Taką wizję kreuje litewski designer Povilas Grigas w ramach swojego projektu Wearable computers, czyli idei, że w nadchodzących latach nikt nie będzie już potrzebował dużych komputerów, czy laptopów, bo wszystko czynności da się wykonać przy pomocy niewielkich ozdób noszonych na naszym ciele, od pierścieni, przez wisiorki po okulary.
Zły PR nie rusza tego twórcy. Jego okulary na tytanowej oprawce eksponują oczy kamer
Największym wyzwaniem jest obecnie, jak uczynić smart okulary mało się wyróżniającymi urządzeniami, jednak projektant Povilas Grigas stawia to podejście na głowie. To ma być w końcu komputer, więc po co ma udawać przedmiot, którym nie jest? W ten sposób dotarł do punktu, w którym producent, branża i potencjalny właściciel muszą się zdecydować na zaakceptowanie rzeczywistości taką jaką jest.

Oswobodzenie się z okowów ukrywania okularów, doprowadził do produktu na skraju komiczności i designerskiego ekscentryzmu. Jednocześnie nadał im zupełnie nowy status poprzez zastosowanie innych materiałów. W tej wizji – bez nazwy – nie znaleziono miejsca dla oprawek z tworzyw sztucznych. Lekkość osiągnięto poprzez użycie tytanu. Materiału często zarezerwowanego dla produktów flagowych, które tylko z pozoru wydają się być stalą lub aluminium.
Czytaj też: Okulary inspirowane horrorem? Nie sądziłem, że da się je stworzyć z tak hipnotyzującym wdziękiem
Grigas nie zatrzymywał się i skoro już zaakceptował formę komputera odbiegającą od standardów mody, poszedł na całość, pod prąd osławionego przedmiotu. Zamiast ukrywać kamery, te tutaj są widoczne i niewątpliwie będą przyciągać wzrok, nikt nawet nie próbuje udawać, że ten przedmiot będzie naruszał czyjąś prywatność. Co więcej, ze względu na ludzką tendencję do widzenia twarzy, nie da się nie zauważyć, że trzy oczka układają się w zdziwionym wyrazie. Tym zabawniej, jeżeli projektant tego nie zauważył.

Okulary miałyby być wykonane z tytanu stopnia 5., zaś szkło stanowiłyby oszlifowane szafiry niczym w ekskluzywnych zegarkach. Wybór materiałów determinuje jednocześnie ich niedużą wagę, jak i stawia obok jubilerskich wytworów.
Stawiając żarty na bok, Grigas naprawdę włożył energię w poszukiwanie równowagi pomiędzy koniecznością stworzenia większej przestrzeni dla komponentów komputera a dużym rozmiarem okularów, który wypadałoby jednak jakoś zatuszować. W tym celu specjalnie użyto zamkniętych oprawek, których krawędzie idą wzdłuż kości policzkowych, a mostek wygodnie osadza się gdzieś na linii oczu. Dzięki temu osoba, z którą się rozmawia, miałaby mieć łatwiejsze zadanie, gdyż wzrok nie musiałby błądzić po nieznanych kształtach twarzy.

Jako że ten produkt jest wciąż jedynie stworzony na poziomie projektu, to zasadne jest pytanie, czy tytan rzeczywiście wystarczy do zminimalizowania wagi tak ogromnego obiektu. W końcu nie można zapominać, że okulary mają jeszcze elementy biegnące do uszu. Te ramiona również wyglądają na coś szerokie, a wewnątrz miałyby być baterie, przetworniki i inne elementy.
Czytaj też: Czy okulary z filtrem światła niebieskiego naprawdę działają?
Tradycyjnie dla tej gałęzi produktów, ładowanie miałoby miejsce w skórzanym etui co wzmacnia zarówno ekskluzywny wydźwięk smart okularów oraz dodaje kolejne urządzenie do naszego życia, o którego ładowaniu trzeba pamiętać. Z perspektywy osoby noszącej okulary każdego dnia, trochę mnie irytuje myśl, że na domiar muszę jeszcze zawsze ze sobą mieć etui i źródło zasilania.

Smart okulary to trudny temat, a właściwie, to wcale nie jest trudny. Dopóki nie zostaną wprowadzone właściwe regulacje dotyczące użytkowania tej technologii, a szczególnie kwestii rejestrowania dźwięku i obrazu, to na takie projekty jak ten powyższy po prostu nie da się patrzeć w neutralnym świetle. Bowiem, co z tego, że są śliczne i przemawiają do mnie ich ekscentrycznie wielkie oprawki. Skoro w tle jest mnóstwo niedomówień oraz starania Mety i podobnych producentów, żeby ocieplić wizerunek urządzenia, które mogłoby służyć dobru, a na razie wzbudza wiele okropnych zachowań.
Źródło: povilasgrigas
