powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Styl życia

The Twelve właśnie stał się lepszym zegarkiem. Z zewnątrz prawie tego nie widać

W zegarkach mechanicznych można zmienić kolor tarczy, dorzucić nowy pasek i ogłosić premierę z odpowiednio efektownymi zdjęciami. Christopher Ward wybrał mniej widowiskową drogę. C60 Trident Reef oraz The Twelve dostały nowy mechanizm Sellita SW200-2 Power+, a wraz z nim 65 godzin rezerwy chodu zamiast dotychczasowych 38.

M
Monika Wojciechowska
2h temu·4 minuty·
The Twelve właśnie stał się lepszym zegarkiem. Z zewnątrz prawie tego nie widać

fot. Christopher Ward

Chcesz czytać więcej treści jak „The Twelve właśnie stał się lepszym zegarkiem. Z zewnątrz prawie tego nie widać"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Na zdjęciu łatwo tego nie zauważyć. Na nadgarstku również. Dopiero po zdjęciu zegarka w piątek wieczorem i ponownym założeniu go w poniedziałek rano zaczyna być jasne, dlaczego dodatkowe godziny są czymś więcej niż cyferką do tabeli. Mam wrażenie, że właśnie takie poprawki starzeją się najlepiej. Nowy kolor może znudzić się po kilku miesiącach. Dłuższa rezerwa chodu przydaje się za każdym razem, kiedy zegarek trafia na dwa dni do szuflady.

Stary SW200 miał jedną wadę, którą trudno było ignorować

Sellita SW200 od lat jest jednym z najpopularniejszych szwajcarskich mechanizmów automatycznych stosowanych przez niezależne marki. Jest sprawdzony, łatwy w serwisowaniu i dostępny dla producentów, którzy nie chcą albo nie mogą budować własnych kalibrów od podstaw.

fot. Christopher Ward

Problemem pozostawała rezerwa chodu. Około 38 godzin oznaczało, że zegarek odłożony na dłużej niż półtorej doby zwykle trzeba było ponownie ustawić. Przy jednym zegarku może nie być to szczególnie uciążliwe. Przy kilku mechanicznych modelach w kolekcji szybko zamienia się w powtarzalny rytuał.

Nowa Sellita SW200-2 Power+ wydłuża ten czas do 65 godzin. Mechanizm nadal pracuje z częstotliwością 4 Hz, czyli 28 800 wahnięć na godzinę. Christopher Ward reguluje go we własnym zakresie do dokładności od -5 do +12 sekund na dobę.

Różnica pomiędzy 38 a 65 godzinami dobrze pokazuje, jak bardzo zmieniły się oczekiwania wobec współczesnych automatów. Jeszcze kilka lat temu wynik w okolicach 40 godzin nikogo szczególnie nie dziwił. Dzisiaj 60, 70 czy nawet 80 godzin coraz częściej pojawia się także w zegarkach, które nie kosztują fortuny.

fot. Christopher Ward

The Twelve dostaje poprawkę dokładnie tam, gdzie jej potrzebował

The Twelve stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych modeli Christophera Warda. Zintegrowana bransoleta, dwunastokątny bezel i mocno teksturowana tarcza dały marce sportowy zegarek, który z powodzeniem konkuruje w segmencie znacznie droższych konstrukcji.

Teraz stalowy The Twelve z automatycznym mechanizmem otrzymuje SW200-2 Power+ w wersjach o średnicy 36, 38 i 40 mm. Dostępne są między innymi tarcze White, Glacier Blue oraz Nordic Blue.

Pod względem wizualnym rewolucji właściwie nie ma i uważam to za dobrą decyzję. The Twelve zdążył już wypracować charakterystyczny wygląd. Aktualizacja dotyczy obszaru, który rzeczywiście ograniczał jego codzienną wygodę.

fot. Christopher Ward

Mechanizm można oglądać przez przeszklony szafirowy dekiel. Christopher Ward dorzucił również własny projekt rotora, więc od strony dekla całość wygląda bardziej indywidualnie niż standardowa Sellita wyjęta prosto z katalogu dostawcy.

Cena The Twelve z nowym mechanizmem zaczyna się od 1350 dolarów, czyli około 5200 zł.

Trident Reef z 65 godzinami pasuje do swojego charakteru jeszcze lepiej

Drugi model objęty aktualizacją to C60 Trident Reef. To bardziej kolorowa i swobodna odmiana nurkowej rodziny Christophera Warda, dostępna w kilku mocnych wersjach tarczy oraz z szerokim wyborem pasków.

fot. Christopher Ward

Do wyboru pozostają koperty 41 i 44 mm, a wodoszczelność wynosi 200 metrów. Mechanizm również oglądamy przez szafirowy dekiel.

W przypadku divera dodatkowe 27 godzin rezerwy wydaje mi się szczególnie rozsądną zmianą. Taki zegarek często funkcjonuje jako model weekendowy, wakacyjny albo element większej kolekcji. Możliwość odłożenia go na dwa dni bez automatycznego założenia, że po powrocie wskazówki będą stały, zwyczajnie ułatwia życie.

C60 Trident Reef z Sellitą SW200-2 Power+ kosztuje od 1 135 dolarów, czyli około 4 370 zł. W zależności od wybranego paska lub bransolety cena może oczywiście wzrosnąć.

Warto też zauważyć, że Christopher Ward coraz wyraźniej przesuwa się z pozycji marki oferującej dużo za rozsądne pieniądze w stronę producenta, który chce być oceniany na równi z bardziej uznanymi nazwami ze Szwajcarii. W takim otoczeniu 38 godzin rezerwy chodu zaczynało wyglądać po prostu staro.

Klienci porównują dziś nie tylko wykończenie koperty czy jakość bransolety, ale też to, jak długo zegarek może leżeć bez ruchu i nadal być gotowy do założenia. 65 godzin nie brzmi może spektakularnie na papierze, ale w praktyce sprawia, że The Twelve i Trident Reef stają się bardziej kompletne.

Za dodatkowe godziny trzeba dopłacić

Christopher Ward podniósł ceny obu modeli o 140 dolarów, czyli około 540 zł. Można więc zadać całkiem rozsądne pytanie, czy 27 dodatkowych godzin rezerwy chodu jest warte takiej kwoty.

Patrząc wyłącznie na tabelę, dopłata może wydawać się spora. Mechanizm nadal pozostaje automatyczną Sellitą, częstotliwość pracy się nie zmieniła, a z zewnątrz zegarek wygląda praktycznie tak samo.

Z drugiej strony dostajemy także lepszą regulację i rozwiązanie jednej z największych słabości poprzedniego SW200-1. Dla osoby kupującej zegarek na kilka lat dodatkowe 140 dolarów rozkłada się na bardzo dużą liczbę weekendów, podczas których nie trzeba ponownie ustawiać godziny i daty.

fot. Christopher Ward

Bardziej przekonuje mnie taki sposób rozwijania istniejącej kolekcji niż mnożenie kolejnych limitowanych wariantów kolorystycznych. Zegarek po aktualizacji wygląda znajomo, ale staje się wygodniejszy w codziennym użytkowaniu.

Christopher Ward zastosował nową Sellitę po raz pierwszy wcześniej w tym roku w odświeżonej rodzinie C63 Sealander. Teraz mechanizm trafia do dwóch znacznie ważniejszych modeli. Można więc przypuszczać, że SW200-2 Power+ będzie stopniowo zastępował starszą wersję również w kolejnych zegarkach marki.

65 godzin zaczyna być poziomem, którego po prostu oczekuję od współczesnego automatu w tej cenie. Szczególnie gdy zegarek ma konkurować jako rozsądniejsza alternatywa dla dużo droższych szwajcarskich marek.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „The Twelve właśnie stał się lepszym zegarkiem. Z zewnątrz prawie tego nie widać"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX