UGG doskonale rozumie tę zmianę. Marka, która z futrzanych butów zrobiła kiedyś obiekt masowego pożądania i równie masowych żartów, pokazuje model Tasman Flex. To wsuwane buty zaprojektowane z myślą o ruchu, podróżach i zwykłym dniu, podczas którego kilka razy wychodzimy z domu, choć za każdym razem obiecujemy sobie, że to już ostatni kurs.
Kapcie coraz śmielej wychodzą z domu
Przez lata domowe obuwie miało jasno wyznaczone granice. Kończyły się one mniej więcej przy wycieraczce. Później pojawiły się solidniejsze podeszwy, staranniejsze materiały i moda na zestawianie miękkich chodaków z szerokimi jeansami, garniturowymi spodniami czy długim płaszczem. Kapcie zaczęły bywać w kawiarniach, samolotach i biurach, a część z nich kosztuje dziś więcej niż całkiem porządne sneakersy.

Tasman należał do modeli, które przyspieszyły tę zmianę. Charakterystyczna, wsuwana sylwetka stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych projektów UGG. Tasman Flex rozwija ten pomysł, lecz rezygnuje z części wizualnej ciężkości poprzedników. Ma niższy profil, smuklejszą linię oraz podeszwę, która wygląda bardziej technicznie niż domowo. Dzięki temu łatwiej zestawić go z ubraniami, w których człowiek rzeczywiście chce pokazać się poza salonem.
UGG Tasman Flex powstał z myślą o ciągłym ruchu
Cholewkę wykonano z zamszu i nubuku. Zamsz znajduje się w przedniej części, natomiast nubuk wzmacnia okolice pięty. Materiały mają z czasem dopasowywać się do kształtu stopy. Duży uchwyt z tyłu ułatwia szybkie zakładanie, co może wydawać się drobiazgiem do momentu, gdy próbujemy obuć się z walizką, kubkiem kawy i telefonem w dłoniach.

W środku zastosowano cieńszą dzianinową wyściółkę wykonaną w 82% z wełny i w 18% z poliamidu. Nie ma tu grubej, futrzanej warstwy znanej z zimowych modeli marki. Stopa nadal powinna mieć miękko, ale but nadaje się do noszenia także wtedy, gdy pogoda nie uzasadnia jeszcze wyciągania kożucha z szafy. Piankowa wkładka odpowiada za amortyzację, a lekka gumowa podeszwa otrzymała głębokie nacięcia, które zwiększają jej elastyczność. Bieżnik ma pomagać na śliskich nawierzchniach, choć zamszowa cholewka nadal sugeruje pewną ostrożność podczas jesiennej ulewy.
Mam wrażenie, że właśnie podeszwa przesądza o charakterze tego modelu. Klasyczny Tasman potrafi wyglądać jak luksusowy pantofel zabrany na spacer. Flex przypomina lekkie obuwie miejskie, które przypadkiem zachowało komfort kapci. Różnica może wydawać się subtelna, ale w praktyce decyduje o tym, czy buty założymy wyłącznie po bułki, czy również na kilkugodzinne zwiedzanie miasta.
Idealne buty podróżne istnieją głównie w folderach reklamowych
UGG przedstawia Tasman Flex jako model całoroczny. Producent podkreśla swobodę ruchu, amortyzację oraz przyczepność na gładkich nawierzchniach. W podróży rzeczywiście brzmi to sensownie. Buty można szybko zdjąć, nie zajmują tyle miejsca co wysokie sneakersy i nie wymagają wiązania. Sprawdzą się w samochodzie, podczas przechodzenia przez kontrolę bezpieczeństwa oraz w hotelu, gdzie jeden model może zastąpić obuwie na śniadanie, spacer i wieczorne wyjście.

Z określeniem idealne buty podróżne byłabym jednak ostrożna. Otwarta, niska konstrukcja zapewnia wygodę, lecz na dłuższych dystansach nie każdemu da wystarczającą stabilizację pięty. Zamsz nie przepada za wodą, a brak sznurowania uniemożliwia dokładne dopasowanie. Tasman Flex wygląda więc znakomicie jako but na lotnisko, weekendowy wyjazd samochodem lub niespieszne przemieszczanie się po mieście. Na dwudziestokilometrowy marsz z plecakiem nadal wybrałabym klasyczne obuwie sportowe.
Coraz więcej naszych podróży nie przypomina wyprawy na koniec świata. To kilka godzin w samolocie, przejazd taksówką, hotel, restauracja i spacer po centrum. Nie potrzebujemy wówczas sprzętu, który poradziłby sobie w Himalajach. Potrzebujemy butów wygodnych, łatwych do spakowania i wystarczająco schludnych, by nie wyglądać w nich jak osoba, która wyszła wynieść śmieci i przypadkiem znalazła się w innym kraju.
Wygoda ma już swoją luksusową cenę
Tasman Flex kosztuje w Stanach Zjednoczonych 165 dolarów. W europejskim sklepie UGG cena wynosi około 180 euro, czyli około 780 zł. Model pojawił się między innymi w kolorze kasztanowym, czarnym, oliwkowym oraz przygaszonym różu Dusty Orchid. To sporo jak za wsuwane buty o bardzo prostej konstrukcji, choć płaci się tu również za skórzane materiały, wełnianą wyściółkę i markę, która potrafi zmienić domowy komfort w produkt modowy.

Czy Tasman Flex zostanie nowym uniformem pasażerów klasy ekonomicznej, którzy chcą poczuć się odrobinę jak w saloniku biznesowym? Całkiem możliwe. Moda od kilku sezonów konsekwentnie pozwala nam ubierać się tak, jakbyśmy właśnie wracały z relaksującego weekendu. UGG tylko dopracował tę fantazję i dodał podeszwę, na której można dojść trochę dalej niż od kanapy do lodówki.
