Mam słabość do pomysłów, które zmieniają dobrze znany przedmiot na tyle, że przez moment trzeba się mu przyjrzeć drugi raz. TD-1 zdecydowanie do nich należy. Płyta obraca się pionowo, ramię wędruje w dół, a cały zestaw bardziej przypomina element wyposażenia współczesnego salonu niż klasyczną konstrukcję audio. Przy kolorowych winylach efekt może być jeszcze ciekawszy, bo nagle okładka przestaje być jedyną częścią kolekcji, którą chce się eksponować.
Byli inżynierowie Apple zabrali się za gramofon
Za TD-1 stoi Ruka Studio z Los Angeles, założone przez grupę byłych inżynierów i projektantów Apple. Twórca studia Sam Kapor przez pięć lat pracował w Apple i brał udział między innymi w projektowaniu słuchawek AirPods Max. Patrząc na TD-1, trudno tej przeszłości nie zauważyć. Jest frezowane aluminium, mechaniczne pokrętła, bardzo oszczędna forma i przekonanie, że urządzenie powinno wyglądać dobrze również wtedy, gdy aktualnie z niego nie korzystamy.
Podoba mi się szczególnie to, że projektanci nie postanowili przy okazji zamienić winyla w kolejną usługę sterowaną aplikacją. Są pokrętła, przełączniki i fizyczne elementy obsługi. Z drugiej strony TD-1 dobrze wie, że mamy 2026 rok. Można podłączyć go przewodowo do zestawu hi-fi przez RCA, ale dostępne jest również wyjście Bluetooth do bezprzewodowych głośników lub słuchawek. Zasilanie odbywa się przez USB-C PD.

To połączenie wydaje mi się znacznie sensowniejsze niż udawanie, że każdy miłośnik winyli mieszka w pokoju odsłuchowym otoczonym wzmacniaczami i kablami grubości ogrodowego węża. Część osób będzie chciała wykorzystać analogowe wyjście, inni po prostu zawieszą TD-1 w salonie i sparują go z posiadanym systemem bezprzewodowym.
Płyta pionowo wygląda świetnie, ale fizyki oszukać się nie da
Pierwsze pytanie nasuwa się samo: jak winyl utrzymuje się na miejscu? Ruka wykorzystuje magnetyczny docisk, który stabilizuje płytę na niewielkim akrylowym talerzu napędzanym paskiem. Ramię ustawione jest pionowo, a konstrukcja obsługuje wymienne wkładki MM. Gramofon automatycznie kalibruje również siłę nacisku igły zgodnie z zastosowaną wkładką. Producent przekonuje, że właśnie kontrola tej wartości pozwala bezpiecznie odtwarzać płytę mimo nietypowego położenia urządzenia.

Deklarowane parametry pokazują, że projektanci chcą być traktowani poważniej niż twórcy designerskiego gadżetu do salonu. Dokładność prędkości ma wynosić ±0,1%, wow & flutter poniżej 0,15% RMS, a stosunek sygnału do szumu co najmniej 75 dB. Na rzeczywistą ocenę brzmienia trzeba oczywiście poczekać do pierwszych niezależnych testów, ale na papierze TD-1 zdecydowanie ma większe ambicje niż tylko efektowne kręcenie kolorową płytą na ścianie.
Gramofon może wreszcie zejść z komody
Sama obudowa ma około 30,5 cm wysokości, 7,6 cm szerokości i zaledwie 4,1 cm głębokości. W zestawie znajdzie się uchwyt ścienny, do którego gramofon mocowany jest magnetycznie. Producent przygotował również wolnostojącą podstawę podłogową, a w planach jest wersja stołowa.
I właśnie tutaj widzę największy urok całego pomysłu. Tradycyjny gramofon potrzebuje stabilnego, dość szerokiego mebla i trochę przestrzeni wokół siebie. TD-1 może funkcjonować niemal jak kinkiet albo obraz. W niewielkim mieszkaniu ma to znaczenie, ale jeszcze ciekawiej wypada wizualnie. Obracająca się płyta staje się częścią wystroju wnętrza i zmienia się za każdym razem, gdy wybieramy kolejny album.
Owszem, pionowe gramofony pojawiały się już wcześniej, więc sama orientacja płyty nie jest odkryciem Ruka Studio. Tutaj wyjątkowo spójnie połączono jednak industrialny minimalizm z konstrukcją, która może rzeczywiście zainteresować osoby przywiązane do jakości odtwarzania.

Cena skutecznie studzi pierwszą fascynację
TD-1 kosztuje obecnie 1399 dolarów w ramach ceny dla pierwszych klientów, czyli około 5 175 zł. Pierwsza seria została ograniczona do 500 egzemplarzy, a wysyłki mają rozpocząć się w 2027 roku. Producent przyjmuje już zamówienia przedpremierowe.
Ponad pięć tysięcy złotych sprawia, że trudno traktować TD-1 jako prosty sposób na rozpoczęcie przygody z winylem. W tej kwocie można znaleźć bardzo dobre klasyczne gramofony uznanych producentów. Tutaj sporą część ceny płacimy również za wzornictwo, nietypową konstrukcję i pierwszą krótką serię.
Mimo tego rozumiem, dlaczego TD-1 może znaleźć klientów. Winyl od dawna jest czymś więcej niż sposobem przechowywania muzyki. Kupujemy piękne wydania, kolorowe krążki, limitowane okładki i coraz częściej chcemy je oglądać równie chętnie, jak ich słuchać. Ruka Studio po prostu doprowadziło tę potrzebę do logicznego końca. Skoro płyta może być częścią wystroju, równie dobrze może się przy okazji obracać.
