powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Ten Breitling nie policzy kroków ani nie pokaże mapy. Triathloniści i tak mogą go zapragnąć

Triathlon potrafi zamienić rozsądnych ludzi w kolekcjonerów danych. Tempo biegu, moc na rowerze, długość kroku, poziom zmęczenia, regeneracja, temperatura skóry – współczesny sportowiec może analizować siebie niemal tak dokładnie, jak mechanik analizuje silnik wyścigowego auta. Breitling proponuje coś z zupełnie innego porządku. Dwie wskazówki, kilka małych liczników, gumowy pasek i niestety wysoką cenę.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Ten Breitling nie policzy kroków ani nie pokaże mapy. Triathloniści i tak mogą go zapragnąć

fot. Breitling

Chcesz czytać więcej treści jak „Ten Breitling nie policzy kroków ani nie pokaże mapy. Triathloniści i tak mogą go zapragnąć"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Nowe Breitlingi Endurance Pro 44 IRONMAN World Championship 2026 powstały z myślą o mistrzostwach świata w Kona na Hawajach oraz zawodach IRONMAN 70.3 w Nicei. Mają sportowe kolory, tytanową kopertę i niezwykle dokładny mechanizm kwarcowy. GPS-u, map, powiadomień oraz kolorowego ekranu nie przewidziano. Mam jednak wrażenie, że właśnie ta technologiczna powściągliwość może być dla części klientów bardziej atrakcyjna niż kolejna porcja wykresów.

Zegarek dla sportowca, który prawdopodobnie już ma zegarek sportowy

Pełny IRONMAN obejmuje 3,8 km pływania, 180 km jazdy na rowerze i maraton o długości 42,2 km. Łącznie zawodnicy pokonują 226 km, więc trudno oczekiwać, że na starcie pojawią się bez zegarka z GPS-em, pomiarem tętna i rozbudowanym systemem nawigacji. Breitling nie zamierza konkurować z takim sprzętem liczbą funkcji. Endurance Pro pełni inną rolę – ma być symbolem wysiłku, elegancką pamiątką i zegarkiem, który można nosić długo po zamknięciu treningowej aplikacji.

Obie nowe wersje otrzymały koperty z tytanu klasy 2 o średnicy 44 mm i grubości 12,5 mm. Materiał jest o około 43% lżejszy od stali, co przy tak dużym zegarku ma całkiem praktyczne znaczenie. Do tego dochodzą wodoszczelność do 100 metrów, obustronnie pokryte powłoką antyrefleksyjną szkło szafirowe oraz obracany w dwóch kierunkach bezel ze skalą kompasu słonecznego. Na tarczy znalazła się także skala pulsometru, chronograf mierzący dziesiąte części sekundy i datownik.

fot. Breitling

Nie zastąpi to komputera sportowego. Pozwala za to sprawdzić czas bez wybudzania ekranu, kończącej się baterii oraz komunikatu, że urządzenie właśnie instaluje aktualizację.

Hawaje na pasku i Lazurowe Wybrzeże na tarczy

Pierwszy model przygotowano z okazji mistrzostw świata IRONMAN, które 10 października 2026 roku wrócą do formuły jednego wspólnego dnia startowego w Kona. Zawodniczki i zawodnicy pojawią się razem na trasie po raz pierwszy od 2019 roku. Edycja hawajska ma jasnoturkusowy pasek, błękitne akcenty na przyciskach i kolorowe elementy wokół tarczy. Logo zawodów umieszczono na godzinie szóstej. Powstanie 500 egzemplarzy.

Wariant poświęcony mistrzostwom IRONMAN 70.3 w Nicei jest cieplejszy i bardziej wakacyjny. Pomarańczowy pasek oraz czarno-pomarańczowa, gradientowa tarcza mają przywoływać kolory francuskiej Riwiery. Zawody odbędą się 12 i 13 września 2026 roku, oddzielnie dla kobiet i mężczyzn. Ta wersja będzie rzadsza – Breitling wyprodukuje 300 sztuk.

Obie kolorystyki są odważne, lecz nie wyglądają jak sprzęt wyciągnięty z działu elektroniki sportowej. To wciąż duży, czytelny chronograf z wieloma skalami i detalami. Wersja z Nicei wydaje mi się ciekawsza wizualnie, ponieważ pomarańczowy gradient nadaje tarczy głębi. Turkusowy model lepiej pasuje natomiast do surowego krajobrazu Hawajów, oceanu i tras prowadzących przez pola lawowe.

fot. Breitling

Kwarc za prawie 20 tysięcy złotych

Samo słowo kwarc wciąż wywołuje u części miłośników drogich zegarków reakcję podobną do zamówienia keczupu w bardzo eleganckiej restauracji. Breitling konsekwentnie pokazuje jednak, że mechanizm zasilany baterią może być świadomym wyborem konstrukcyjnym.

Kaliber 82 należy do rodziny SuperQuartz. Jest termokompensowany, odporny na zmiany temperatury i uzyskał certyfikat chronometru COSC. Producent deklaruje dokładność około dziesięciokrotnie większą niż w typowych mechanizmach kwarcowych. Bateria ma wystarczać na mniej więcej trzy lub cztery lata, a niewielka liczba ruchomych elementów zwiększa odporność na uderzenia. W zegarku kojarzonym z pływaniem, rowerem i biegiem takie rozwiązanie broni się lepiej niż delikatny mechanizm mechaniczny, który imponowałby głównie przez dekiel.

W Stanach Zjednoczonych każda wersja kosztuje 4350 dolarów, czyli około 16 500 zł przed lokalnym podatkiem. Polska cena wynosi już 19 500 zł z VAT. To spora suma za zegarek, który pokaże mniej danych niż urządzenie kosztujące kilka razy mniej. Płaci się jednak za tytan, limitowaną serię, szwajcarską markę i poczucie posiadania przedmiotu związanego z jednym z najbardziej wymagających wydarzeń sportowych na świecie.

fot. Breitling

Meta zostaje w pamięci, zegarek na nadgarstku

Rozumiem atrakcyjność takiego produktu, choć sama cena pozostaje trudna do obrony wyłącznie specyfikacją. Ukończenie Ironmana wymaga miesięcy, często lat przygotowań. Po drodze zużywa się buty, wymienia opony, ładuje kolejne urządzenia i zapisuje tysiące treningów, które ostatecznie lądują gdzieś w cyfrowym archiwum.

Breitling oferuje fizyczny symbol tego procesu. Można kupić go przed startem jako kosztowną motywację albo po zawodach jako jeszcze kosztowniejszą nagrodę. Zegarek nie powie, czy właściciel naprawdę ukończył zawody. Nie sprawdzi też, czy pomarańczowy pasek widział kiedykolwiek coś bardziej wymagającego niż hotelowy basen. Luksus od dawna żyje jednak z aspiracji, a triathlon dostarcza ich wyjątkowo dużo.

fot. Breitling

Endurance Pro Ironman 2026 opowiada więc o sporcie w sposób bardzo charakterystyczny dla naszych czasów. Liczymy każdy wat i każdą minutę regeneracji, a później szukamy przedmiotu, który nada tym liczbom osobiste znaczenie. Smartwatch zapisze wynik. Breitling ma przypominać, ile trzeba było za niego zapłacić – wysiłkiem, czasem i, w tym przypadku, także całkiem pokaźnym przelewem.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Ten Breitling nie policzy kroków ani nie pokaże mapy. Triathloniści i tak mogą go zapragnąć"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX