Casio F-B100W wygląda jak odpowiedź na rosnące zmęczenie elektroniką, choć japońska marka podaje ją w bardzo znajomym opakowaniu. Prostokątna koperta, cyfrowy wyświetlacz i kolorowe napisy przy przyciskach natychmiast przywołują skojarzenia z popularnymi zegarkami Casio z lat 80. Pod tą stylistyką ukryto jednak krokomierz, Bluetooth oraz współpracę z aplikacją. Bez kolorowego ekranu, powiadomień z komunikatorów i codziennego szukania ładowarki.
Inteligentny zegarek, który nie chce zarządzać całym dniem
Casio F-B100W zachowuje wygląd klasycznego cyfrowca, lecz jego wnętrze zostało dopasowane do współczesnych oczekiwań. Wbudowany akcelerometr automatycznie zlicza kroki. Wynik można sprawdzić bezpośrednio na ekranie, podobnie jak postęp realizacji dziennego celu. Zegarek pokazuje również prosty wykres aktywności i przypomina sygnałem dźwiękowym, gdy przez dłuższy czas użytkownik prawie się nie porusza.
To wystarczający zestaw dla osoby, która chce wiedzieć, czy faktycznie zrobiła obiecane sobie 10 tysięcy kroków, ale nie zamierza analizować każdej minuty spaceru. Coraz częściej widzę, że właśnie takiej elektroniki zaczynamy szukać. Urządzenie ma podać przydatną informację i spokojnie wrócić na dalszy plan.

Bluetooth służy do połączenia z aplikacją Casio Watches. Telefon może automatycznie ustawiać dokładny czas, ułatwia konfigurację zegarka, zapisuje dane dotyczące aktywności i daje dostęp do czasu w około 300 miastach. Z poziomu zegarka można również uruchomić funkcję pomagającą odnaleźć telefon.
Na wyświetlaczu nie pojawią się wiadomości, komentarze, wiadomości z pracy ani przypomnienia o promocji, której termin właśnie mija. Dla części użytkowników będzie to brak. Dla innych może się okazać głównym argumentem zakupowym. Sama coraz bardziej doceniam sprzęty, które nie domagają się ciągłej reakcji.
Dwa lata bez ładowarki brzmią dziś niemal egzotycznie
F-B100W korzysta z tradycyjnej baterii zegarkowej. Producent deklaruje około dwóch lat działania, mimo aktywnego krokomierza i łączności Bluetooth.

W świecie elektroniki noszonej jest to wynik z innej epoki, i właśnie dlatego robi tak dobre wrażenie. Typowy smartwatch trzeba ładować co kilka dni, czasem co kilkanaście. W praktyce oznacza to kolejny kabel w bagażu, kolejną ładowarkę przy łóżku i kolejne urządzenie, które może rozładować się dokładnie wtedy, gdy jest potrzebne.
Casio proponuje prostszy układ. Zakładasz zegarek i przez wiele miesięcy właściwie nie pamiętasz, że ma jakiekolwiek źródło zasilania. Trudno mi się dziwić, że taki pomysł może dziś wydawać się bardziej świeży niż następna generacja ekranu OLED.
Jest lekki jak klasyczne Casio, ale wyraźnie bardziej użyteczny
Koperta ma 41,9 na 38,1 mm i zaledwie 8,8 mm grubości. Całość waży 26 gramów. To mniej niż wiele pasków stosowanych w masywnych zegarkach sportowych. Pasek wykonano częściowo z tworzywa pochodzącego z biomasy, a od wewnętrznej strony umieszczono nacięcia poprawiające wentylację.

Niewielka masa ma tu spore znaczenie. Zegarek zaprojektowany do całodziennego liczenia kroków powinien być wygodny także podczas pracy przy komputerze, spaceru czy snu. Noszenie dużego smartwatcha bywa chwilami podobne do przypięcia niewielkiego telefonu do nadgarstka. Casio wraca do czasów, gdy zegarek można było po prostu przestać czuć.
Do wyboru przygotowano trzy wersje. Klasyczna czarna ma jasny wyświetlacz i kolorowe oznaczenia. Druga jest niemal całkowicie czarna i korzysta z negatywowego ekranu. Trzecia otrzymała kopertę w przygaszonej zieleni oraz turkusowe detale.

Sportowe ambicje warto jednak trzymać na wodzy
F-B100W oferuje stoper mierzący czas z dokładnością do 1/100 sekundy oraz pamięć 200 wyników okrążeń. Jest też timer, pięć alarmów, automatyczny kalendarz, podwójny czas i bursztynowe podświetlenie LED.
Nie znajdziemy tu GPS, pomiaru pulsu, analizy snu ani zaawansowanych planów treningowych. Wodoszczelność została określona jedynie jako odpowiednia do codziennego użytkowania. Zegarek poradzi sobie z typowymi zachlapaniami, ale producent nie przedstawia go jako modelu do pływania.

Uważam, że to rozsądne ograniczenie, o ile kupujący wie o nim wcześniej. F-B100W sprawdzi się podczas spaceru, lekkiego biegu lub codziennego pilnowania aktywności. Osoby przygotowujące się do maratonu nadal będą potrzebowały bardziej rozbudowanego zegarka sportowego.
Casio znalazło dobry poziom cyfrowego minimalizmu
Cena w Japonii wynosi 8800 jenów, czyli około 205 zł. Premiera została zaplanowana na sierpień 2026 roku, a Casio nie potwierdziło dotąd szerokiej europejskiej dystrybucji.


Za tę kwotę można znaleźć opaski z większą liczbą czujników i kolorowymi ekranami. F-B100W przemawia jednak do innego rodzaju użytkownika. Do osoby, która chciałaby liczyć kroki, czasem sprawdzić wyniki w aplikacji i przez resztę dnia nie oglądać kolejnych powiadomień.
Mam wrażenie, że podobnych produktów będzie przybywać. Pełne możliwości smartwatcha wciąż mają sens, ale część użytkowników zaczyna wybierać spokój zamiast kolejnego panelu kontrolnego własnego życia. Casio dobrze wyczuło ten moment. Wzięło formę, która przetrwała kilka dekad, i dodało dokładnie tyle współczesności, ile mieści się w codziennym zegarku za około 200 zł.
