powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Ten Indian wygląda jak świetnie zachowany zabytek. Technicznie zdecydowanie nim nie jest

W motoryzacji słowo vintage bywa dziś wyjątkowo pojemne. Czasem wystarczy brązowa kanapa, okrągła lampa i kolor lakieru przypominający coś z rodzinnego albumu, żeby producent zaczął opowiadać o dziedzictwie. W przypadku Indian Chief Vintage Sturgis, SD Edition takie skojarzenia mają jednak solidniejsze podstawy.

M
Monika Wojciechowska
2h temu·3 minuty·
Ten Indian wygląda jak świetnie zachowany zabytek. Technicznie zdecydowanie nim nie jest
Chcesz czytać więcej treści jak „Ten Indian wygląda jak świetnie zachowany zabytek. Technicznie zdecydowanie nim nie jest"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Motocykl powstał jako ukłon w stronę początków słynnego zlotu Sturgis Motorcycle Rally, a Indian był obecny tam właściwie od pierwszego dnia. Powstanie zaledwie 125 egzemplarzy, więc szansa na przypadkowe spotkanie jednego pod supermarketem jest raczej symboliczna.

Mam wrażenie, że właśnie tak powinno wyglądać grzebanie w archiwach własnej marki. Nie wystarczy przykleić historycznego logo i dopisać Limited Edition. Indian odtworzył cały klimat motocykli, które mogły pojawić się na drogach Dakoty Południowej przed II wojną światową, pozostawiając pod spodem współczesną maszynę ważącą ponad 300 kilogramów i wyposażoną nawet w ekran dotykowy.

Zanim Sturgis zamieniło się w motocyklowe święto

Dzisiaj Sturgis Motorcycle Rally trwa dziesięć dni i zwykle przyciąga setki tysięcy uczestników. Początki były zdecydowanie skromniejsze. W 1938 roku dealer Indian Motorcycle Clarence Pappy Hoel i klub Jackpine Gypsies zorganizowali zawody, w których wystartowało dziewięciu zawodników. Pierwsze wydarzenie, znane jako Black Hills Motor Classic, oglądało około 200 osób.

Trudno znaleźć dla specjalnej wersji Indiana lepszy kontekst. Tegoroczna, 86. edycja Sturgis Motorcycle Rally odbywa się od 7 do 16 sierpnia, a nowy Chief Vintage Sturgis, SD Edition został pokazany właśnie na jej rozpoczęcie. Liczba wyprodukowanych sztuk też została dobrana celowo – 125 egzemplarzy odpowiada 125-leciu marki Indian Motorcycle.

Takie jubileusze zazwyczaj pachną działem marketingu na kilometr. Tutaj historia rzeczywiście splata się z miejscem premiery. Indian nie musiał wymyślać legendy na potrzeby kampanii.

Czerwień, krem i numer 56 zamiast kolejnego matowego lakieru

Chief Vintage Sturgis dostał dwukolorowe malowanie Indian Motorcycle Red i Cream oraz wielobarwne logo z charakterystycznym pióropuszem, nawiązujące do motocykli marki z lat 30. Na bocznej osłonie pojawił się numer 56 namalowany w stylu dawnych numerów startowych, a każdy egzemplarz otrzymuje indywidualne oznaczenie w serii od 1 do 125.

Do tego dochodzą głęboko zachodzące na koła błotniki, szprychowe obręcze, pojedyncze siodło w brązowym kolorze Vintage Espresso, klasycznie wyprofilowana kierownica oraz podświetlany ornament na przednim błotniku. Także silnik wystylizowano na starszy, wykorzystując czarne cylindry oraz odpowiednio wykończone głowice i osłony popychaczy.

Patrząc na ten motocykl, pomyślałam, że producenci coraz częściej komplikują retro bardziej, niż trzeba. Indian zrobił rzecz prostszą – sięgnął po własne stare zdjęcia i pozwolił, żeby charakter zbudowały proporcje, kolory oraz detale. Efekt jest trochę jak świetnie zachowany motocykl znaleziony w garażu, dopóki nie podejdziemy bliżej.

Wygląd z lat 40., pod spodem całkiem współczesny cruiser

Sercem maszyny pozostaje chłodzony powietrzem Thunderstroke 116 V-Twin o pojemności 1890 cm³. Europejska specyfikacja przewiduje 156 Nm maksymalnego momentu obrotowego, a napęd współpracuje z sześciobiegową skrzynią i pasem zębatym. Motocykl z płynami waży około 327 kilogramów, ma 15-litrowy zbiornik paliwa i bardzo nisko umieszczone siedzenie – 686 mm nad ziemią.

Pod historyczną otoczką znalazły się trzy tryby jazdy – Tour, Standard i Sport – ABS, tempomat, bezkluczykowy zapłon oraz oświetlenie LED. Okrągły, 4-calowy ekran Ride Command oferuje nawigację, Bluetooth i dane dotyczące jazdy. Są także gniazda USB i 12 V oraz system wyłączający tylny cylinder podczas postoju.

Można lubić klimat lat 30., a jednocześnie doceniać nawigację i ABS. Nostalgia naprawdę nie wymaga cierpienia.

125 sztuk i praktycznie zerowa szansa na zakup

W Stanach Zjednoczonych Chief Vintage Sturgis, SD Edition kosztuje od 23 999 dolarów, czyli około 89 700 zł. Europejska cena jest wyraźnie wyższa – w Niemczech ustalono ją na 25 990 euro, czyli około 112 tysięcy zł. Co więcej, na rynek niemiecki ma trafić zaledwie jeden egzemplarz, podobnie jak do Austrii.

Oczywiście przy 125 sztukach na cały świat dyskusja o opłacalności staje się trochę akademicka. Ten Indian od początku zmierza w stronę kolekcji ludzi, którzy poza motocyklem kupują również jego pochodzenie. I akurat w tym przypadku trudno mi się temu dziwić. Za czerwono-kremowym lakierem stoi miejsce, data i wydarzenie, które przez niemal dziewięć dekad urosło z lokalnych wyścigów do jednego z największych spotkań motocyklowych świata.

Chief Vintage Sturgis przypomina przy okazji, że retro wypada najlepiej wtedy, gdy producent naprawdę ma do czego wracać. Indian ma całe archiwum takich powodów. Tym razem wybrał jeden z lepszych.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Ten Indian wygląda jak świetnie zachowany zabytek. Technicznie zdecydowanie nim nie jest"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX