Budynek był ponadczasowy w swoich założeniach tak bardzo, że aż były bezpośrednim czynnikiem w formie jaką przybrał wieżowiec i już chyba nigdy nie powstanie coś o takiej sile rażenia wdzięku pobudzającego wyobraźnię. Wieżowiec Nakagin miał dokładnie 140 mieszkań, a każde z nich można było wymienić.
To było coś więcej niż marzenie. Ten budynek był symbolem transformacji i nadziei na nowoczesne jutro
Koncepcja architekta Kishoa Kurokawy była w pewnym sensie, bardzo prosta i jak się okazało, realna do zrealizowania. Stworzono dwa betonowe trzony, które były postawione pionowo i mimo wszystko, trudno je nazwać czymś innym niż fundamentem całej konstrukcji. Można też spojrzeć na nie inaczej, bardziej jak na łodygę albo jeszcze lepiej konar. Jednakże takiego specjalnego rodzaju bez rozrastających się gałęzi, tylko bezpośrednio na nich zamontowano każde ze 140 mieszkań wieży Nakagin w dystrykcie Ginza.
Owe betonowe bloki były jedynym stałym elementem. Cała idea polegała na tym, że mieszkania zamknięto w formie kapsuł, gdyż są w swojej naturze zmienne jak marzenie. Jednego dnia może być to podróż w kosmos, drugiego chęć zostania pilotem, a trzeciego baristą. W skrócie, kapsuły miały się zmieniać w rytm życia człowieka i adaptować do świata niezmiennie prącego do przodu.
Takie były czasy. Możliwe, że od początku nie miało to racji bytu
Odniesienie tej koncepcji do elementów flory nie było takie znowu przypadkowe. Marzenie o zbudowaniu wieżowca Nakagin było trochę na przegranej pozycji od momentu kiedy wykiełkowało. Wszystko przez gnającą na złamanie karku odbudowującą się japońską gospodarkę po drugiej wojnie światowej. Działać i rozwijać się trzeba było szybko, więc żadna rzecz nie wydawała warta trzymania na dłużej.

Tak narodził się metabolizm, styl traktujący miasta jak żywe istoty, które mogły się rozbudowywać, więdnąć i rozrastać na nowo, zupełnie jak natura. Niestety rzeczywistość nie była łaskawa dla tej modernistycznej wizji. Pozwoliła jej trwać przez 50 lat, ale w tym czasie wiele pokoleń mogło nacieszyć oczy jedną z najbardziej niezwykłych struktur w historii architektury.
Czytaj też: Projektanci znów psują grafikę. Hyper goo wyrasta z tęsknoty za starym internetem
“Łodygi” piętrzyły się od 11 do 13 kilometrów, a w nich była oczywiście umieszczona infrastruktura prowadząca życie do umieszczonych na nich mieszkań, mających być pełnych życia. Każdy z tych modułów był umieszczony w bryle o wysokości i szerokości mniej więcej 2,5 x 2,5 metra i długości 4, co dawało jakichś 10 metrów przestrzeni do życia, okropnie mało, lecz przynajmniej były one szczerze zbudowane na wierze, że człowiek jest zwierzęciem miasta, a nie jak dzisiaj się broni kapitalistycznym bełkotem mikro kawalerki. Kapsuły miały żyć i się zmieniać i nie udawały niczego, czym nie były.

Pokoje były wyposażone w szafki łazienkowe, schowki, biurka, łóżka i wbudowaną elektronikę, wszystko bardzo nowoczesne, retrofuturystyczne i przez dekady niezmiennie onieśmielające. Telewizor, radio, magnetofon, zegar cyfrowy i kalkulator biurkowy zamieniają kapsułę w komórkę do życia. Okrągłe okno na końcu każdej jednostki sprawia, że lokator czuje się tak, jakby wszedł do czegoś z innego świata, a nie do konwencjonalnego mieszkania.

Marzenie umarło, ale pamięć o nim zachowano dla przyszłych pokoleń
W 2022 roku rozpoczęto demontaż wieżowca Nakagin, marzenie o żyjącym mieście nigdy się nie rozrosło na przestrzeń w okolicy, a już tym bardziej cały świat. Dzisiaj pozostają tylko świadectwa ludzi, którzy stworzyli całą kulturę wewnątrz ścian metabolistycznej wizji. Ludzi którzy nie mieli innego wyjścia jak tam zamieszkać, osób które uczyniły z tego miejsca swoje pracownie i biura, a także minimalistycznych marzycieli.

Z jednej strony jest powód do radości, gdyż 23 kapsuły zachowano. Część trafiła do muzeów, innym zmieniono charakter, a jeszcze inne zostały zachowane w tajemnicy, żeby pamięć przetrwała. Z drugiej strony można czuć ogromny żal, że nie takim było ich przeznaczenie, miały się rozwijać wraz z mieszkańcami, miały się zmienić, a ostatecznie osadzono je na stałe w jednym punkcie. Chociaż przynajmniej tyle, że na ułamek sekundy, po 50 latach zrealizowano marzenie o ich wymianie. Kapsuły wyjęto zupełnie tak, jak miało to się dziać. Niestety w jedną stronę.
Źródła: nakaginrestoration, designboom,
