Szerokie nogawki, lejący się materiał i lawina bolesnych upadków na TikToku. Gdy popularny model spodni z sieciówki zaczął zbierać żniwo w postaci potknięć i złamań, media musiały temat od razu potknąć i to niezależenie, czy w Polsce, czy za granicą. Niemniej, trudno się dziwić, jeżeli wierzyć relacjom z internetu, to spodnie zbierają krwawe żniwo.
Zara zdobywa miliony wyświetleń, bynajmniej nie z powodu, który ich ucieszy
Na pierwszy rzut oka opisywany model to kwintesencja letniego komfortu. Szerokie, lejące się spodnie typu palazzo, z dość wysokim stanem i elastycznym pasem, sprzedawane za znośną kwotę około 100 złotych (choć jakby mnie kto pytał, o 100 za wiele przy 100% poliestru), wydają się idealną opcją na upały. Są przewiewne, modne i niezwykle wygodne – dopóki nie zacznie się w nich chodzić.

Jeśli wierzyć doniesieniom z mediów społecznościowych, w tych spodniach prędzej się dojdzie do kresu życia, niż końca drogi. Na TikToku i Instagramie masowo zaczęły pojawiać się nagrania, w których użytkowniczki dokumentują swoje bolesne zderzenia z grawitacją.
Przykładów jest tak wiele, że scrollowania jest cały dzień i jeszcze trochę. Popularność jednak zdobywają te szczególnie… Brutalne grzechy spodni. Jessica Pearce, influencerka, opublikowała wideo, na którym spektakularnie upada twarzą w żwirowy podjazd, ostrzegając widzów przed zabójczym krojem spodni z sieciówki.
Zaś na zarzuty dotyczące pechowego nastąpienia na żwirze lub nierównej powierzchni można odpowiedzieć rolką Camili Riberi Roci z Boliwii, która zaprezentowała swoim milionowym odbiorcom poranioną rękę po upadku na chodniku. I wreszcie niech przestroga Elliny Costy z Kanady posłużą za ostateczne ostrzeżenie: te spodnie prawie mnie zabiły. Jej potknięcie skończyło się złamanym nadgarstkiem i mocno pokaleczoną twarzą.

Najbardziej absurdalny i zarazem przerażający incydent dotyczył jednak kobiety, której szeroki dół nogawki wkręcił się w zęby mechanizmu ruchomych schodów. Urządzenie uwięziło materiał i zaczęło ściągać spodnie w dół, pozostawiając poszkodowaną w bieliźnie na oczach gapiów. To właśnie z powodu tych wszystkich historii internauci ochrzcili ten model mianem “spodni śmierci”
Czytaj też: Fast fashion to plaga naszych czasów. Europa chce z nią walczyć
Podobno jedna z dziennikarek brytyjskiego wydania The Times postanowiła zaryzykować i sprawdzić na własnej skórze, czy rzeczywiście jest tak źle, jak to przedstawiają media i ku jej zaskoczeniu, nie było miło. Szczęśliwie nie stała się kolejną ofiarą upadku, lecz materiał przeszkadzał jej na schodach, podczas wsiadania do autobusu, czy nawet odsuwaniu krzesła biurowego.
Dlaczego akurat ten model wywołuje tyle wypadków?
Kolejne doniesienia napływają za sprawą kolejnych artykułów i naprawdę wygląda to bardzo poważnie. Jednakże, czy Zara i jej projektanci rzeczywiście popełniła błąd wydając te spodnie Niekoniecznie, jak zebrał portal Metro, profesjonalistki Emile Vidal Carr oraz influencerka modowa Clare Chambers tłumaczą wprost, że to nie ma znaczenia kto te spodnie zaczął sprzedawać.

Mówią wprost, że im szersza i bardziej powiewna jest nogawka, tym większe prawdopodobieństwo podczas dynamicznego kroku, że obfity materiał zacznie nakładać się na siebie. Wystarczy chwila nieuwagi, by lekka tkanina owinęła się wokół przeciwnej kostki lub stopy, blokując ruch i gwarantując natychmiastową utratę równowagi.
Co na to wszystko Zara? Cóż. Nic. Przedstawiciele gigantycznej sieciówki milczą i dają się trendowi rozwijać. Udowadniają, że stara prawda jest wciąż silna i nieważne jak mówią, ważne, że mówią. Spodnie są prawdziwym hitem.
