powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Ten Land Rover wygląda jak auto do pracy, ale kosztuje tyle, że szkoda byłoby nim wozić drewno

Są samochody, które nawet stojąc pod biurem mówią: mam coś do zrobienia. Stary Land Rover Defender przez dekady należał właśnie do tej grupy. Nie był wygodny, nie był szczególnie subtelny, nie próbował też nikogo przekonać, że codzienność powinna wyglądać jak katalog luksusowego hotelu. Miał ciągnąć przyczepę, przejechać przez błoto, dowieźć ludzi tam, gdzie asfalt się kończy.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·5 minut·
Ten Land Rover wygląda jak auto do pracy, ale kosztuje tyle, że szkoda byłoby nim wozić drewno

fot. Jaguar Land Rover

Chcesz czytać więcej treści jak „Ten Land Rover wygląda jak auto do pracy, ale kosztuje tyle, że szkoda byłoby nim wozić drewno"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Dlatego nowa propozycja Land Rover Classic jest tak interesująca. Brytyjczycy przywracają do oferty klasycznego Defendera 110 Double Cab Pick-Up, czyli czterodrzwiowego pick-upa z pięcioma miejscami w kabinie i otwartą paką. W teorii – samochód dla człowieka, który musi przewieźć narzędzia, sprzęt albo pół ogrodu. W praktyce – bardzo drogie marzenie o tym, że kiedyś może się to wszystko wydarzy.

Bo współczesny rynek aut klasycznych coraz rzadziej sprzedaje same samochody. Sprzedaje wyobrażenie o życiu, w którym można nagle skręcić z drogi, otworzyć bramę na końcu świata i nie martwić się o to, czy parking ma kostkę brukową, czy tylko dwa koleiny po traktorze.

Pick-up, który nie musi już nikomu niczego udowadniać

Defender 110 Double Cab Pick-Up miał sens wtedy, gdy był po prostu jednym z narzędzi pracy. Mógł obsługiwać gospodarstwo, budowę, ekipę techniczną, park narodowy albo posiadłość, której właściciel naprawdę wiedział, do czego służy wyciągarka. Dziś wraca w zupełnie innym świecie – takim, w którym samochód terenowy częściej transportuje deskę surfingową na zdjęcie niż cement na budowę.

fot. Jaguar Land Rover

Trudno jednak odmówić temu nadwoziu uroku. Klasyczny Defender w wersji double cab wygląda lepiej niż większość współczesnych pick-upów, bo nie został zaprojektowany po to, by na każdym zdjęciu sprawiać wrażenie agresywnego. Jest pudełkowaty, trochę toporny i całkowicie bezczelny w swojej prostocie. Ma kabinę, pakę, wielkie koła i sylwetkę, która wygląda tak, jakby ktoś narysował ją linijką podczas przerwy na herbatę.

W dzisiejszych czasach, gdy część aut terenowych przypomina luksusowe apartamenty na podwyższonym zawieszeniu, Defender nadal ma w sobie coś z warsztatu. Tyle że ten warsztat został właśnie wyposażony w skórzaną tapicerkę Bridge of Weir, 9-calowy ekran i lakier, który pod światło zmienia odcień z zielonego na fioletowy i złoty.

Błoto na pokaz i lakier za cenę małego mieszkania

Land Rover pokazał cztery dopasowane do siebie Classic Defendery V8, stworzone dla jednego klienta. Wśród nich znalazł się nowy Double Cab Pick-Up, obok krótszego Defendera 90, wersji Soft Top i klasycznego 110 Station Wagon. Wszystkie otrzymały lakier Spectral Green, który w zależności od kąta i światła przechodzi między zielenią, fioletem oraz złotem.

fot. Jaguar Land Rover

I tu pojawia się ten moment, w którym klasyczny Defender zaczyna przypominać nieco zbyt dobrze ubranego gościa na grillu. Z jednej strony zachwyca, bo trudno przejść obok niego obojętnie. Z drugiej – człowiek odruchowo zastanawia się, czy wypada wrzucić na pakę mokre drewno, skoro nawet felgi, emblematy i elementy deski rozdzielczej dostały ten sam efektowny kolor.

Każdy z samochodów spędza blisko 400 godzin w zakładzie lakierniczym Land Rover Classic. To liczba, która dobrze pokazuje, gdzie dziś kończy się renowacja, a zaczyna produkcja luksusowego obiektu kolekcjonerskiego.

Nie mam nic przeciwko temu, że ktoś chce mieć samochód bardziej dopracowany niż własny salon. W końcu klasyczne auta zawsze były trochę emocjonalnym zakupem. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy terenówka dostaje tak dużo perfekcji, że jej największym zagrożeniem przestaje być głęboka kałuża, a stacja benzynowa z automatyczną myjnią.

Stary Defender, nowe mięśnie

Pod efektowną karoserią kryje się jednak coś więcej niż designerska fantazja. Land Rover Classic bierze oryginalne Defendery z lat 2012-2016, rozbiera je, odnawia i modernizuje według specyfikacji klienta. Każdy otrzymuje 5-litrowy silnik V8 o mocy 405 KM i 515 Nm momentu obrotowego, współpracujący z ośmiobiegowym automatem ZF. Do tego dochodzą poprawione hamulce, zawieszenie i elementy układu jezdnego.

fot. Jaguar Land Rover

To zestawienie ma swój urok. Na zewnątrz – samochód, którego forma pamięta czasy, gdy wnętrze auta terenowego pachniało gumą, mokrą kurtką i paliwem. Pod spodem – jednostka napędowa zdolna wywołać lekkie zdziwienie u kierowcy współczesnego SUV-a. Defender nadal prowadzi się jak Defender, więc nie będzie nagle sportowym crossoverem z trybem dynamicznym. I całe szczęście.

Niektórych samochodów nie należy wygładzać do końca. Ich charakter siedzi właśnie w tych drobnych niedoskonałościach: pionowej szybie, kanciastej kabinie, pozycji za kierownicą, która bardziej przypomina dowodzenie małą łodzią niż prowadzenie auta osobowego. Gdyby Defender zaczął jeździć jak Range Rover, straciłby połowę swojej prawdy.

Ekran w klasyku ma sens

Nowością jest też zintegrowany, 9-calowy ekran multimedialny z bezprzewodowym Apple CarPlay i Android Auto. I akurat ten element rozumiem wyjątkowo dobrze. Można romantyzować stare auta do upadłego, ale kiedy po trzech godzinach jazdy trzeba znaleźć stację benzynową, nocleg albo właściwy zjazd z autostrady, człowiek szybko przypomina sobie, że papierowa mapa nie zawsze buduje klimat.

fot. Jaguar Land Rover

Land Rover Classic podszedł do tego rozsądnie. Ekran jest wyraźnie większy niż fabryczne rozwiązania z końcówki życia starego Defendera, ale nie wygląda jak tablet przyklejony do deski rozdzielczej przez właściciela po obejrzeniu pięciu filmów na YouTube.

Tutaj technologia ma służyć podróży, a nie robić z klasyka cyfrowego eksperymentu.

Problemem jest cena

Cena oczywiście nie jest dla ludzi, którzy szukają auta do przewiezienia worków z ziemią. Klasyczny Defender V8 w wersji 90 startuje od 190 tysięcy funtów, czyli około 950 tysięcy zł. Defender 110 kosztuje więcej, a wersja Double Cab Pick-Up będzie wyceniana indywidualnie.

fot. Jaguar Land Rover

Za te pieniądze można kupić bardzo wiele nowych samochodów, bardzo dużo działki i prawdopodobnie także mały ciągnik, który wykona większość prac bardziej skutecznie. Ale nie o skuteczność tu chodzi. Defender Classic V8 jest produktem dla osób, które chcą mieć samochód będący jednocześnie pamiątką po dawnym świecie, luksusowym gadżetem i przepustką do opowieści o życiu bliżej natury.

Nie każdy właściciel pojedzie nim do lasu. Nie każdy wrzuci na pakę brudne narzędzia. Część z tych aut zobaczy błoto głównie na ekranie telefonu, gdy właściciel będzie wybierał trasę na weekendowy wyjazd. Mimo to trudno patrzeć na tego Defendera wyłącznie cynicznie.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Ten Land Rover wygląda jak auto do pracy, ale kosztuje tyle, że szkoda byłoby nim wozić drewno"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX