powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Ten zegarek pokazuje tylko godzinę. Resztę wygrywa mechanizm za ponad milion złotych

Współczesny zegarek potrafi policzyć kroki, wykryć bezdech, odebrać telefon i poinformować, że siedzimy o trzy minuty za długo. L.Leroy Vox Temporis wybiera zupełnie inną drogę. Za cenę zaczynającą się od ponad 1,2 mln zł oferuje jedną wskazówkę, obracającą się tarczę i brak możliwości zwyczajnego odczytania minut.

M
Monika Wojciechowska
59 min temu·4 minuty·
Ten zegarek pokazuje tylko godzinę. Resztę wygrywa mechanizm za ponad milion złotych
Chcesz czytać więcej treści jak „Ten zegarek pokazuje tylko godzinę. Resztę wygrywa mechanizm za ponad milion złotych"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Na pierwszy rzut oka można uznać to za szczególnie kosztowny sposób utrudniania sobie życia. Po chwili zaczynam jednak rozumieć pomysł. Mechaniczne zegarmistrzostwo dawno przegrało ze smartfonem walkę o najłatwiejszy dostęp do precyzyjnego czasu. L.Leroy nawet nie wchodzi więc na ten ring. Minuty każe sobie… odsłuchać. I właśnie wokół tej drobnej niedogodności zbudowano jeden z bardziej osobliwych zegarków tegorocznych Geneva Watch Days.

Wskazówka stoi, porusza się tarcza

Vox Temporis wygląda zaskakująco spokojnie, gdy weźmie się pod uwagę, ile mechaniki ukryto wewnątrz. Na tarczy znajduje się jedna, ręcznie grawerowana wskazówka w kształcie strzały. Co więcej, pozostaje ona nieruchoma. Obraca się za to znajdująca się pod nią tarcza z promienistym wzorem flinqué soleil.

W praktyce wzrokiem odczytujemy więc godzinę, mniej więcej orientując się, jak daleko zaszedł czas. Podziałki minutowej nie przewidziano. Jeśli właściciel koniecznie chce wiedzieć, czy jest 14:21, czy może już 14:23, musi uruchomić minutową repetycję suwakiem umieszczonym przy godzinie 9. Mechanizm wybija na dwóch gongach godziny, kwadranse oraz pozostałe minuty.

Mam wrażenie, że właśnie ta odrobina niedorzeczności dobrze pokazuje, czym stało się dziś najwyższe zegarmistrzostwo. Przy zegarku za siedmiocyfrową kwotę w złotych nikt poważnie nie pyta, czy wygodnie sprawdza się na nim godzinę przed odjazdem autobusu. Tu kupuje się skomplikowaną maszynę oraz pewien rytuał korzystania z niej. Dokładny czas zapewne i tak wyświetla telefon leżący w kieszeni.

Pomysł ma ponad 200 lat i kiedyś był całkiem praktyczny

Cała koncepcja wyrasta z zegarka à tact wykonanego przez Leroy około 1810 roku dla księcia Hesji. Historyczny egzemplarz, znajdujący się obecnie w kolekcji Patek Philippe Museum, umożliwiał określenie godziny oraz półgodzin dotykiem. Wokół koperty rozmieszczono kamienie, dzięki którym właściciel mógł dyskretnie sprawdzić czas bez wyjmowania zegarka i bez światła.

To był czas, kiedy ostentacyjne spoglądanie na zegarek w towarzystwie mogło uchodzić za zachowanie niezbyt eleganckie. Pomysł miał więc praktyczne uzasadnienie, nawet jeśli najbardziej wystawne egzemplarze same należały do luksusowych przedmiotów dostępnych wyłącznie dla wyjątkowo zamożnych klientów.

Dwieście lat później sytuacja robi się przewrotnie odwrotna. Możemy poznać godzinę z dokładnością do sekundy niemal z każdego ekranu wokół nas, a L.Leroy buduje urządzenie, które celowo zmusza do zwolnienia. Nie jestem szczególną zwolenniczką dorabiania wielkiej filozofii do każdego mechanicznego zegarka, ale tutaj historyczny punkt wyjścia rzeczywiście tłumaczy konstrukcję. Jedna wskazówka nie została dodana po to, żeby projekt wyglądał ekscentrycznie na zdjęciach.

Pod spokojną tarczą pracuje 321 części

Dopiero po odwróceniu zegarka proporcje pomiędzy prostotą a komplikacją stają się naprawdę zabawne. Ręcznie nakręcany kaliber L601SQR składa się z 321 elementów i 29 kamieni, pracuje z częstotliwością 3 Hz i zapewnia około 90 godzin rezerwy chodu. W środku znalazł się również latający tourbillon wykonujący pełny obrót w ciągu minuty. Sama jego klatka ma 13,6 mm średnicy i składa się z 76 elementów.

Do tego dochodzi wspomniana repetycja minutowa, jedna z najbardziej wymagających klasycznych komplikacji zegarmistrzowskich. Zegarek musi mechanicznie rozpoznać aktualny czas, przełożyć go na odpowiednią sekwencję uderzeń i wykonać ją po uruchomieniu mechanizmu przez właściciela.

Całość zamknięto w okrągłej kopercie o średnicy 43 mm. Do wyboru są trzy materiały: tytan klasy 5, 18-karatowe różowe złoto 5N oraz platyna 950. Z tyłu zastosowano otwieraną pokrywę w stylu oficerskim. Przycisk przy godzinie 4 pozwala ją odchylić i odsłonić mechanizm. Wodoszczelność wynosi skromne 30 metrów, ale trudno sobie wyobrazić właściciela planującego pływanie z minutową repetycją wartą ponad milion złotych.

Cena sprawia, że nawet wersja tytanowa brzmi ekstrawagancko

Powstanie zaledwie 15 egzemplarzy Vox Temporis we wszystkich trzech odmianach. Wersja z tytanu kosztuje 265 000 franków szwajcarskich, czyli około 1,21 mln zł. Za różowe złoto trzeba zapłacić 290 000 franków, czyli około 1,33 mln zł, a platynowa odmiana została wyceniona na 320 000 franków, czyli około 1,46 mln zł.

Oczywiście przy takich kwotach rozmowa o opłacalności szybko staje się jałowa. Można kupić fantastyczny samochód, mieszkanie albo pokaźną kolekcję świetnych zegarków. Kto zamawia Vox Temporis, raczej zdążył już wcześniej rozważyć wszystkie te możliwości.

Luksus bardzo często próbuje dziś imponować materiałem, rozmiarem albo liczbą komplikacji wyeksponowanych na tarczy. L.Leroy schował znaczną część mechanicznego spektaklu i zostawił właścicielowi jedną wskazówkę. Żeby poznać dokładniejszy czas, trzeba przesunąć suwak i słuchać.

Absurdalne? Trochę. Ale w świecie, w którym godzinę sprawdzamy kilkadziesiąt razy dziennie bez najmniejszego zastanowienia, zegarek za ponad milion złotych wymagający kilku sekund uwagi ma przynajmniej własny pomysł na luksus.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Ten zegarek pokazuje tylko godzinę. Resztę wygrywa mechanizm za ponad milion złotych"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX