Dyskretna technologia, która pomoże w opałach. To okulary LAY.ON
Współczesna technologia noszona potrafi być wysoce niedostosowana do rzeczywistości. Coraz rzadziej pod kątem wyróżniającego się na tle “normalności” wyglądu, lecz wciąż wymaga bardzo niedyskretnych ruchów podczas jej używania. Dość sporym wyzwaniem pozostaje fakt, że większość inteligentnych urządzeń zintegrowanych z modelami językowymi zmusza właśnie do bardzo nienaturalnych zachowań.

Aby wydać proste polecenie, czasami trzeba podnieść rękę do twarzy, wykonywać przerysowane gesty w powietrzu albo mówić do własnego nadgarstka lub oprawki w miejscu publicznym. Trudno o bardziej krępujący moment w trakcie biznesowej dyskusji czy formalnego spotkania, kiedy potrzebuje się deski ratunku
Właśnie ten problem wzięły na warsztat projektantki i projektant związane z programem Samsung Design Membership — Wanhyeok Choi, Yubin Seo, Haeri Ryoo, Seohyun Kim oraz Minhee Kim. Wynikiem ich prac jest koncepcja LAY.ON, stanowiąca dopracowane spojrzenie na to, jak sztuczna inteligencja może towarzyszyć bez skradania uwagi otoczenia i zostać bardziej dopasowaną do otoczenia. Działa to też w drugą stronę, bowiem wskazówka jest ukryta i w nazwie narzędzia, które zachęca do polegania na jego możliwościach.
Mowa ciała jest głośniejsza niż słowa. To ona dyktuje urządzeniu, czego od niego potrzeba
Konstrukcja opiera się na założeniu, że ludzki wzrok jest najbogatszym, a zarazem najbardziej dyskretnym nośnikiem intencji. To, na czym skupiamy wzrok, jak często mrugamy i jak reagują nasze oczy na bodźce z otoczenia, mówi o naszym stanie emocjonalnym oraz potrzebach znacznie więcej niż głośne komendy.
LAY.ON wykorzystuje ten fakt za sprawą multimodalnego systemu AI, który analizuje obraz w czasie rzeczywistym bezpośrednio z perspektywy użytkownika. Okulary nie potrzebują od nas haseł wywoławczych. Działają w oparciu o kontekst sytuacji, dzięki czemu w momencie stresu, niepewności czy nagłego zapomnienia wątku w trakcie rozmowy, podpowiedź pojawia się niemal natychmiast.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której bierzemy udział w ważnym spotkaniu, a rozmówca zadaje nam podchwytliwe pytanie lub porusza temat, który całkowicie wyleciał nam z głowy. Tradycyjne wyszukiwanie informacji na telefonie czy dyktowanie pytania asystentowi od razu zdradziłoby naszą słabość i zburzyło płynność interakcji.
W przypadku LAY.ON algorytm odczytuje mowę ciała i kontekst dialogu, a następnie wywoływany jest mikro-interfejs. W polu widzenia pojawia się dyskretne przypomnienie faktów, delikatny impuls sugestii słownej lub krótka instrukcja ułatwiająca opanowanie nerwów. Nikt z obecnych w pomieszczeniu nie ma pojęcia, że korzystamy z cyfrowego wsparcia, ponieważ interakcja nie wymaga ani jednego słowa skierowanego do urządzenia.
To wciąż tylko projekt, więc jest karykaturalnie wielki, lecz przemyślano go przyszłościowo
Bardzo przewidujące podejście widać tu w warstwie projektu urządzenia, przewidziano kilka kroków do przodu. Projektanci doskonale rozumieją, że okulary to w pierwszej kolejności element stylu, a dopiero potem komputer. Aby uniknąć przerysowanego, cybernetycznego wyglądu, układ elektroniczny podzielono na przemyślane moduły.

Kluczowe elementy technologiczne oraz czujniki umieszczono w zausznikach zwanych Line, które równomiernie rozkładają ciężar i idealnie przylegają do głowy. Z kolei samą przednią ramkę, nazwaną Face, stworzono jako element wymienny.
Użytkownicy mogą dobierać różne oprawki w zależności od ubioru czy okazji, nie tracąc przy tym funkcjonalności całego systemu. Z kolei problem noszenia okularów wtedy, gdy z nich nie korzystamy, rozwiązano przy pomocy etui ładującego Hole, które przypomina minimalistyczny brelok i idealnie wpisuje się w estetykę współczesnych akcesoriów modowych.
Równie dużą uwagę poświęcono interfejsowi użytkownika, który celowo unika natłoku informacji. System powiadomień projektowano tak, aby nie zasłaniał widoku i nie rywalizował o uwagę z otoczeniem.

Zamiast zasypywać człowieka listą opcji, AI analizuje sytuację i proponuje dokładnie jedno, najbardziej dopasowane działanie w danym momencie. Dzięki temu technologia nie przytłacza, lecz płynnie splata się z codziennością, stając się czymś w rodzaju niewidzialnego asystenta dbającego o nasz komfort psychiczny.
Projekt LAY.ON bez wątpienia udowadnia, że przyszłość asystentów AI wcale nie musi opierać się na ciągłym patrzeniu w świecący ekran. Zamiast tego zyskujemy narzędzie, które pomaga opanować stres i poczuć się pewniej w trudnych sytuacjach, nie odciągając nas przy tym od tego, co najważniejsze, czyli od drugiego człowieka.
Źródła:newformative, asiadesignprize, bechance
