Doktor staje na wysokości zadania. Nie tylko uzdrawia Hoffmanna, ale towarzyszy mu w rekonwalescencyjnej podróży do Wenecji. Wiadomości o skutecznym doktorze z Berlina szybko roznoszą się w nazistowskim światku. Kolejną pacjentką Morella zostaje przyjaciółka Führera Ewa Braun. Pod koniec 1936 roku doktor i jego żona otrzymują zaproszenie do alpejskiego Obersaltzberg, gdzie Hitler urządza Gwiazdkę w swoim Berghofie. Ten moment zaważy na życiu ich obu.

Gdy towarzystwo poszło grać w kręgle, otyły Morell pozostał przy kominku. Wtedy wszedł Hitler, prosząc o radę. Cierpiał z powodu silnego bólu żołądka i swędzącej wysypki na nogach. Żaden z lekarzy, w tym przyboczny lekarz Führera Karl Brandt, nie potrafili mu pomóc. Wysypka dawała się Hitlerowi we znaki do tego stopnia, że musiał bandażować sobie całe nogi. „Wyglądam jak mumia i nie mogłem nawet założyć butów” – skarżył się Morellowi. „Jeśli mnie pan wyleczy, obiecuję w nagrodę ładną willę w Berlinie”. Doktor podejmuje wyzwanie i następnego dnia poddaje pacjenta wszechstronnemu badaniu.

 

Musimy zbadać kupę, mein führer

Morell był jedną z niewielu osób, które widziały Hitlera nagiego. Führer nie znosił obnażania się i dotykania przez obce osoby, nawet lekarzy. Dało to początek krążącym przez lata plotkom, jakoby przyczyną tej niechęci były zdeformowane narządy płciowe wodza III Rzeszy lub inne wstydliwe powody, takie jak syfilis. Tymczasem Morell niczego takiego nie stwierdził. Także badania krwi, moczu, serca i płuc nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Hitler był zdrowym mężczyzną, jedynym widocznym odstępstwem od reguły była blizna na nodze od odłamka z I wojny światowej.

Morell doszedł więc do wniosku, że dolegliwości jego nowego pacjenta mają głównie podłoże psychiczne. Hitler był hipochondrykiem i histerykiem, a na coś takiego nie ma skutecznego lekarstwa. Mimo to doktor nie tylko podjął się wyleczenia wodza, ale nawet podał termin, kiedy to nastąpi – pół roku. Trzeba było jednak znaleźć jakiś punkt zaczepienia.

Ponieważ Führer bez przerwy narzekał na silne i bolesne skurcze żołądka, Morell postanowił zacząć od nich. Pobraną próbkę kału wodza wysłał do przebadania znajomemu profesorowi instytutu bakteriologicznego we Freiburgu, który stwierdził niedobory flory bakteryjnej w jelitach. Na rynku był dostępny od niedawna zawierający pałeczki coli specyfik o nazwie Mutaflor, którego dwie kapsułki dziennie Morell zaordynował Hitlerowi do śniadania. Zaczął mu też wstrzykiwać dożylnie duże ilości witamin oraz wyciągi ze zwierzęcych serc i wątroby.

To był strzał w dziesiątkę. Morell szybko zauważył, że Hitler ogromnym zaufaniem darzył wszelkie pigułki i zastrzyki. O ile rady dotyczące zmiany diety, większej ilości ruchu czy snu odrzucał, to nie tylko pozwalał swojemu doktorowi codziennie wkłuwać się w swoje żyły, ale też w chwilach gorszego samopoczucia sam domagał się nowych zastrzyków. Chociaż wielu lekarzy, w tym Karl Brandt, wątpiło w skuteczność leczenia, nie widząc związku między dolegliwościami wodza a stosowaną przez Morella terapią, w ciągu sześciu miesięcy skurcze żołądka i wysypka ustąpiły.