Premiera ma przy tym dość przewrotny moment. Jeden z najbardziej utytułowanych zawodników współczesnego DH sam od kilku miesięcy nie może normalnie ścigać się po poważnym wypadku. Jego nowe pedały są już natomiast gotowe na kamienie, pumptracki i bike parki.
Bruni ściga się w zatrzaskach, a dostał platformy
Na pierwszy rzut oka wybór Stamp 7 może wydawać się zastanawiający. Podczas zawodów Pucharu Świata Bruni korzysta z zatrzaskowych Crankbrothers Mallet DH. Platformowe pedały mają jednak ważne miejsce w jego treningu. Francuz jeździ na nich między innymi na BMX-ie, ćwicząc czucie roweru i kontrolę bez mechanicznego połączenia buta z pedałem. To właśnie z tych sesji wyrósł pomysł na jego własną odmianę Stamp 7.

Platformy faktycznie odnoszą się do sposobu, w jaki Bruni trenuje. Kolorystyka również została zaczerpnięta z jego sygnowanych Mallet DH. Producent określa ją jako Bronze, choć przy odpowiednim świetle zdecydowanie łatwiej pomyśleć o złotym medalu. Na korpusie pojawiły się też grafiki Bruniego i jego numer startowy 29.
Konstrukcja jest dobrze znana i akurat to działa na jej korzyść
Crankbrothers nie tworzył pod efektowną anodowaną powłoką nowej konstrukcji. Bazą pozostaje Stamp 7, czyli jeden z najbardziej rozpoznawalnych platformowych pedałów marki.

Korpus wykonano z kutego aluminium 6061-T6. Profil ma od 11 do 13 mm grubości i jest lekko wklęsły, żeby stopa naturalnie układała się wewnątrz platformy. Po każdej stronie znajduje się dziesięć wymiennych pinów. Wewnętrzne mają 8 mm, zewnętrzne 10 mm, dzięki czemu dodatkowo pogłębiają ten efekt. Oś wykonano ze stali chromowo-molibdenowej, a konstrukcja korzysta z tulei ślizgowych Igus LL-glide. Producent daje na pedały pięć lat gwarancji.
Są też dwa rozmiary, co w platformach ma więcej sensu, niż czasem się zakłada. Small mierzy 100 x 100 mm i waży 345 g za parę. Large ma 114 x 111 mm i 375 g. Mniejsza wersja jest przeznaczona głównie dla rozmiarów butów 37-43, większa dla 43-49. Nie trzeba więc stawiać wielkiej aluminiowej półki pod stopą, jeśli ktoś jeździ w znacznie mniejszym bucie.

Około 775 zł za pedały z nazwiskiem mistrza
Europejska cena Loïc Bruni Edition wynosi obecnie 179,99 euro, czyli około 775 zł. Co ważne, specjalna wersja nie dostała typowego podatku od nazwiska zawodnika – kosztuje na poziomie standardowych Stamp 7 dostępnych na europejskim rynku.
To nadal sporo jak za dwa kawałki aluminium, na których po kilku ambitniejszych wizytach w bike parku prawdopodobnie pojawią się pierwsze ślady spotkań z kamieniami. Z drugiej strony Stamp 7 jest konstrukcją serwisowalną, z wymiennymi pinami i dostępnymi zestawami naprawczymi. Tutaj przynajmniej płaci się za sprzęt, który został pomyślany do normalnej, agresywnej jazdy, a pamiątkowe wykończenie jest dodatkiem.

Mam nawet wrażenie, że właśnie poobijana para będzie wyglądać bardziej wiarygodnie niż egzemplarz przez kilka lat trzymany w pudełku. Bruni zbudował swoją pozycję na trasach, na których rowery zdecydowanie nie mają łatwego życia.
Tym razem dużo ważniejszy od premiery pozostaje powrót Bruniego
Francuz pauzuje po poważnym wypadku podczas treningu przed rundą Pucharu Świata w Loudenvielle pod koniec maja. Początkowe zdjęcia rentgenowskie nie wykazały złamania, ale dokładniejsze badania ujawniły poważny uraz nadgarstka wymagający pilnej operacji. Zapowiadano wówczas co najmniej około trzech miesięcy przerwy. Bruni nie był jeszcze gotowy na start podczas niedawnej rundy w Les Gets.

Dlatego Stamp 7 Loïc Bruni Edition pojawiają się w dość osobliwym momencie kariery mistrza. Są symbolem zawodnika kojarzonego z ogromną prędkością, precyzją i regularnym stawaniem na podium, podczas gdy sam Bruni musi teraz wykonać coś znacznie mniej widowiskowego – spokojnie odbudować formę.
Pedały można kupić od razu. Na powrót właściciela nazwiska do pełnego ścigania trzeba jeszcze poczekać. I podejrzewam, że dla fanów DH właśnie ten drugi moment będzie miał znacznie większą wartość niż nawet najlepiej anodowane aluminium.
