powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Ten zegarek nie mierzy snu ani stresu. Za to wygląda jak rekwizyt z dobrego science fiction

W świecie zegarków przyszłość zwykle wygląda dość przewidywalnie. Kolejna wersja smartwatcha ma więcej czujników, klasyczny model dostaje odrobinę cieńszą kopertę, a luksusowe marki przypominają nam, że idealny zegarek mechaniczny powinien wyglądać tak, jakby od czterdziestu lat nie wydarzyło się nic szczególnie interesującego. I wtedy pojawia się Amida Digitrend OSII Black – zegarek, który wygląda jak fragment deski rozdzielczej wyjęty z prototypowego samochodu sportowego z 1976 roku.

M
Monika Wojciechowska
1h temu·4 minuty·
Ten zegarek nie mierzy snu ani stresu. Za to wygląda jak rekwizyt z dobrego science fiction

fot. Amida

Chcesz czytać więcej treści jak „Ten zegarek nie mierzy snu ani stresu. Za to wygląda jak rekwizyt z dobrego science fiction"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Mam wrażenie, że właśnie dlatego tak dobrze pasuje do dzisiejszego momentu. Po latach cyfrowej dosłowności coraz bardziej ciągnie nas do przedmiotów, które tylko udają, że pochodzą z przyszłości. Nie muszą liczyć kroków, wyświetlać powiadomień ani pytać, czy dobrze spałyśmy. Wystarczy, że mają w sobie odrobinę tej dawnej, nierozsądnej wiary, że za kilka dekad wszystko będzie miało chromowane krawędzie, przyciemniane wizjery i przyciski jak z centrum dowodzenia promem kosmicznym.

Czas odczytywany bokiem

Amida Digitrend powstała w latach 70. jako zegarek dla kierowców. Zamiast patrzeć na klasyczną tarczę od góry, użytkownik odczytuje godzinę z przodu koperty – niemal tak, jakby spoglądał na niewielki wskaźnik na konsoli samochodu. To rozwiązanie miało sens w epoce, gdy producenci samochodów projektowali wnętrza z większym rozmachem niż przeciętne mieszkanie, a zegarki próbowały wyglądać jak sprzęt techniczny, nawet gdy ich jedynym zadaniem było pokazywanie czasu.

W Digitrendzie godziny przeskakują skokowo, a minuty przesuwają się płynnie. Mechanizm ukryto pod poziomymi dyskami, ale przez pryzmat szafirowego szkła obraz zostaje odbity tak, by można było odczytać go pionowo z przodu. Technicznie to drobiazg, wizualnie – cały sens tego zegarka.

fot. Amida

Bo Amida nie daje nam tu spokojnej, eleganckiej tarczy, tylko mały mechaniczny ekran. Coś pomiędzy licznikiem samochodowym, panelem sterowania w kapsule kosmicznej i sprzętem audio z czasów, gdy radio w aucie miało więcej pokręteł niż współczesna aplikacja bankowa.

Przyszłość, która spóźniła się o pół wieku

Oryginalny Digitrend pojawił się w 1976 roku, w samym środku rewolucji kwarcowej. To nie był najlepszy czas dla ambitnych zegarków mechanicznych, które chciały udawać elektronikę. Rynek coraz mocniej fascynował się prawdziwymi wyświetlaczami LED i tanimi zegarkami cyfrowymi, więc marka szybko zniknęła z radarów.

fot. Amida

Dziś ten splot okoliczności wygląda niemal ironicznie. Amida była zbyt futurystyczna jak na swoją epokę, a jednocześnie zbyt mechaniczna, by wygrać z elektroniką. Dopiero teraz jej dziwaczny pomysł wraca jako luksusowa ciekawostka dla ludzi, którzy mają już dość zegarków wyglądających jak bezpieczne powtórzenie poprzedniego modelu.

Marka została reaktywowana w 2024 roku, a Digitrend zaczął wracać w kolejnych odmianach. OSII Black rozwija wersję Open Sapphire, w której metalową osłonę zastąpiono dużym, zakrzywionym elementem z szafiru. W nowej edycji przezroczystość idzie jeszcze dalej, bo widoczne stają się nie tylko fragmenty wnętrza, ale również elementy mechanizmu i dyski odpowiedzialne za wskazanie czasu.

Wreszcie można go odczytać po zmroku

Największa zmiana w modelu OSII Black dotyczy światła. Zegarek dostał luminescencyjne oznaczenia godzin i minut, a także dodatkowe świecące elementy wewnętrznej konstrukcji. W ciemności nie wygląda już jak elegancka bryła z czarnym wizjerem, lecz bardziej jak podświetlony moduł z kokpitu samochodu koncepcyjnego.

fot. Amida

To akurat rozumiem. W zegarkach o tak mocnym charakterze łatwo przesadzić z dekoracją i zamienić projekt w gadżet, który dobrze wypada tylko na zdjęciach. Tutaj luminescencja ma jednak sens także użytkowy. Digitrend od początku był stworzony do szybkiego odczytywania czasu, a możliwość zobaczenia wskazań w słabszym świetle zwyczajnie domyka jego pierwotny pomysł.

Pod szafirową osłoną pojawiły się też dwa wygięte elementy przypominające pałąki lub fragment konstrukcji ochronnej z samochodu wyścigowego. Nie są konieczne, ale trudno udawać, że zegarki kupuje się wyłącznie dla konieczności. W tej cenie nikt nie szuka przecież najwydajniejszego sposobu na sprawdzenie, która jest godzina.

Mechanika, która bawi się w cyfrowość

W środku pracuje automatyczny Soprod Newton P024, wspierany przez własny moduł Amidy odpowiadający za skokowe godziny i przesuwające się minuty. Mechanizm pracuje z częstotliwością 28 800 wahnięć na godzinę i oferuje około 38 godzin rezerwy chodu. Koperta ma 39,6 x 39 mm, 15,6 mm grubości i wodoszczelność do 50 metrów.

fot. Amida

Brzmi to, jak typowa techniczna tabelka, ale w tym przypadku liczby dobrze pokazują, czym Amida chce być. To nie jest zegarek, który zasłania się historią i udaje muzealny eksponat. Mechanika została tu podporządkowana konkretnemu widowisku – ma pokazywać czas w sposób, który wygląda trochę jak cyfrowy, choć nie ma w nim baterii, ekranu ani elektroniki.

Właśnie ta przewrotność wydaje mi się najbardziej pociągająca. Dziś niemal każdy przedmiot stara się być inteligentny, połączony z siecią i gotowy do aktualizacji. Digitrend OSII Black wybiera inną drogę. Jest skomplikowany po to, by wykonać banalną czynność bardziej widowiskowo niż trzeba.

Cena za kawałek alternatywnej przyszłości

Amida przygotuje tylko 150 egzemplarzy Digitrend OSII Black. Model na pasku z czarnej Alcantary kosztuje 5150 franków szwajcarskich, czyli około 24 tysięcy zł, przed podatkami. Wersja na stalowej bransolecie została wyceniona na 5500 franków szwajcarskich, czyli około 25 600 zł, również przed podatkami. Zamówienia są już otwarte, a wysyłki mają ruszyć w sierpniu 2026 roku.

fot. Amida

To dużo za zegarek, który nie będzie szczególnie dyskretny, nie sprawdzi się jako uniwersalny wybór do garnituru i prawdopodobnie częściej wywoła pytanie ,co to jest niż komentarz ładny zegarek. Ale może właśnie o to chodzi.

Luksus coraz rzadziej polega na posiadaniu rzeczy, którą wszyscy rozpoznają. Coraz częściej jest nim możliwość wybrania czegoś dziwnego, świadomego i trochę niepraktycznego. Amida Digitrend OSII Black jest zegarkiem dla osób, które patrzą na współczesne premiery i mają ochotę zapytać, gdzie podziały się prawdziwie odważne pomysły.

A potem zakładają na nadgarstek mały, mechaniczny tunel czasu.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Ten zegarek nie mierzy snu ani stresu. Za to wygląda jak rekwizyt z dobrego science fiction"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX