powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Ten gramofon odtwarza tylko maleńkie płyty. Format ma już milion wytłoczonych krążków

Kolekcjonowanie płyt miało dotąd w sobie coś monumentalnego. Duża okładka, ciężki krążek, półka, która po kilku latach zaczyna niepokojąco uginać się pośrodku. Tiny Vinyl proponuje zupełnie inną skalę. Płyta ma zaledwie cztery cale średnicy, mieści po jednym utworze na każdej stronie, a przeznaczony do niej gramofon wygląda jak sprzęt wyjęty z domku dla lalek.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Ten gramofon odtwarza tylko maleńkie płyty. Format ma już milion wytłoczonych krążków

fot. Tiny Vinyl

Chcesz czytać więcej treści jak „Ten gramofon odtwarza tylko maleńkie płyty. Format ma już milion wytłoczonych krążków"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Pierwsza reakcja bywa zapewne podobna: śliczne i kompletnie zbędne. Potem okazuje się, że firma w ciągu około roku wytłoczyła milion takich maleńkich płyt. Trudno więc traktować Tiny Vinyl wyłącznie jako internetową ciekawostkę. Ktoś bardzo sprawnie połączył tu nostalgię za fizyczną muzyką, współczesną miłość do miniatur i kolekcjonerski odruch, który każe kupić jeszcze jeden kolor, numer albo okładkę.

Płyta mniejsza od podstawki pod kubek

Tiny Vinyl to prawdziwe, tradycyjnie tłoczone płyty winylowe o średnicy czterech cali. Obracają się z prędkością 33 1/3 obrotu na minutę, a każda strona mieści do czterech minut muzyki. W praktyce otrzymujemy dwa utwory – jeden po każdej stronie. Płyty można odtwarzać na większości manualnych gramofonów, pod warunkiem że ramię potrafi dotrzeć odpowiednio blisko środka talerza, a automatyczne zatrzymywanie da się wyłączyć.

fot. Tiny Vinyl

Firma uznała jednak, że skoro istnieją maleńkie płyty, powinien powstać także maleńki odtwarzacz. Tiny Vinyl Player jest niewiele większy od pudełka na buty i współpracuje wyłącznie z czterocalowymi krążkami. Pełnowymiarowej płyty nie da się na nim położyć, choćbyśmy bardzo chcieli sprawdzić elastyczność definicji słowa gramofon.

Urządzenie ma napęd paskowy, ręcznie obsługiwane ramię, wbudowany głośnik i łączność Bluetooth. Muzykę można więc przesłać do większego głośnika albo słuchawek bezprzewodowych. Z tyłu umieszczono również połączenie przewodowe. Odtwarzacz wymaga stałego zasilania, więc jego niewielkie rozmiary nie czynią z niego sprzętu piknikowego. W talerzu znalazło się natomiast miejsce na przechowywanie pięciu płyt.

fot. Tiny Vinyl

Gramofon za cenę kilku płyt

Tiny Vinyl Player kosztuje 50 dolarów, czyli około 190 zł. Na tle klasycznych gramofonów jest to kwota wyjątkowo przystępna. W tej cenie trudno jednak oczekiwać brzmienia, które skłoni audiofilów do ponownego przesłuchania całej kolekcji jazzu.

Wbudowany głośnik służy przede wszystkim do szybkiego odtwarzania muzyki. Producent wyposażył urządzenie w Bluetooth właśnie po to, aby użytkownik mógł łatwo poprawić jakość dźwięku, podłączając własny zestaw. Cała konstrukcja została pomyślana jako proste wejście do świata fizycznych nośników, także dla dzieci, nastolatków i osób, które nie zamierzają od razu kupować wzmacniacza, przedwzmacniacza i kolumn zajmujących pół salonu.

fot. Tiny Vinyl

Mam wrażenie, że jakość odtwarzania schodzi tutaj na dalszy plan całkiem świadomie. Tiny Vinyl Player ma przede wszystkim dostarczać rytuału. Trzeba wyjąć płytę, położyć ją na talerzu, opuścić ramię i po kilku minutach odwrócić krążek. Tyle wystarczy, aby utwór przestał być kolejnym anonimowym plikiem przepływającym przez playlistę.

Muzyka spotyka świat kolekcjonerskich figurek

Za pomysłem Tiny Vinyl stoi doświadczenie w branży zabawek i przedmiotów kolekcjonerskich. Współzałożyciel firmy Neil Kohler przez lata zajmował się między innymi produktami Funko. Każde wydanie Tiny Vinyl otrzymuje własny numer serii umieszczony na opakowaniu oraz płycie. Artyści i wytwórnie decydują o utworach, grafice, kolorze krążka oraz terminie premiery.

fot. Tiny Vinyl

W katalogu pojawiały się wydania związane między innymi z Arianą Grande, Rihanną, Britney Spears, Bruno Marsem, The Rolling Stones, Black Sabbath, Chappell Roan i Sabriną Carpenter. Taki dobór nazwisk wiele wyjaśnia. Produkt celuje w fandomy, które chętnie kupują limitowane wersje albumów, warianty kolorystyczne, gadżety koncertowe i przedmioty pozwalające pokazać przywiązanie do konkretnego artysty.

Pojedyncza płyta kosztuje zwykle 15 dolarów, czyli około 57 zł. Za tę kwotę otrzymujemy dwa utwory. Matematyka wypada więc mniej romantycznie niż sam produkt. Przy dziesięciu wydaniach kolekcja kosztuje już około 570 zł, bez odtwarzacza. Tiny Vinyl sprzedaje poczucie posiadania czegoś fizycznego, rzadkiego i estetycznego. Muzyka jest równie ważna jak możliwość ustawienia małej okładki na półce.

Półka, skrzynka i cały miniaturowy ekosystem

Do gramofonu przygotowano dodatkowe akcesoria. Crate to skrzynka mieszcząca do 30 płyt, zaprojektowana tak, aby odtwarzacz można było postawić bezpośrednio na niej. Kosztuje 20 dolarów, czyli około 76 zł. Frame jest ramką ścienną na cztery wydania i kosztuje 15 dolarów, czyli około 57 zł.

fot. Tiny Vinyl

W ten sposób niewielki odtwarzacz staje się początkiem całego systemu. Najpierw kupujemy płytę. Później gramofon, bo pasuje do niej rozmiarem. Następnie potrzebna jest skrzynka, ponieważ płyt zaczyna przybywać. Na koniec wybieramy ramkę, żeby najładniejsze okładki nie zginęły w kolekcji. To model sprzedaży dobrze znany z figurek, kart i designerskich zabawek. Każdy element jest dość tani, lecz komplet potrafi urosnąć do całkiem poważnej sumy.

Streaming nauczył nas słuchania wybranych piosenek zamiast całych albumów. Tiny Vinyl przenosi ten zwyczaj do świata analogowego. Cztery minuty na stronę wystarczą na współczesny singiel, ale pozostawiają niewiele miejsca na rozbudowane kompozycje czy artystyczne ambicje rodem z rocka progresywnego.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Ten gramofon odtwarza tylko maleńkie płyty. Format ma już milion wytłoczonych krążków"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX