Działo się naprawdę wiele i po drodze pojawiały się przedmioty, który się tam nie spodziewano, od zaprojektowanej przez Louis Vuitton deski surfingowej, po szokujące wejście Pinarello Dogma F wiszącego na ramieniu modela. Za projekt tego roweru odpowiada muzyk, producent i projektant Pharell Williams, który zadbał o wydźwięk tego projektu, przez który nie wiadomo, w której kategorii zaszufladkować ukazany rower.
Rower spróbował przyćmić kreacje na pokazie mody. Tego się tam nie spodziewano

Podczas pokazu kolekcji na nadchodzący sezon letni, ukazano kreacje inspirowane kulturą surferów, stąd wiadomo, że musiało być wielkim zaskoczeniem, gdy nagle po piaszczystym wybiegu zaczęto kroczyć z rowerem na ramieniu. Pinarello Dogma F stało się nieoczekiwaną gwiazdą, a wykończenie i dbałość o harmonię detali zmusza do zapytania, czy to jest w ogóle jeszcze urządzenie do uprawiania sportu.

Całą konstrukcję oparto oczywiście na tytułowym, flagowym rowerze szosowym, zatem nie ma mowy tutaj o stworzeniu czegoś wyłącznie na pokaz, lecz pełnoprawnym narzędziu, w którym nie szczędzono dokładnie tych elementów, z których korzystają profesjonaliście. Jest tutaj obecna rama z włókna węglowego TorayCa M40X, ta sama, którą firma się chwali w najważniejszych modelach. Zachowano także charakterystyczne elementy jak asymetryczna budowa i aerodynamiczne sekrety firmy.

Nie poskąpiono także tak ważnych szczegółów jak jakość kół, tutaj trójramienne Princeton CarbonWorks Mach 7580 TSV2, czy elektroniczny napęd Shimano Dura-Ace. Cały rower waży ledwo powyżej 7 kilogramów i nie zabrakło miejsca dla komponentu CeramicSpeed OSPW Aero System.
Technologia w parze z wielką modą. LV nie bierze jeńców

Naturalnie nie jest ważne jak bardzo ten model jest niemalże identyczny ze standardową wersją Domga F, największą rolę tutaj odgrywają detale wyciągające ten model na poziom kolekcjonerski.
Czytaj też: Jeśli te rowery jeżdżą tak dobrze, jak wyglądają na papierze, duże marki mają problem
Zaczyna się od kierownicy, którą tutaj pokryto oczywiście skórą, tę zaś znaczą ikony loga marki Louis Vuitton. Z taką samą pieszczotliwością potraktowano i siodełko, ono również jest całe w skórze, upstrzonej LV niczym gepard cętkami. Trzeba przyznać, że ze względu na zachowanie naturalnego koloru skóry, te elementy bardzo ocieplają ogólny odbiór chłodnej konstrukcji. Jednocześnie tworzą doskonałe trio ze złotym łańcuchem.

Je to bardzo potrzebne wobec faktu, że zdecydowana większość roweru jest po prostu czarna, a uczucie chłodu wzmagają chromowane elementy jak widelec ONDA. Jednocześnie właśnie ta surowość ogólnego wydźwięku tego projektu, sprawia, że poszczególne elementy zaczynają wybrzmiewać ze zdwojoną siłą, co na pewno nie było dziełem przypadku.
To jak to w końcu jest, da się z tym ruszyć na wyścigi, czy nie?
Ostatecznie raczej nie ma co oczekiwać, że rower zaprojektowany przez Pharella Williamsa zobaczymy na profesjonalnych wyścigach. To jest obiekt kolekcjonerski, który będzie dostępny do zakupienia wyłącznie przez oficjalną stronę francuskiej marki i nawet nie wiadomo ile egzemplarzy będzie dostępnych.
Każdy detal odzwierciedla dążenie do perfekcji oraz poświęcenie dla tworzenia przedmiotów pożądanych i o wyjątkowym pięknie. Ta wyjątkowa konstrukcja jest wyrazem połączenia sportu, kultury, wzornictwa i luksusu, z gracją łączy nieustanne dążenie Pinarello do najwyższych osiągów z kunsztem oraz kreatywną wizją charakterystyczną dla Pharrella Williamsa i Louis Vuitton – oznajmia Pinarello
Taka współpraca też pokazuje, że coraz częściej będziemy widzieć poszukiwanie domów mody nowych odbiorców we wcześniej omijanych kategoriach. Poza tym, to połączenie jest i przykładem ukazania, że sztukę można znaleźć wszędzie tam, gdzie człowiek wchodzi na wyżyny swojego kunsztu.
