To limitowana edycja francuskiej Yemy, ograniczona do 400 sztuk. Cena wynosi 2725 dolarów, czyli około 9950 zł. Dostawy są zapowiedziane na czerwiec 2026 roku.
Retro diver, który po zmroku przestaje być grzeczny
Skin diver to specyficzny gatunek zegarka. Mniejszy, smuklejszy i zwykle bardziej codzienny niż masywne nurki projektowane z myślą o profesjonalnym sprzęcie. W latach 60. takie modele miały być praktyczne w wodzie, ale nadal nadawać się do noszenia poza nią. Właśnie ten balans widać tu bardzo dobrze: koperta ma 39 mm średnicy i 9,90 mm grubości, więc nie wygląda jak metalowy krążek przywiązany do ręki. Do tego dochodzi stal 316L, zakręcana koronka, podwójnie wypukłe szkło szafirowe i wodoszczelność 300 m.
Brzmi jak dość klasyczny zestaw? Tylko do momentu, w którym spojrzymy na tarczę i pasek. Tarcza jest pełnoluminescencyjna, biała, z czarnymi indeksami i wskazówkami. Pasek z gumy FKM Viton również dostał świecące wykończenie. W praktyce daje to zegarek, który za dnia jest niemal monochromatyczny i czysty, a po ciemku zamienia się w coś dużo bardziej efektownego. Trochę jak latarka ukryta pod płaszczykiem zegarkowej elegancji.

Mam przy tym mieszane uczucia do pełnego lume w zegarkach. Bardzo łatwo zrobić z tego sztuczkę, która wygląda dobrze na zdjęciu, ale po kilku dniach zaczyna męczyć. Tutaj ratuje to baza. Yema nie zbudowała tego modelu na przesadzonej kopercie i kolorystycznym hałasie. Czarny bezel z szafirową wkładką, prosty układ tarczy i smukła konstrukcja uspokajają całość. Dzięki temu efekt świecenia wygląda bardziej jak świadomy wybór stylistyczny niż próba wygrania konkursu na najbardziej widoczny nadgarstek w restauracji.
Mechanika też dostała swoje
Pod pełnoluminescencyjną powierzchnią pracuje mechanizm CMM.20, czyli automatyczny kaliber z mikrorotorem. Ma 70 godzin rezerwy chodu i deklarowaną dokładność na poziomie od -3 do +7 sekund dziennie. Mechanizm pracuje z częstotliwością 28 800 wahnięć na godzinę, a jego cienka konstrukcja pozwoliła utrzymać kopertę poniżej 10 mm grubości.
Mikrorotor nie jest rozwiązaniem, które widać z daleka. To bardziej detal dla osób, które wiedzą, na co patrzą. Pozwala odchudzić konstrukcję, a jednocześnie zachować automatyczny naciąg. W zegarku nurkowym taka smukłość ma znaczenie praktyczne, bo diver nie musi już wyglądać jak sprzęt wojskowy.
Yema konsekwentnie buduje też swoją opowieść wokół produkcji w Morteau we Francji, blisko szwajcarskiego pogranicza. Kaliber CMM.20 jest projektowany, składany i regulowany w tamtejszych warsztatach, a część komponentów pochodzi od lokalnych partnerów z Francji i Szwajcarii. Dla wielu kupujących to będzie ważniejsze niż sam efekt świecenia. Rynek zegarków jest pełen marek, które potrafią dobrze opakować gotowe mechanizmy. Tu Yema próbuje pokazać, że ma własne zaplecze.

Zegarek dla tych, którzy lubią detale
Yema nawiązuje do skin diverów z lat 60., ale nie zamyka się w rekonstrukcji. Full lume jest tu ruchem współczesnym, trochę ryzykownym, może nawet lekko dziwacznym. I dobrze, bo zegarki mechaniczne za około 10 tysięcy zł coraz rzadziej kupuje się wyłącznie z rozsądku.
To oczywiście nie jest model dla każdego. Biały, świecący pasek może się komuś wydać zbyt gadżeciarski. Pełnoluminescencyjna tarcza też nie będzie tak uniwersalna jak czarna, granatowa czy srebrna. Ale w świecie, w którym wiele diverów różni się głównie kolorem indeksów i nazwą limitowanej edycji. Nawet jeśli ktoś uzna, że sam nie założyłby tego zegarka, trudno odmówić mu charakteru.

Podoba mi się też, że parametry nie są tu tylko dekoracją do opisu. 300 m wodoszczelności, szafirowy bezel, zakręcana koronka, czytelny kontrast i dobra rezerwa chodu sprawiają, że Skin Diver Slim Full Lume nie kończy się na efekcie świecenia.
Yema Skin Diver Slim Full Lume przypomina, że zegarek mechaniczny w 2026 roku nie musi być rozsądnym zakupem, żeby był ciekawy. Wystarczy, że ma wyrazisty pomysł i dobrze dobrane proporcje.
Czy zapłaciłabym około 10 tysięcy zł za świecącego divera na białym gumowym pasku? Nie wiem. Pewnie długo patrzyłabym na zdjęcia, potem jeszcze dłużej udawała przed sobą, że to rozsądna decyzja.
