Nowy Waterbury Heritage Automatic jest dobrym przykładem tej zmiany. Ma 39-milimetrową kopertę, automatyczny mechanizm Miyota, emaliowaną tarczę i wskazanie dnia tygodnia oraz daty. Do tego kosztuje w Europie od 429 euro, czyli około 1 880 zł. Jeszcze kilka lat temu przy nazwie Timex taka kwota mogłaby wywołać lekkie uniesienie brwi. Dzisiaj wygląda już znacznie mniej zaskakująco.
Timex trafił z rozmiarem
Mam wrażenie, że w klasycznych zegarkach producenci wreszcie zaczęli odchodzić od obsesji powiększania kopert. Waterbury Heritage ma średnicę 39 mm i 46 mm od ucha do ucha, więc powinien wyglądać dobrze również na mniejszym nadgarstku. Grubość wynosi 13,5 mm. Nie jest więc szczególnie smukły jak na zegarek o eleganckim charakterze, ale trudno też mówić o przesadnie masywnej konstrukcji.

Do wyboru są dwie wersje. Model TW2Y94100 otrzymał głęboką niebieską tarczę i srebrną stalową bransoletę. TW2Y94200 jest bardziej efektowny – czarną tarczę uzupełniają złote akcenty na indeksach, wskazówkach, koronce i środkowych ogniwach bransolety. Oba warianty mają stalowe koperty wykończone powierzchniami szczotkowanymi i polerowanymi.
Przy 39 mm Waterbury nie potrzebuje przesadnej ilości detali, żeby dobrze wyglądać. Emaliowana tarcza, proste indeksy, smukła wskazówka sekundowa i klasyczne okno day-date na godzinie trzeciej wystarczają. Projekt jest uporządkowany, ale nie sterylny.
Jest automat, dzień tygodnia i data
Za pracę Waterbury Heritage Automatic odpowiada Miyota 8205. To japoński mechanizm automatyczny z 21 kamieniami, możliwością ręcznego dokręcania i zatrzymaniem sekundnika podczas ustawiania godziny. Pracuje z częstotliwością 21 600 wahnięć na godzinę, a deklarowana rezerwa chodu wynosi około 42 godzin. Producent mechanizmu podaje dokładność od -20 do +40 sekund na dobę.

Trudno uznać te parametry za spektakularne. Miyota 8205 jest raczej sprawdzonym wołem roboczym niż mechanizmem, którym kolekcjoner będzie chwalił się przy kolacji. W tym przypadku ma jednak jedną istotną zaletę: obsługuje zarówno datę, jak i dzień tygodnia. W codziennym zegarku takie rozwiązanie ma zwyczajnie praktyczną wartość.
Mechanizm można oglądać przez przeszklony dekiel. W zegarku tej klasy cenowej nie jest to szczególna ekstrawagancja, ale nadal lubię takie rozwiązanie. Automat kupuje się przecież także dla przyjemności obcowania z mechaniką. Skoro wirnik i koła rzeczywiście pracują pod spodem, dobrze czasem móc na nie spojrzeć.
Bransoleta dostała kilka bardzo praktycznych rozwiązań
Timex sporo uwagi poświęcił bransolecie. Jest stalowa, ma zapięcie motylkowe, teleskopy quick-release i regulowane ogniwa, które można dopasować bez używania narzędzi. Szerokość przy kopercie wynosi 20 mm. Czarna wersja waży 143,9 g, więc Waterbury powinien dawać na nadgarstku poczucie dość solidnego zegarka.

Podoba mi się ten kierunek, bo właśnie na takich rzeczach często potykają się niedrogie automaty. Tarcza wygląda świetnie na zdjęciu, koperta jest dobrze dobrana, a później pojawia się przeciętna bransoleta, której regulacja oznacza walkę z mikroskopijnymi pinami przy kuchennym stole. Tutaj producent przynajmniej pomyślał o tym, co dzieje się z zegarkiem po wyjęciu z pudełka.
Wodoszczelność wynosi 50 metrów. Timex określa ją jako wystarczającą między innymi do krótkiego pływania, choć zdecydowanie nie jest to zegarek projektowany z myślą o wodzie.
Przy prawie 2000 zł zaczynam jednak patrzeć na szkło
Jest jeden element specyfikacji, przy którym zaczynam się zastanawiać. Nad tarczą znalazło się podwójnie wypukłe szkło mineralne K1 z powłoką antyrefleksyjną. Wygląd może być bardzo dobry, szczególnie przy takiej stylistyce tarczy, ale w zegarku za około 1 900-2 000 zł część klientów będzie już oczekiwać szafiru.


Zwłaszcza że niebieski Waterbury Heritage Automatic kosztuje 429 euro, czyli około 1 880 zł, a czarno-złota odmiana 449 euro, czyli około 1 970 zł. To kwoty, przy których wybór konkurencyjnych automatów staje się naprawdę szeroki.
Z drugiej strony specyfikacja nigdy nie opowiada całej historii zegarka. Można znaleźć modele z szafirem, większą rezerwą chodu i lepszą deklarowaną dokładnością, które wizualnie pozostawiają mnie zupełnie obojętną. Tutaj Timex postawił mocno na proporcje, tarczę, bransoletę i klasyczny charakter, a właśnie takie elementy ogląda się każdego dnia.
Waterbury Heritage Automatic pokazuje też, że Timex wyraźnie chce być dziś marką znacznie szerszą niż producent tanich kwarców. Prawie 2 000 zł za zegarek z logo Timexa przestało być kuriozum. Nadal jednak jest kwotą wystarczająco wysoką, żeby zacząć sprawdzać każdy szczegół.
