Teleskop Hubble’a odkrył trzy symetryczne dżety. To nie wygląda na przypadek

Od miesięcy międzygwiezdny przybysz oznaczony jako 3I/ATLAS nie daje spokoju astronomom. Jego zachowanie odbiega od typowego wzorca komet, a najnowsze obserwacje dostarczyły materiału, który może podważyć nasze dotychczasowe założenia. Symetryczna struktura trzech równo rozstawionych dżetów wokół jądra obiektu stawia naukę w niełatwej sytuacji. Mamy do czynienia z czymś wyjątkowym, ale czym dokładnie – tego wciąż nie wiadomo.
...

Zdjęcia wykonane przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a ukazują obraz znacznie bardziej złożony niż w przypadku zwykłej komety. Idealna symetria dżetów, regularne oscylacje i wyraźne zmiany jasności tworzą układankę, do której brakuje prostego klucza. Choć intuicja podpowiada naturalne wyjaśnienia, niezwykła precyzja tego zjawiska zmusza do zadania sobie pytania, czy czasem nie patrzymy na coś zupełnie nowego.

Odkrycie symetrycznego układu dżetów

Seria obserwacji obiektu 3I/ATLAS, przeprowadzona przez teleskop Hubble’a pomiędzy końcem listopada a końcem grudnia 2025 roku, przyniosła przełomowe dane. Kluczowe okazały się fotografie z 27 grudnia. Naukowcy, aby dokładniej przyjrzeć się jądru, zastosowali do ich analizy specjalistyczny filtr gradientu rotacyjnego Larsona-Sekaniny, który usuwa kołowo-symetryczną poświatę otaczającą obiekt.

Efekt zastosowania filtra okazał się zdumiewający. Ukazał on trzy dżety materii rozchodzące się z jądra w równych odstępach, tworząc wzór o zastanawiającej geometrycznej regularności. Dodatkowo zaobserwowano odległy anty-ogon skierowany w stronę Słońca. Taka konfiguracja nie jest typowa dla znanych nam naturalnych ciał niebieskich. Najbardziej wyraźny dżet, skierowany przeciwnie do Słońca, wykazuje przy tym stałe oscylacje z okresem 7,20 godziny, co wskazuje na złożoną dynamikę rotacji całego obiektu.

Kometa 3I/ATLAS – zdjęcie poglądowe /Fot. materiały prasowe

Zagadkowe pulsacje i zmiany jasności

Dane zebrane przez Hubble’a ujawniły wyraźny i powtarzalny wzorzec zmian. Całkowita jasność 3I/ATLAS zmienia się rytmicznie z okresem około 7,1 godziny, a amplituda tych wahań sięga aż 30 procent. To niezwykle silna zmienność, sugerująca burzliwe procesy zachodzące na powierzchni lub w wewnętrznej strukturze obiektu.

Co ciekawe, poszczególne dżety mają także swoje własne, krótsze cykle. Drugi z nich oscyluje z okresem 2,9 godziny, a trzeci – 4,3 godziny. Matematyczne sumowanie tych okresów daje wynik bliski 7,2 godziny, co niemal idealnie pokrywa się z głównym rytmem obiektu. Naukowcy interpretują ten dominujący, około 7-godzinny okres jako efekt precesji lub nutacji, czyli kołysania się osi obrotu jądra względem jego osi symetrii. Ruch obiektu przypomina więc trochę chwiejącego się bąka, z wychyleniem kątowym szacowanym na około 20 stopni.

Przy szacowanej średnicy jądra wynoszącej 2,6 kilometra, jedynie około jeden procent całkowitej jasności 3I/ATLAS pochodzi od prostego odbicia światła słonecznego. Pozostała, przeważająca część emisji, generowana jest właśnie przez aktywność dżetów – strumieni materii wydostającej się na zewnątrz.

Naturalne zjawisko czy ślad technologii?

W tym momencie rozpoczyna się najbardziej spekulatywna, ale i pasjonująca część całej zagadki. Z punktu widzenia fizyki, wielokrotne dżety emitowane w różnych kierunkach mogą naturalnie stabilizować rotację ciała niebieskiego, równoważąc się nawzajem. Taka konfiguracja może powstać, gdy lód podgrzewany przez Słońce sublimuje (przechodzi ze stanu stałego w gazowy) z różnych miejsc na powierzchni wirującej kosmicznej skały.

Jednak idealna, trójstronna symetria tego układu wydaje się nieco zbyt piękna, by była całkowicie przypadkowa. Czy naturalna sublimacja lodu z niejednorodnej, prawdopodobnie poszarpanej powierzchni międzygwiezdnej góry lodowej mogłaby wytworzyć tak precyzyjny i regularny wzór? To pytanie prowadzi do znacznie śmielszej hipotezy, czy owa symetria nie jest przypadkiem sygnaturą działania jakiegoś zaprojektowanego systemu, na przykład technologicznych dysz.

Obie perspektywy mają swoje racje. Zwolennicy naturalnego pochodzenia wskazują, że historia astronomii pełna jest przykładów obiektów, które początkowo zaskakiwały swoją nietypowością, by ostatecznie okazać się wytłumaczalnymi zjawiskami natury. Z drugiej strony, międzygwiezdne pochodzenie 3I/ATLAS i jego wyjątkowe cechy w pełni uzasadniają zachowanie otwartego, choć ostrożnego umysłu. Avi Loeb, kierownik Projektu Galileo i były przewodniczący wydziału astronomii na Uniwersytecie Harvarda, który współtworzył analizę, podkreśla konieczność rozważania wszystkich możliwości.

Ostatecznej odpowiedzi dostarczą jedynie dalsze, szczegółowe obserwacje. Teleskop Hubble’a oraz inne naziemne i kosmiczne instrumenty będą nadal śledzić 3I/ATLAS, monitorując ewolucję jego dżetów i aktywności. Każda kolejna porcja danych to krok bliżej do rozwiązania tej fascynującej kosmicznej zagadki. Bez względu na finał, przypadek ten dobitnie pokazuje, że wszechświat wciąż potrafi nas zaskakiwać i że nasze rozumienie go może w każdej chwili wymagać korekty.