu lokuje L150 Classic w obszarze świadomego domowego hobby. Dla jednej osoby będzie to uzasadniony wydatek na lata słuchania, dla innej równowartość wielu ważniejszych planów. Nie próbowałabym rozstrzygać tej hierarchii za wszystkich. Widzę natomiast sens wymagania od tak kosztownego sprzętu wygody w rzeczywistym mieszkaniu, również wtedy, gdy muzyka gra spokojnie przy wieczornym odpoczynku.

Nie kupowałabym też retro stylistyki z założeniem, że narzuca ona określony gatunek muzyki. Takie kolumny powinny dobrze współpracować z kolekcją właściciela, od spokojnych głosów po gęste aranżacje. Fornir i pianka mogą przywoływać dawne wnętrza, ale w środku pracuje współczesny projekt. Warto oceniać go przez rzeczywiste nagrania, bez dopisywania z góry ocieplenia czy szczególnej nostalgii brzmienia.
L150 Classic chętnie widziałabym w pokoju, w którym muzyka ma swoje stałe miejsce. Fornir i maskownice dają temu wyborowi widoczną formę, a duża membrana przypomina o fizycznej pracy głośnika. O brzmieniu zdecyduje dopiero odsłuch konkretnego zestawu. Samą propozycję przestrzenną rozumiem już teraz: JBL daje kolumny, wokół których urządza się kawałek mieszkania i własny sposób spędzania czasu.
