powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Tempomat, kontrola trakcji i dwie tarcze z przodu. Tak zaawansowanego Royal Enfielda jeszcze nie było

Royal Enfield przez lata budował swoją pozycję na motocyklach stosunkowo prostych, przystępnych i trochę odpornych na pogoń branży za kolejnymi setkami koni oraz ekranami wielkości tabletów. Himalayan idealnie wpisywał się w tę filozofię. Miał dojechać daleko, poradzić sobie z kiepską drogą i nie sprawiać wrażenia sprzętu, do którego przed wyjazdem trzeba ukończyć szkolenie z elektroniki.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Tempomat, kontrola trakcji i dwie tarcze z przodu. Tak zaawansowanego Royal Enfielda jeszcze nie było
Chcesz czytać więcej treści jak „Tempomat, kontrola trakcji i dwie tarcze z przodu. Tak zaawansowanego Royal Enfielda jeszcze nie było"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Himalayan 750 pokazuje jednak, że marka zaczyna myśleć znacznie szerzej. Największy model tej rodziny został ponownie sfotografowany w Indiach, tym razem praktycznie bez kamuflażu i w kilku kolorach. Motocykle wyglądały na egzemplarze przygotowane do zdjęć promocyjnych, co mocno sugeruje, że etap prototypów powoli się kończy. Oficjalny debiut może nastąpić już podczas EICMA 2026 w Mediolanie. I jeśli dotychczas Royal Enfield kojarzył się komuś głównie z sympatycznymi, nieskomplikowanymi maszynami średniej pojemności, Himalayan 750 może trochę ten obraz skomplikować.

Dwa cylindry zmieniają pozycję Himalayana

Największą zmianą będzie oczywiście silnik. Royal Enfield nadal nie opublikował pełnej specyfikacji, ale wszystko wskazuje na nową jednostkę dwucylindrową o pojemności zbliżonej do 750 cm3, bazującą konstrukcyjnie na dobrze znanym twinie 648 cm3.

Obecny silnik 650 w najmocniejszych wersjach rozwija około 47 KM. W przypadku 750-ki mówi się o okolicach 55-60 KM. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że są to wciąż przewidywania, a nie oficjalne dane producenta.

Sama liczba nie wygląda imponująco obok współczesnych adventure potrafiących przekraczać 100 KM. Himalayan nigdy jednak nie był budowany wokół rekordowych osiągów. Większy twin ma przede wszystkim dać więcej swobody podczas szybkiej jazdy z bagażem, wyprzedzania i długich przejazdów autostradowych.

To może być dokładnie ten element, którego brakowało osobom lubiącym charakter Himalayana 450, ale regularnie podróżującym we dwójkę albo z pełnym zestawem kufrów.

19-calowe koło zdradza, do czego naprawdę powstaje 750-ka

Nowe zdjęcia pokazują kombinację 19 cali z przodu i 17 cali z tyłu. Himalayan 450 korzysta z 21-calowego przedniego koła, znacznie mocniej kojarzonego z jazdą terenową. 750-ka wygląda na motocykl przesunięty mocniej w stronę dalekiej turystyki. Nadal powinien poradzić sobie na szutrze czy gorszej drodze, ale priorytetem stają się asfalt, stabilność i duże przebiegi.

Widać też dwa warianty kół. Część sfotografowanych maszyn miała felgi aluminiowe, inne korzystały z obręczy szprychowych typu cross-spoke, prawdopodobnie pozwalających na zastosowanie opon bezdętkowych. Może to oznaczać różne wersje wyposażenia, z których jedna będzie bardziej turystyczna, a druga lekko przesunięta w stronę jazdy poza asfaltem.

Royal Enfield odkrywa tempomat i kontrolę trakcji

Jeszcze kilka lat temu lista wyposażenia Royal Enfielda potrafiła kończyć się mniej więcej tam, gdzie zaczynały się bardziej zaawansowane systemy konkurencji. Himalayan 750 ma ten schemat mocno zmienić. Na przedprodukcyjnych motocyklach pojawiły się przyciski tempomatu i kontroli trakcji. Jeśli rozwiązania trafią do finalnej wersji, będą to pierwsze takie systemy w seryjnych motocyklach Royal Enfielda.

Widać również przednie zawieszenie Showa typu upside-down z regulacją napięcia wstępnego oraz tylny amortyzator z wygodnym pokrętłem regulacyjnym. Przy motocyklu projektowanym z myślą o bagażu i pasażerze taki detal jest dużo bardziej przydatny niż rozbudowane menu trybów jazdy.

Do tego dochodzą dwie tarcze hamulcowe z przodu z zaciskami ByBre. To również nowość w gamie Royal Enfielda. Coraz trudniej więc mówić o Himalayanie 750 jak o większej wersji znanego modelu. Marka buduje swój najbardziej zaawansowany motocykl turystyczny.

Nadal wygląda jak Himalayan

Mimo nowych ambicji projektanci zachowali sporą część rodzinnego charakteru. Jest okrągły reflektor LED, wysoka szyba, masywny zbiornik i dość prosta bryła. Ostatnie egzemplarze pojawiły się w kilku kolorystykach, między innymi czerwonej, białej, szarej i ciemniejszej brązowej. Widziano również odmianę oliwkową.

Wraz z rosnącą pojemnością bardzo łatwo byłoby zrobić z Himalayana kolejnego dużego adventure pełnego ostrych przetłoczeń i plastikowych paneli. Tutaj nadal widać motocykl Royal Enfielda.

Zmiana charakteru odbywa się raczej pod powierzchnią – większy silnik, bardziej drogowe koła, poważniejsze hamulce i elektronika przeznaczona do długich tras.

EICMA może przynieść oficjalne liczby

Wszystko wskazuje na prezentację produkcyjnej wersji podczas tegorocznych targów EICMA, które rozpoczynają się 3 listopada w Mediolanie. Royal Enfield już wcześniej zapowiadał rozwój platformy 750, a Himalayan ma być jednym z modeli otwierających nowy rozdział marki.

Cena pozostaje tajemnicą. Indyjskie prognozy mówią o około 450-500 tysiącach rupii, czyli orientacyjnie 18 400-20 500 zł przed lokalnymi podatkami i kosztami. Europejska cena będzie naturalnie znacznie wyższa, więc tych wartości nie należy traktować jako wskazówki dla polskiego cennika.

Bardziej interesuje mnie jednak coś innego. Himalayan przez lata był atrakcyjny właśnie dlatego, że omijał wyścig na moc, elektronikę i prestiż. 750-ka wchodzi już na teren, gdzie klientów czekają Triumph, Yamaha, Honda, Suzuki i kilku bardzo agresywnych producentów z Chin.

Royal Enfield musi więc urosnąć, ale przy okazji zachować powód, dla którego ludzie w ogóle polubili Himalayana. Po ostatnich zdjęciach wygląda na to, że producent przynajmniej stylistycznie o tym pamiętał. W listopadzie przekonamy się, czy podobnie będzie z ceną, masą i resztą specyfikacji.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Tempomat, kontrola trakcji i dwie tarcze z przodu. Tak zaawansowanego Royal Enfielda jeszcze nie było"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX