Zobacz GALERIĘ >>>

Kosmita, Zgredek, wybryk natury?

Pomarszczone bezwłose stworzenie, spogląda skośnymi oczami. Jego smukłą, podłużną głowę z wyraźnie zarysowanymi kośćmi policzkowymi wieńczą duże, odstające uszy. Skóra w dotyku przypomina zamsz lub welur. Jest pofałdowana - im więcej fałd, tym wyższa wartość.

Pierwsze spotkanie z obcym? Nie, ale ten opis spokojnie mógłby rozpoczynać powieść fantasy. W rzeczywistości to charakterystyka kota kanadyjskiego bezwłosego, zwanego popularnie sfinksem.

 

Potomek Sfinksa? Egipcjanin?  

Jego nazwa nie ma nic wspólnego ze starożytnym Egiptem. Rasa jest stosunkowo młoda i pochodzi z Kanady. Pierwsze bezwłose kocięta przyszły na świat w 1966 roku w Toronto. Urodziły się w miocie normalnych kotów krótkowłosych w wyniku samoistnej mutacji związanej z obecnością recesywnego genu hamującego naturalny wzrost sierści.

Z jednej strony unikatowa mutacja zafascynowała felinologów, z drugiej - specjaliści długo przekonywali się do zarejestrowania nowej rasy. Ostatecznie sfinks trafił do rejestru Międzynarodowego Stowarzyszenia Kotów w 1985 roku, natomiast Międzynarodowa Federacja Felinologiczna zatwierdziła nową rasę dopiero 15 lat temu.

 

Kontrowersje, kontrowersje

Nie jest prawdą, że sfinksy to koty dla alergików. Alergie najczęściej dotyczą nie tyle sierści, ile zwierzęcego potu, a sfinks ze względu na brak sierści ma bardzo rozwinięte gruczoły łojowe. Wymaga regularnych kąpieli, łatwo ulega poparzeniom słonecznym i jest wrażliwy na zmiany temperatur.

Nazwa rasy związana jest nie tylko z wyglądem, ale symbolizuje charakter nagusów. To tajemnicze, ciekawskie i odważne stworzenia, które nie znoszą samotności. Nie nadają się dla osób, których często nie ma w domu.

Sfinksy są delikatną i wymagającą rasą, sztucznie stworzoną przez człowieka - i dlatego skazaną na jego opiekę do końca życia.

Zdjęcia pochodzą z Instagrama @sahasrara_cats