powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

Ten zegarek wygląda jak sorbet, ale kosztuje jak poważna inwestycja

Luksusowe zegarki mają czasem w sobie przedziwną sprzeczność. Z jednej strony są przedmiotami skrajnie poważnymi, odmierzanymi w mikronach, rezerwach chodu, manufakturowych kalibrach i limitacjach. Z drugiej – bywają absolutnie beztroskie, kolorowe, niemal deserowe. Hublot w nowej wakacyjnej odsłonie Big Bang idzie właśnie w tę słodką stronę, ale robi to po swojemu: z ceramiki w pastelowych kolorach, z mocną konstrukcją i z ceną, która skutecznie przypomina, że nawet lato w Saint-Tropez ma swoje progi wejścia.

M
Monika Wojciechowska
2h temu·4 minuty·
Ten zegarek wygląda jak sorbet, ale kosztuje jak poważna inwestycja

fot. Hublot

Chcesz czytać więcej treści jak „Ten zegarek wygląda jak sorbet, ale kosztuje jak poważna inwestycja"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Mam wrażenie, że pastel w zegarkach przez lata był traktowany z lekką podejrzliwością. Kojarzył się z sezonową fanaberią, z dodatkiem do lnianej koszuli, z czymś, co ładnie wygląda na zdjęciu przy basenie, ale niekoniecznie wytrzyma więcej niż jedne wakacje. Hublot gra z tym skojarzeniem bez kompleksów.

Nowe Big Bang Summer są różowe, miętowe i błękitne, a jednocześnie pozostają technicznymi, limitowanymi zegarkami z wysokiej półki. To połączenie ma w sobie pewną bezczelność, ale akurat w przypadku Hublota trudno udawać zdziwienie. Ta marka od dawna lubi sprawdzać, ile koloru, materiałowej ekstrawagancji i sportowej przesady można zmieścić na nadgarstku, zanim ktoś powie: dobrze, wystarczy.

Wakacyjny zegarek, który wygląda jak luksusowy sorbet

Nowa letnia linia Big Bang Summer opiera się na pastelowej ceramice w trzech kolorach: różowym, miętowym i błękitnym. To nie są barwy dobrane przypadkiem z próbnika lakierów do paznokci. W tej kolorystyce wyraźnie czuć śródziemnomorski filtr: rozgrzane światło, hotelowe tarasy, jasny piasek, basen o poranku i tę specyficzną wakacyjną estetykę, w której wszystko wygląda trochę drożej niż powinno.

Hublot ma jednak tę przewagę, że za samym kolorem stoi technologia materiałowa. Ceramika w zegarkach jest lekka, odporna na zarysowania i przyjemniejsza w codziennym noszeniu niż mogłoby się wydawać. Jednocześnie uzyskanie tak nasyconych, powtarzalnych kolorów w ceramice nie jest prostą zabawą w barwnik. Właśnie dlatego pastelowy Big Bang nie wygląda jak sezonowa nakładka na znany model, ale jak pełnoprawny pokaz kompetencji.

fot. Hublot

Można oczywiście żartować, że to zegarek w kolorze makaroników z butikowej cukierni, ale te makaroniki wypieczono w laboratorium materiałowym, a rachunek pasuje raczej do kolacji z widokiem na port pełen jachtów.

Dwa poziomy wakacyjnej przesady

W kolekcji pojawiają się dwa główne modele o bardzo podobnym charakterze wizualnym, ale zupełnie innym ciężarze zegarmistrzowskim. Pierwszy to Big Bang Summer Multi-Colored Ceramic 42 mm z mechanizmem Unico flyback chronograph. Ma szkieletowaną tarczę, 72 godziny rezerwy chodu, wodoszczelność do 100 metrów i limitację do 200 egzemplarzy. Cena wynosi 33 700 euro, czyli około 145 tysięcy zł.

Drugi model to większy, 44-milimetrowy Big Bang Summer Multi-Colored Ceramic Tourbillon. Tutaj wchodzi już poziom kolekcjonerskiej ekstrawagancji: automatyczny tourbillon, 72 godziny rezerwy chodu i limitacja do zaledwie 10 sztuk. Cena? 116 000 euro, czyli około 499 tysięcy zł. Pół miliona za pastelowy zegarek brzmi jak zdanie, które mogłoby paść przy stoliku, przy którym nikt nie pyta o ceny deserów. A jednak właśnie ta kwota dobrze pokazuje, czym jest ten projekt. To wakacyjny luksus bez udawanej skromności.

W praktyce te zegarki będą oczywiście funkcjonować bardziej jako deklaracja gustu niż narzędzie do sprawdzania godziny. Przy tej półce cenowej nikt nie kupuje chronografu po to, żeby mierzyć czas gotowania makaronu. Kupuje się przedmiot, który opowiada coś o właścicielu: że lubi technikę, lubi kolor, ma dystans do konserwatywnego zegarmistrzostwa i najwyraźniej nie boi się zegarka, który na tle klasycznego garniturowca wygląda jak gość w pastelowej koszuli na zebraniu zarządu.

Hublot dobrze wie, że kolor może być poważny

W świecie luksusowych zegarków wciąż działa dość stary odruch: im drożej, tym spokojniej. Stal, złoto, czerń, granat, srebro, ewentualnie dyskretna zieleń. Kolor ma być kontrolowany, najlepiej obecny w detalu. Hublot od lat podważa ten porządek, czasem z lepszym, czasem z bardziej dyskusyjnym skutkiem. Nowa pastelowa ceramika jest ciekawa właśnie dlatego, że nie idzie w krzykliwy neon ani sportową agresję. Te barwy są miękkie, lekkie, niemal wakacyjne, ale forma Big Bang pozostaje masywna, techniczna i rozpoznawalna.

To zestawienie może drażnić purystów. Rozumiem ich do pewnego stopnia, bo Hublot bywa marką, przy której subtelność zostaje daleko za drzwiami salonu. Tyle że w tym przypadku przesada jest przynajmniej spójna. Big Bang od początku był zegarkiem dla ludzi, którzy nie chcieli zegarmistrzowskiej ciszy. W pastelowej wersji nie traci tego charakteru, tylko zmienia ton: mniej klub VIP po północy, więcej prywatna plaża.

fot. Hublot

Sezonowość, która kosztuje tyle co mieszkanie sprzed kilku lat

Największe jest tu napięcie między wakacyjną lekkością a ceną. Pastel, lato, gumowy pasek, sportowy luz – wszystko sugeruje swobodę. Tymczasem mówimy o przedmiotach tak drogich i limitowanych, że dla większości osób pozostaną raczej ciekawostką z luksusowego świata niż realnym zakupem. Takie zegarki są jak obserwowanie mody z bardzo wysokiego piętra: nie trzeba w niej uczestniczyć, żeby zobaczyć, w którą stronę przesuwa się język luksusu.

A ten język coraz częściej dopuszcza zabawę. Dawniej powaga była walutą prestiżu. Dziś prestiż może być miętowy, różowy i błękitny, o ile stoi za nim materiał, mechanizm i ograniczona dostępność. Hublot świetnie to rozumie. Sprzedaje lato zamknięte w ceramice, ale robi to z takim rozmachem, że trudno pomylić ten zegarek z wakacyjną błyskotką.

Czy sama chciałabym nosić pastelowego Big Banga? Pewnie przez chwilę tak, choć bardziej z ciekawości niż potrzeby. Chciałabym zobaczyć, jak taki zegarek zachowuje się poza idealnym światłem zdjęć prasowych: przy zwykłej koszuli, w mieście, w dniu, który nie wygląda jak folder hotelowy. Bo dopiero wtedy widać, czy odważny luksus ma charakter, czy tylko dobrą scenografię. W przypadku Hublota podejrzewam, że odpowiedź będzie zależeć od osoby, która go nosi. Ten zegarek nie wybacza nieśmiałości.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Ten zegarek wygląda jak sorbet, ale kosztuje jak poważna inwestycja"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX